banner ad

Wrocławscy naukowcy we współpracy z Markiem Krajewskim udowodnili, że literatura ma wpływ na postawę ludzi wobec zwierząt

13 stycznia 2017


Naukowcy z Uniwersytetu Wrocławskiego ustalili, że lektura fikcji literackiej ma pozytywne przełożenie na postawę czytelników wobec zwierząt. Ten wpływ udało im się zmierzyć dzięki współpracy z autorem kryminałów Markiem Krajewskim.

Pozytywny wpływ literatury na moralność czy postawy wobec innych wydaje się oczywisty. Częstokroć padają głosy, że to za sprawą „Chaty wuja Toma” autorstwa Harriet Beecher Stowe Amerykanie zatroskali się losem czarnoskórych niewolników, a dzięki „Czarnemu księciu” Anny Sewell Brytyjczycy zaczęli w bardziej humanitarny sposób traktować konie.

Kłopot w tym, że tego typu prawd praktycznie nigdy nie starano się potwierdzić naukowo, szczególnie jeśli chodzi o wpływ narracji na nasz stosunek do zwierząt. Trzej naukowcy z Uniwersytetu Wrocławskiego – kierujący zespołem filolog dr Wojciech Małecki (z Instytutu Filologii Polskiej), antropolog prof. Bogusław Pawłowski (kierownik Katedry Antropologii) oraz psycholog dr hab. Piotr Sorokowski (dyrektor Instytutu Psychologii) – postanowili więc ten efekt zmierzyć.

Takie badanie stanowiło nie lada wyzwanie, ponieważ czytanie – jak podkreśla dr Małecki – jest czynnością swobodną i intymną, która mało ma wspólnego z optymalną dla badań oprawą laboratoryjną. Żeby obejść problemy metodologiczne, naukowcy nawiązali współpracę z popularnym pisarzem i wykorzystali odpowiedni moment w procesie wydawniczym.

Do eksperymentu zaproszono Marka Krajewskiego, autora cykli kryminałów o Eberhardzie Mocku i Edwardzie Popielskim, który jest też doktorem nauk humanistycznych i byłym wykładowcą Uniwersytetu Wrocławskiego. Ten ochoczo włączył się do eksperymentu z dwóch powodów. Po pierwsze, ze względu na zainteresowanie psychologią, biologią ewolucyjną i wielki szacunek dla prof. Pawłowskiego. Po drugie – z powodu miłości do zwierząt. „Mam suczkę, która często towarzyszy mi w pracy, siedzi obok biurka i jest dobrym duchem w moim gabinecie” – powiedział.

Kiedy przygotowywano eksperyment, Marek Krajewski pracował właśnie nad powieścią „Władca liczb”. Na prośbę naukowców, uwzględniając ich wskazówki, autor umieścił w akcji zdania przedstawiające scenę maltretowania zwierzęcia. „Ze względu na cel i warunki tego eksperymentu musiałem się bardzo ograniczać” – podkreślił Krajewski. Przyznał, że nie mógł przedstawić „chyba najbardziej naturalnego, najbardziej powszechnego w czasach, kiedy osadzałem akcję mojej powieści – czyli w latach 50. – obrazu znęcania się nad zwierzętami, jakim byłoby bicie psa. Nie mogłem, bo on z pewnych względów nie pasował moim współpracownikom. Musiałem wybrać inne zwierzę – kapucynkę Kloto”.

Na dwa tygodnie przed premierą książki na swoim facebookowym profilu Marek Krajewski ogłosił konkurs dla czytelników. W zamian za wypełnienie internetowej ankiety można było przedpremierowo przeczytać fragment książki.

