banner ad

Rumunia chce zmienić prawo pozwalające więźniom skrócić wyrok za napisanie książki. Skazani podejrzanie dużo piszą

15 stycznia 2016

wieziowie-pisza-ksiazki
Władze Rumunii chcą znieść przepis, który pozwala więźniom skrócić wyrok o 30 dni, jeśli napiszą opracowanie naukowe i opublikują je w formie książki. Powód? W ostatnich latach odsiadujący karę podejrzanie dużo piszą.

Prawo to obowiązuje w Rumunii od 1969 roku. Przez lata więźniowie korzystali z niego sporadycznie, stąd też do 2010 roku powstało jedynie kilka prac naukowych. Tymczasem od 2011 roku daje się zauważyć zdumiewająco duży wzrost w tej dziedzinie. Jak wynika z danych opublikowanych przez rumuńskie Ministerstwo Sprawiedliwości, w tym przełomowym dla statystyk roku więźniowie napisali 3 książki, następny rok zakończył się z wynikiem dwa razy lepszym. W 2013 liczba wydanych prac wynosiła 11. W 2014 roku odsiadujący wyroki wykazali się jeszcze większą kreatywnością i mogli pochwalić się już 60 napisanymi książkami. Miniony rok był rekordowy i przyniósł 331 nowych tytułów.

Okazuje się, że więźniowie zaczęli traktować pisanie książek naukowych jako łatwą furtkę do znacznego skrócenia sobie wyroków, dopuszczając się przy okazji wielu nadużyć. Rekordzistą jest magnat mediowy i polityk Dan Voiculescu, który od sierpnia 2014 roku, kiedy to trafił do więzienia za korupcję, napisał rzekomo dziesięć książek, tym samym skracając sobie wyrok o dziesięć miesięcy. Biznesmen Dinel Staicu potrzebował na stworzenie dziesięciu książek nieco więcej czasu.

Istnieją mocne podejrzenia, że wiele z tych książek napisali ghostwriterzy albo powstały przy znacznym udziale asystentów badawczych z zewnątrz, którzy następnie dostarczali teksty więźniom, ci zaś przepisywali je ręcznie ? każda książka musi być sporządzona w formie rękopisu ? i opłacali publikację niewielkiego nakładu. Dowodzić tego może przypadek jednego więźnia, który napisał 212-stronicową publikację w siedem godzin.

Istnieje też problem z weryfikacją, na ile wydane książki przedstawiają jakąkolwiek wartość merytoryczną. Profesor Marian Popescu, przewodniczący komisji etyki na Uniwersytecie w Bukareszcie, grzmi wręcz, że wiele z tych pozycji nie ma nic wspólnego z poziomem naukowym, a jedynie ośmiesza prawdziwych badaczy, sugerując, że napisanie tego typu dzieł jest śmiesznie łatwe. Zauważył też, że wielu bardzo płodnych literacko więźniów przed trafieniem za kratki nie napisało żadnej książki, a co więcej – często nawet nie posiadali doświadczenia w dziedzinach, które były tematem ich więziennej twórczości.

W kwietniu 2015 roku jeden z więźniów, który odsiedział już wyrok i został wypuszczony na wolność, biznesmen Gheorghe Copos, został oskarżony o plagiat. Książka pod tytułem „Przymierza małżeńskie jako sposób uprawiania polityki przez rumuńskich królów od XIV do XVI wieku”, którą rzekomo napisał w więzieniu, ma identyczną strukturę, to samo podejście historyczne i typ argumentacji, co praca magisterska dziennikarza i historyka Catalina Parfena. Komisja powołana przez Uniwersytet w Bukareszcie ma porównać obie prace, ale nawet jeśli potwierdzi się plagiat, to jest mało prawdopodobne, aby biznesmen wrócił do więzienia dokończyć wyrok. Pytanie: a co z pozostałymi czterema książkami, które ponoć napisał w celi?

Profesor Marian Popescu uważa, że przeanalizowanie wszystkich prac budzących wątpliwości nie będzie łatwe. Więźniowie często pisali o niszowych zagadnieniach, co wymagałoby powołania osobnych komisji. Na początku lutego rumuńskie Ministerstwo Sprawiedliwości chce zaproponować poprawki do ustawodawstwa, które mają zmienić przepisy w tej materii.

[am]
źródło: Retraction Watch

Tagi: , , , , ,

Kategoria: newsy