banner ad

W tym klubie książki od 18 lat omawiają tylko jedną powieść: „Finneganów tren”

26 marca 2015

klub-ksiazki-joycea
W Massachusetts (USA) od 18 lat działa klub książki, któremu nieznany jest problem doboru lektury na kolejne spotkania. Od początku działalności zajmuje się bowiem omawianiem tylko jednego, za to wyjątkowo wymagającego dzieła: „Finneganów trenu” Jamesa Joyce’a.

Klub nazywa się Thirsty Scholars (Spragnieni Uczeni) i jego członkowie spotykają się każdego wtorku w pokoju na drugim piętrze restauracji Red House na Harvard Square w Cambridge, gdzie siedząc przy stole zastawionym małżami i winem, rozmawiają o „Finneganów trenie”. Grupa liczy dziesięć osób, a tworzą ją: inżynier, architekt, biochemik, artysta, poeta, inny architekt (który jest również aktorem), bibliotekarz, nauczyciel akademicki i agentka nieruchomości. Wszyscy podkreślają fascynację zagadkami i kolejnymi odkryciami poczynionymi w treści książki. Jeden z członków klubu, Michael Koran, mówi, parafrazując W. H. Audena: „Żyjemy tak, jakby popełniono wielkie przestępstwo. Nie wiemy, co nim było, ani kto to zrobił, więc czytamy ‚Finneganów tren’ w poszukiwaniu niektórych odpowiedzi”. Inny członek, Tim Ahern, opublikował niedawno nawet zbiór opowiadań inspirowany jednym z rozdziałów omawianej powieści. Dzieło Joyce’a zaczął czytać w liceum, gdy usłyszał, że to najtrudniejsza książka na świecie.

''Finnegans Wake'' - obwoluta oryginalnej okładki z 1939 r.

”Finnegans Wake” – obwoluta oryginalnej okładki z 1939 r.

James Joyce pisał „Finneganów tren” przez 17 lat. Dzieło ma w sobie tyle struktur, warstw, tyle snów w snach, zagadek, aluzji i znaczeń, że od lat najtęższe umysły literaturoznawstwa zmagają się z jego treścią. Powieść kończy się w połowie zdania, a zaczyna na stronie pierwszej w połowie tego samego. Według ekspertów na ponad sześciuset stronach Joyce użył około sześćdziesięciu języków.

Członkowie klubu twierdzą, że książki tej nie można czytać samemu, bo to zbyt trudne, zbyt samotnicze doświadczenie. „Wszyscy tego próbowali, ale to nie działa” ? mówi założyciel grupy, Richard Cosma, z zawodu inżynier. „Weźmiemy jedno zdanie i już mamy dziesięć interpretacji, i każda z nich jest dobra” – dodaje. Grupa wciąż szuka nowych członków, szczególnie młodych, a jedynym warunkiem przyjęcia jest zainteresowanie dziełem Joyce’a. Nie zaszkodzi też poczucie humoru. Podczas jednego, parogodzinnego spotkania „przerabiają” zwykle około? półtorej strony powieści. Najpierw czytają tekst na głos, a potem dyskutują, interpretują i trop za tropem, słowo za słowem szukają sedna. Podobnie jak powieść, tak i działalność grupy kończy się tam, gdzie się zaczyna? Po 13 latach, w 2010 roku ukończono pierwsze omawianie książki i przystąpiono do następnego.

W Polsce „Finneganów tren” w przekładzie Krzysztofa Bartnickiego ukazał się nakładem Korporacji Ha!art. W maju tropicieli Joyce’owskich kodów czeka kolejna uczta: wydawnictwo W.A.B. zapowiedziało bowiem publikację odkrytych po latach literackich szkiców pisarza zebranych w tomie „Hotel Finna”.

[aw]
źródło: The Boston Globe

Tagi: , , , , , , ,

Kategoria: newsy