banner ad

Spadkobiercy Faulknera przegrali z producentami filmu „O północy w Paryżu”

25 lipca 2013

spadkobiercy Faulknera pozwali producentów "O północy w Paryżu"
Sąd federalny w Mississippi ogłosił, że użycie przez Woody’ego Allena w „O północy w Paryżu” krótkiego cytatu z powieści Williama Faulknera nie narusza praw autorskich, dlatego producenci obrazu, Sony Pictures, nie muszą płacić spadkobiercom pisarza żądanego odszkodowania.

Przedmiotem sporu było dziewięć słów wypowiedzianych przez głównego bohatera filmu (w tej roli Owen Wilson), gdy rozstawał się ze swoją narzeczoną. „Przeszłość żyje. Właściwie to nawet nie jest przeszłością” – powiedział. „To słowa Faulknera. Miał rację. Jego też spotkałem. Wczoraj na kolacji.” Była to parafraza słów, które pochodzą z powieści „Requiem dla zakonnicy”, gdzie brzmią dokładnie: „Przeszłość nigdy nie umiera. Właściwie nawet nie jest przeszłością”.

Producenci filmu przekonywali, że wykorzystanie dziewięciu słów z ponad 200-stronicowej powieści nie wykracza poza dozwolony użytek. Sąd przychylił się do ich poglądu, zauważając, że chroniona prawem autorskim książka jest dziełem literackim użytym w mówionym fragmencie filmu komediowego. W przeciwieństwie do drukowanego fragmentu powieści zamieszczonego w gazecie lub sampla linii melodycznej piosenki użytego w innej piosence podobna przemiana przemawia na korzyść transformującego i mieści się w obrębie dozwolonego użytku.

Zarządzający majątkiem literackim Faulknera uważali, że za wykorzystanie cytatu należało im się wynagrodzenie, gdyż słowa te opisują istotę powieści Faulknera. Sędzia Michael Mills uznał jednak, że „jakościowe znaczenie dziewięciowyrazowego cytatu nie jest dla społeczeństwa takie samo jak znaczenie całego dzieła. Ponadto, należy wspomnieć, że cytat, o którym mowa, stanowi śladową część w porównaniu do całości dzieła. Tym samym sąd wziął pod uwagę zarówno jakościową, jaki i ilościową analizę, aby przychylić się na rzecz dozwolonego użytku”.

Sędzia zauważył też, że w odróżnieniu od tego co mówią oskarżyciele, film „O północy w Paryżu” w żaden sposób nie wpłynął na zmniejszenie popytu na książkę Faulknera, a jest wręcz wysoce prawdopodobne, iż zwiększył wartość rynkową dzieła, o ile w ogóle miał na to jakiś wpływ.

W orzeczeniu odniesiono się również do zarzutów, jakoby użycie cytatu i nazwiska Faulknera mogło wprowadzić w błąd i zmylić widzów, że istnieją powiązania między pisarzem i jego dziełami a firmą Sony. „Aluzja nie jest jednoznaczna z przynależnością ani z przywłaszczeniem” – powiedział sędzia Mills, dodając, że samo użycie nazwiska kogoś sławnego w dziele artystycznym nie oznacza jeszcze oszustwa. Wszystkie te powody (oraz wiele innych) złożyło się na konkluzję sądu, że „w tej sytuacji wykorzystanie (słów Faulknera ? przy. red.) przez Sony było de minimis i nie podlega zaskarżeniu”.

Jednak zarządzający majątkiem Faulknera nie poddają się. Złożyli również pozew o komercyjne sprzeniewierzenie (podobny pozew składa się, gdy czyjeś nazwisko wykorzystywane jest bez zgody danej osoby do celów reklamowych), ale zaskarżenie oparte jest na prawie stanowym, toteż sąd federalny odmawia przejęcia nad sprawą jurysdykcji. Jest więc całkiem możliwe, że spadkobiercy pisarza udadzą się z pozwem do sądu stanowego Mississippi.

Tagi: , , , , , , ,

Kategoria: newsy