Sprawa Édouarda Louisa: sąd uznał, że opisany w „Historii przemocy” mężczyzna nie zgwałcił pisarza. Będzie odwołanie od wyroku

10 grudnia 2020

Francuski pisarz Édouard Louis twierdzi, że w 2012 roku poznany nocą nieznajomy Algierczyk, którego zaprosił do domu, zgwałcił go i okradł. Wydarzenia te opisał w swojej powieści „Historia przemocy”. We wtorek 8 grudnia zapadł wyrok w tej sprawie. Paryski Sąd Karny uwolnił mężczyznę od zarzutu napaści seksualnej, skazał go jednak na więzienie za kradzież.

W bestsellerowej powieści „Historia przemocy” Édouard Louis opowiedział o napadzie i gwałcie, którego stał się ofiarą. Wracając do domu w wigilijną noc w 2012 roku, pisarz spotkał młodego mężczyznę, który w książce nosi imię Reda. Zauroczony nim postanowił zaprosić go do siebie. Tam doszło do dobrowolnego zbliżenia seksualnego. Kiedy jednak Louis zdał sobie sprawę, że brakuje jego iPada i telefonu, w reakcji na to Reda przemienił się w agresora. Dokonał brutalnego pobicia gospodarza i gwałtu.

W 2016 roku, kilka dni po wydaniu powieści we Francji, policja aresztowała niejakiego Rihada B. po porównaniu jego DNA przy okazji innej sprawy. Mężczyzna konsekwentnie jednak twierdził, że nie dopuścił się żadnej formy przemocy, nawet werbalnej, nie mówiąc o seksualnej. „Poza kradzieżą nic nie jest prawdą” – zapewnia.

23 października 2020 roku w Paryżu odbyła się rozprawa sądowa. Prokuratura zażądała dla Rihada B. czterech lat więzienia za napaść na tle seksualnym i kradzież. 8 grudnia zapadł wyrok. Sąd skazał mężczyznę na trzy miesiące pozbawienia wolności za kradzież, ale odrzucił zarzut napaści seksualnej. Na decyzji zaważył fakt, że Édouard Louis nie stawił się na rozprawie i kilkakrotnie odmawiał konfrontacji z Rihadem B., mimo że ten przez cały czas trwania śledztwa dopraszał się o spotkanie.

Emmanuel Pierrat, adwokat reprezentujący pisarza, wyjaśnił, że jego klient nie mógł przyjść, ponieważ wciąż się boi. Przypomniał też, że pokrzywdzony był trzykrotnie przesłuchiwany: raz u sędziego śledczego i dwa razy przez policję. Wersje wydarzeń, które Louis opowiadał przyjaciołom, lekarzom i policji, były zgodne, siniaki na szyi dowodziły przemocy, a raport medyczny wskazywał na możliwość niechcianej penetracji. Obrończyni Rihada B., adwokat Marie Dosé, zauważyła z kolei, że należy stanąć twarzą w twarz z kimś, kto nas oskarża.

Prawnicy reprezentujący obie strony wspominali podczas procesu o powieści, ale sąd nie wziął pod uwagę jej istnienia. „Nie oceniamy książki, oceniamy fakty” – stwierdzono. Wyrok nie jest prawomocny. Prokuratura paryska poinformowała, że ​​odwoła się od decyzji sądu.

Powieść „Historia przemocy” Édouarda Louisa opublikowana została w Polsce nakładem Wydawnictwa Pauza.

[am]
źródło: Le Parisien, Le Figaro

Tematy: , , , , , , ,

Kategoria: newsy