banner ad

Przez prawie 60 lat był oskarżany o zgubienie listu Neala Cassady?ego do Jacka Kerouaca

26 listopada 2014

gerd-stern-list-cassadyego
Odnalezienie legendarnego listu Neala Cassady’ego do Jacka Kerouaca wywołało niemałe poruszenie wśród badaczy literatury za Wielką Wodą. Dziś chyba jednak nikt tak nie cieszy się z tego niebywałego odkrycia, jak dramaturg i poeta Gerd Stern.

Stern ma obecnie 86 lat i mieszka w New Jersey. Przez prawie 60 lat był niesłusznie posądzany o to, że zgubił słynny „Joan-Anderson-list” na swej barce w Sausalito. „Tak, to ja jestem facetem, który wyrzucił list za łódź, ale oczywiście tego nie zrobiłem” ? mówi o sobie ze śmiechem Stern. Artysta wspomina, że do dnia dzisiejszego przynajmniej 12 publikacji literackich oskarżyło go o zgubienie listu, co spowodowało, że ludzie przez lata pisali do niego z pretensjami, każąc mu iść w diabły.

W połowie lat 50. ubiegłego wieku Allen Ginsberg wysłał Sternowi list Cassady’ego, mając nadzieję, że ten opublikuje go w wydawnictwie Ace Books, z którym współpracował jako agent literacki. W paczce od Ginsberga znajdowało się również wiele innych książek i rękopisów zebranych od przyjaciół. Stern zwrócił wszystko poza „Ćpunem” Williama S. Burroughsa, którego postanowił wydać. „Wkrótce potem Allen zaczął rozsiewać tę plotkę” ? wyjaśnił Stern. Wersję wydarzeń Ginsberga podtrzymywał również Kerouac, który w 1968 roku w wywiadzie dla „The Paris Review” powiedział, że gdyby Stern nie wyrzucił manuskryptu za burtę, zawartość listu przemieniłaby Cassady?ego w giganta literatury. Teraz Stern czuje się wreszcie rozgrzeszony.

W rzeczywistości Ginsberg wysłał odrzucony przez Sterna list do Richarda Emersona z Golden Goose Press, ale ten nigdy go nie przeczytał. Kiedy wydawnictwo przestało istnieć, Emerson postanowił wyrzucić całe swoje archiwum na śmietnik, w tym wszystkie nieotwarte przesyłki. Ceniący poezję właściciel małej wytwórni muzycznej, który dzielił z nim biuro, uznał, że weźmie niepotrzebne nikomu kartony do siebie. Przez ponad pół wieku książki i manuskrypty z Golden Goose Press leżały u niego w domu w Los Angeles. Na znalezisko natrafiła po jego śmierci córka, robiąc porządki w domu ojca.

Pozostaje jedno pytanie: dlaczego Ginsberg powiedział, że Stern zgubił list? „W najlepszym przypadku zapomniał, że mu go oddałem. W najgorszym chciał to zrzucić na mnie” ? mówi Stern. „Ale teraz to nie ma znaczenia. Allen nie żyje. Jack nie żyje. Neal nie żyje. Tylko ja wciąż żyję”.

[aw]
źródło: Associated Press

Tagi: , , , , , , , ,

Kategoria: newsy