banner ad

Raymond Chandler nie cierpiał Alfreda Hitchcocka

13 stycznia 2012


Słynny pisarz kultowych kryminałów nie darzył zbytnią sympatią innego tuza amerykańskiej kultury masowej, Alfreda Hitchcocka. A wszystko za sprawą „Nieznajomych w pociągu”.

W centrum uwagi znalazł się ostatnio list, jaki Raymond Chandler wysłał do Alfreda Hitchcocka. Z jego treści jasno wynika, że pisarz i twórca postaci Philipa Marlowe?a nie darzył, delikatnie mówiąc, zbytnią sympatią słynnego reżysera. Niektórzy mówią nawet, że szczerze go nienawidził. A wszystko przez wspólną pracę przy filmie „Nieznajomi w pociągu”.

Chandler zajmował się adaptacją powieści Patricii Highsmith na scenariusz filmowy, ale już od początku narzekał na odbywające się w tej sprawie spotkania, podczas których omawiano tekst. „Okropne sesje paplaniny” – mówił o nich. Chandler nie zgadzał się z wizją Hitchcocka, który przedkładał wrażenia estetyczne nad rozwój postaci. Pisarz domagał się logicznej narracji. Z czasem sprawy szły coraz gorzej, a nazwanie słynnego reżysera „tłustym draniem” nie polepszyło raczej relacji obu panów. W końcu Hitchcock zwolnił Chandlera i choć nazwisko pisarza widniało na „liście płac” jak głównego scenarzysty, to skrypt został gruntownie „przepisany” przez Czenzi Ormonde.

Wyobrażenie o tym, jak wyglądały wzajemne relacje pisarza i reżysera, daje wspomniany list, który Chandler wysłał do Hitchcocka 6 grudnia 1950 roku:

„Czego nie mogę zrozumieć, to że dopuszczasz, aby scenariusz, który mimo wszystko miał jeszcze w sobie resztkę życia i wigoru, został zredukowany do tak obfitego zbioru kiepskich klisz, grupy postaci bez wyrazu i dialogów, jakich każdy scenarzysta nauczony jest nie pisać ? takiego, w którym wszystko jest powtarzane dwa razy i nie zostawia nic do zasugerowania przez aktora lub kamerę. Oczywiście pewnie masz swoje powody, ale – używając frazy, którą kiedyś wymyślił Max Beerbohm – żeby zrozumieć, co to za powody, potrzeba ‚znacznie mniej genialnego umysłu niż mój’.

Niezależnie od tego czy moje nazwisko pojawi się lub nie na ekranie podczas napisów, nie obawiam się, że ktokolwiek pomyśli, iż to ja napisałem tę rzecz. Będą cholernie dobrze wiedzieć, że tego nie zrobiłem. Nie powinienem się tym przejmować zwłaszcza, gdybyś napisał lepszy scenariusz – uwierz mi. Nie powinienem. Ale jeśli chciałeś czegoś napisanego niczym odtłuszczone mleko, to po kiego diabła w ogóle do mnie przychodziłeś? Co za strata pieniędzy i czasu”.

Kompletny list w wersji angielskiej do przeczytania tutaj.

[ks]

Tagi: , , ,

Kategoria: newsy