W badaniu wzięły udział 1833 osoby w wieku od 14 do 81 lat. Czytelników podzielono na dwie grupy. Jedna dostała do przeczytania neutralny (kontrolny) fragment powieści, druga – fragment, który zawierał napisane specjalnie na potrzeby eksperymentu sceny niedoli małpki Kloto. Po przeczytaniu fragmentu czytelnicy wypełniali ankietę, która – pod pozorem badania profilu osobowościowego i światopoglądu czytelników – pozwalała ocenić ich postawy wobec zwierząt. Czytelników pytano m.in. o to, czy cierpienie zwierząt jest dopuszczalną ceną wynajdywania nowych leków, albo czy ubój delfinów i wielorybów powinien być natychmiast wstrzymany – nawet, jeśli oznaczałoby to utratę pracy przez ludzi.

W przypadku osób, które przeczytały poruszający fragment o niedoli małpki, postawa wobec zwierząt okazała się wyraźnie inna, niż u tych, którzy przeczytali fragment kontrolny. „Zanotowaliśmy statystycznie istotny wpływ tego fragmentu na zmianę postaw dotyczących zwierząt i ich dobrostanu. Postawa wobec zwierząt zmieniła się na bardziej prozwierzęcą, to znaczy, że badani wykazywali większą troskę o dobrostan zwierząt w ogóle” – mówi dr Małecki.

Efekt zmierzono na specjalnej skali. „Siła tego efektu nie była duża, nie nastąpiła radykalna zmiana. To nie jest radykalny efekt – taki na przykład, że czytelnik po lekturze tego fragmentu natychmiast wpłaci datek na rzecz organizacji działającej na rzecz zwierząt. Ale w badaniach z zakresu psychologii społecznej rzadko mamy do czynienia z ogromną siłą efektu badania. Żeby dostrzec taki efekt w realnym życiu, czytelnicy musieliby być poddawani wpływowi narracji w większym stopniu i przez dłuższy czas” – podkreśla inny autor pracy, Piotr Sorokowski.

Biorąc jednak pod uwagę fakt, że temat zwierząt staje się w społeczeństwie coraz ważniejszy i coraz więcej osób angażuje się np. w działania na rzecz praw czworonogów czy poprawy ich dobrostanu, literatura może okazać się przydatna i odegrać niemałą rolę w kształtowaniu postaw ludzi. „Różne badania pokazują, że postawy moralne opierają się często na głębokich intuicjach, na które trudno jest wpłynąć przy pomocy argumentacji. W takich przypadkach ktoś może nawet uznać, że nowe dla niego argumenty są słuszne, ale zachowa swą dawną postawę. Niektórzy uczeni sądzą, że narracje literackie ? czy sztuka w ogóle ? pozwalają ten mechanizm obchodzić. Wykorzystanie takich środków może czasem dawać lepszy efekt, niż sięganie po argumenty filozofów czy moralistów” – zauważa dr Małecki.

Marek Krajewski przyznaje, że do momentu napisania „Władcy liczb” jego głównym celem – jako pisarza – „było dostarczenie czytelnikom godziwej rozrywki”, jednak dzięki udziałowi w eksperymencie zrozumiał, że jego książki „mogą zrobić coś dobrego, przyczynić się choć w minimalnym stopniu do przedstawiania dobrych wzorów, opartych na naukowej, metodologicznej podstawie” – powiedział PAP. Czy współpraca z psychologami była wyzwaniem? „Ja nie piszę książek o zwierzętach, tylko kryminały. Jakie zwierzę wybrać… Jak je włączyć w akcję, wpleść ten motyw tak, by czytelnik nie miał odczucia, że jest to sztuczne, literackie doszycie sceny… To było dla mnie wyzwanie. Cieszę się jednak, że mogłem je podjąć, ponieważ wszelkie przeszkody, narzucanie ograniczeń, tak naprawdę służą pracy twórczej” – podkreślił autor.

Wyniki badania opublikowano w czasopiśmie PLOS ONE.

źródło: www.naukawpolsce.pap.pl
fot. Znak, NH53, Harm Roelofzen

Tagi: , , , , , , , ,

Kategoria: newsy