banner ad

Trwa spór o prawa do filmowania „Śniadania u Tiffany’ego” Trumana Capotego

10 listopada 2020

Zarząd powierniczy opiekujący się spuścizną Trumana Capotego pozwał wytwórnię filmową Paramount Pictures. Rzecz dotyczy praw do ekranizacji „Śniadania u Tiffany’ego”. Na podstawie książki powstał w 1961 roku nieśmiertelny klasyk z Audrey Hepburn w roli głównej. Spadkobiercy planują teraz nakręcić serial, ale szyki psują im producenci filmu.

Zdaniem Alana Schwartza, który zarządza organizacją dysponującą twórczością Trumana Capotego, z chwilą śmierci pisarza wszelkie prawa, którymi dysponowało Paramount Pictures, przeszły z powrotem na zarząd powierniczy. Na mocy obowiązujących niegdyś w USA przepisów mogło tak się stać, ponieważ autor zmarł w ciągu 28 lat od opublikowania dzieła. Stając w obliczu perspektywy całkowitej utraty praw do swojego filmu, wytwórnia Paramount Pictures uważała, że spadkobiercy Capotego są zobowiązani do negocjowania z nią nowej umowy. Porozumienie podpisano w 1991 roku i kosztowało studio 300 tysięcy dolarów.

Zarząd powierniczy utrzymuje, że nowa umowa dawała filmowcom możliwość zrealizowania kolejnej produkcji w określonym okienku czasowym (do 2003 roku), a jeśliby tego nie zrobili, ponownie utraciliby wszelkie prawa. I tak się właśnie stało, ponieważ żaden film nie powstał. Wytwórnia natomiast twierdzi, że umowa ta nie obligowała go do dotrzymania określonych terminów, a jedynie dawała możliwość realizacji filmu, który nadal jest w planach. Scenariusz jest już ponoć gotowy i producenci mają zamiar sprzedać projekt jednemu z serwisów streamingowych, dlatego Paramount Pictures nie zamierza łatwo rozstać się z prawami.

Zarząd powierniczy złożył pozew po nieudanych negocjacjach z Paramount Pictures, które miały miejsce w styczniu. Spadkobiercy chcieli pozwolić na stworzenie serialu telewizyjnego na podstawie „Śniadania u Tifanny’ego”, wytwórnia jednak jest przeciwna wszelkim planom, które jej nie uwzględniają, i dalej obstaje przy swoim filmie. O tym, kto rzeczywiście dysponuje prawami, rozstrzygnie sąd.

Co warte podkreślenia, Truman Capote nie był nigdy specjalnie zadowolony z adaptacji Blake’a Edwardsa z 1961 roku. „Był to najgorzej obsadzony film, jaki kiedykolwiek widziałem. Chciało mi się rzygać” – mówił pisarz w rozmowie z Lawrencem Grobelem. Zastrzeżenia autora dotyczyły wielu członków obsady, ale przede wszystkim aktorki grającej główną bohaterkę. Holly Golightly w interpretacji Audrey Hepburn różni się bardzo od książkowego pierwowzoru, jest urocza i pełna wdzięku, podczas gdy Holly, którą stworzył Capote, to egoistka i manipulantka. Pisarz uważał, że idealnie do tej roli nadawałaby się Marilyn Monroe czy Jodie Foster. „Chociaż bardzo lubię Audrey Hepburn i jest ona moją przyjaciółką, byłem mocno zaskoczony i wściekły, kiedy obsadzono ją w tej roli. To była najzwyczajniejsza zdrada ze strony producentów. Nie spełnili żadnej z obietnic. Miałem wiele ofert na kupno tej książki, praktycznie od wszystkich, a sprzedałem ją tej grupie z Paramount, ponieważ obiecali mi pewne rzeczy, zrobili nawet listę obietnic i żadnej z nich nie dotrzymali” – zwierzał się Capote w wywiadzie z Lawrencem Grobelem. Nowa serialowa wersja miałaby zatem szansę wreszcie oddać sprawiedliwość książce pisarza.

[kch,am]
Wypowiedzi Capotego pochodzą z książki „Truman Capote. Rozmowy” Lawrence’a Grobela w tłum. Waldemara Łysia.

Tagi: , , , , , ,

Kategoria: film, newsy