banner ad

We współczesnej literaturze jest mniej kobiet niż w powieściach z czasów Oświecenia? Nowe wyniki badań

20 lutego 2018


Analiza ponad 100 tysięcy powieści wydanych w okresie ostatnich prawie dwustu trzydziestu lat doprowadziła naukowców do zaskakującego odkrycia: w prozie z czasów Oświecenia kobiety były o wiele lepiej reprezentowane niż współcześnie. Dotyczy to zarówno autorek, jak i bohaterek książek.

Ted Underwood, profesor języka angielskiego i informatyki na Uniwersytecie Illinois, oraz David Bamman, informatyk z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley, wykorzystali nowoczesne oprogramowanie do uczenia maszynowego, aby poznać zmieniające się trendy w literaturze. W ten sposób poddali analizie 104 tysiące anglojęzycznych powieści opublikowanych w latach 1703-2009 (choć, jak zaznaczają, zdecydowana większość książek pochodziła z lat 1780-2007). Treść dzieł została pobrana ze wspólnego repozytorium bibliotek cyfrowych HathiTrust. Algorytm z ponad 90-procentową precyzją identyfikował płeć bohaterów i powiązane z nimi słowa. Badacze spodziewali się wzrostu znaczenia postaci kobiecych w literaturze na przestrzeni ostatnich dwóch stuleci. Jakie więc było ich zaskoczenie, kiedy wyniki okazały się zupełnie inne.

Analizując dane, naukowcy zaobserwowali wyraźny trend spadkowy: od początku XIX wieku do lat 60. XX wieku dał się zauważyć stały spadek liczby książek napisanych przez autorki ? ich udział w literaturze zmalał od około 50 procent do mniej niż 25 procent. Jak wiadomo, o drugich kobietach częściej piszą kobiety, dlatego też w tym okresie wyraźnie zmalała ilość bohaterek na kartach powieści. Trend zaczął odwracać się dopiero około 1970 roku, choć nie osiągnął jeszcze wysokości z początku XIX wieku.

Naukowcy spekulują, że jedną z przyczyn malejącej liczby autorek może być „gentryfikacja” powieści. Na początku XIX wieku literatura beletrystyczna zdominowana była przez kobiety, ponieważ pisania powieści nie postrzegano jako kariery o wysokiej randze. Zmieniło się to w latach 40. XIX wieku, gdy poprawiły się warunki pracy pisarzy, a co za tym idzie ? ich zawód zaczął mieć większy status. Należy wziąć również pod uwagę fakt, że z czasem przed kobietami zaczęły otwierać się inne możliwości intelektualnej kariery. Co więcej, podobne dysproporcje nie są widoczne w innych dziedzinach literatury. Na przykład w literaturze faktu dało się zauważyć „ogromną ekspansję” autorek. To też mogło odciągnąć część wykształconych kobiet od pisania powieści.

O ile w badanych okresie zauważono wyraźny spadek kobiet zajmujących się beletrystyką, a także malejącą liczbę postaci kobiecych na kartach książek, to sam sposób postrzegania roli płci przechodził korzystną transformację. Coraz mniej słów przypisuje się specyfice danej płci. Ze „spódnicą” czy „wąsami” sprawa jest raczej jasna. Ale określeń związanych z odczuwaniem (dotyczy to zarówno „serca”, „westchnień”, jak i „łez” czy „uśmiechów”) kiedyś częściej używano w opisach zachowań kobiet, podczas gdy te związane z posiadaniem uznawano za męskie (dotyczyło to też słów odnoszących się do uczuć, jak „pasja”, która była XIX-wiecznym eufemizmem na opisanie pożądania). Tendencje te z czasem wyraźnie zmalały. Za to w pierwszej połowie XX wieku, szczególnie w okresie przed i po II wojnie światowej, dało się zauważyć inne zjawisko ? zmieniło się podejście do wyrażania wesołości. Kobiety dużo częściej uśmiechały się lub śmiały się w głos, a mężczyźni szczerzyli zęby w lakonicznym uśmiechu lub podśmiewali. Badacze podają tu jako wzorcowy przykład twórczość Raymonda Chandlera, co może dowodzić, że kryminały noir odcisnęły widoczne piętno na ówczesnym słownictwie. Istniało również kilka trendów w słownictwie używanym do opisu fizycznego ? na przykład aktualnie jednym z najważniejszych elementów charakterystyki mężczyzny jest kieszeń, w XX wieku bohaterowie ciągle coś do niej wkładają, najczęściej rękę. Z kolei jednym z najważniejszych wyznaczników kobiecości są obecnie włosy. Podsumowując jednak, płeć jest mniej stanowczo określana, niż jak to miało miejsce dwieście lat wcześniej.

Metoda maszynowego uczenia zastosowana przez Underwooda i Bammana jest zazwyczaj wykorzystywana w innych dziedzinach, na przykład do analizy danych bankowych lub do utrzymywania bezpieczeństwa w samochodach samojezdnych, ale badacze widzą ogromny potencjał, jaki może ona dać w cyfrowej humanistyce. Podobne zdanie ma Seth Long, profesor anglistyki z Uniwersytetu w Nebrasce, który korzysta z tej samej technologii. „Modelowanie statystyczne spowoduje konieczność zupełnie odmiennego rozumienia historii literatury” ? powiedział. Inna naukowiec Claire Jarvis, profesor angielskiego ze Stanford, mówi, że takie badania pozwalają „dostrzec związki, których w innym przypadku by się nie zobaczyło”.

Wyniki swojego badania Underwood i Bamman przedstawili w artykule „Transformacja płci w anglojęzycznej literaturze” opublikowanym w periodyku „Cultural Analytics”.

[aw,am]
fot. Biblioteka Narodowa / Polona
źródło: Smithsonian, Cultural Analytics

Tagi: ,

Kategoria: newsy