banner ad

Problem molestowania seksualnego dotyczy nie tylko branży filmowej, ale też rynku książki. Wyniki ankiety

15 listopada 2017


Nie tylko Hollywood, ale i branża książki ma problem z niestosownymi zachowaniami na tle seksualnym. Z anonimowej ankiety przeprowadzonej przez brytyjski magazyn branżowy The Bookseller wynika, że ponad połowa kobiet pracujących na rynku książki doświadczyła którejś z form molestowania seksualnego. Nie ominęło to jednak również mężczyzn.

W ankiecie wzięli udział pracownicy branży książki z Wielkiej Brytanii, w tym księgarze, agenci, autorzy i organizatorzy wydarzeń literackich. Jak się okazuje, aż 54% kobiet i 34% mężczyzn doświadczyło którejś z form molestowania seksualnego, bądź też przemocy lub szykan. Dwie osoby poinformowały nawet o gwałcie. Jeśli chodzi o molestowanie seksualne, zarówno werbalne, jak i fizyczne, problem dotknął głównie kobiety (zetknęło się z nim 88,3% kobiet zgłaszających nadużycia oraz 10,2% mężczyzn).

Celem molestowania padały zazwyczaj osoby młode, pracujące na mniej ważnych stanowiskach, nowe w miejscach pracy lub współpracujące jako freelancerzy. Niewłaściwych słów lub czynów dopuszczali się najczęściej wyżsi rangą koledzy, osoby, z którymi utrzymywano zawodowe kontakty, pisarze i klienci.

Grupą najczęściej doświadczającą molestowania (65,7%) są specjalistki od reklamy, które często ruszają w trasę z autorami i przebywają z nimi w bliskim kontakcie poza profesjonalnym otoczeniem. Jedna osoba zauważyła, że choć takich pisarzy jest niewielu, to ze smutkiem odnotowała, że niektórzy z nich nie wiedzą, gdzie leży granica „opieki nad autorem”. „Zatrzymujesz się z nimi w hotelach w całym kraju, zazwyczaj jako jedyna przedstawicielka swojej firmy. Nie ma tam w tym czasie nikogo, kto by cię chronił, a często są to znani autorzy i nie odważyłabyś się nikomu nic powiedzieć” ? pisze inna specjalistka.

Drugą najczęściej molestowaną grupą są pracownice księgarni (61,3%), które skarżyły się na zachowania klientów, współpracowników i goszczących w księgarni autorów. Jedna z respondentek podzieliła się spostrzeżeniem, że niektórzy klienci najwyraźniej nie rozumieją, iż miłe zachowanie nie stanowi zaproszenia do czegokolwiek, a jest podyktowane specyfiką pracy w branży usługowej.

Autorki i autorzy również często padają ofiarą molestowania (np. ze strony wydawców), dlatego znaleźli się na trzecim miejscu (60,9%). Rzadziej stykali się z problemem pracownicy i pracownice agencji literackich (52,2%) i redaktorzy (46,1%).

Padają komentarze, że do wielu niewłaściwych zachowań dochodzi z tego powodu, że na rynku książki granica między pracą a życiem towarzyskim ulega zatarciu. Regularnie bierze się udział w mniej formalnych spotkaniach, na których pojawia się alkohol. To zaś częściej prowadzi do sytuacji, które nie powinny mieć miejsca.

Duże domy wydawnicze zapewniają, że obowiązuje u nich polityka i zasady, które mają chronić pracowników przed molestowaniem. Wiele osób nie zgłasza jednak spraw (według ankiety odważyło się na ten krok tylko 29,4% respondentek i respondentów, aż 56,9% bało się, że mogłoby się to odbić negatywnie na ich życiu zawodowym np. z uwagi na status napastnika, inni wstydzili się lub czuli zażenowani sytuacją). Zdaniem Benedicte Page z The Bookseller może to oznaczać, że obowiązujące procedury nie wystarczą i trzeba stworzyć ogólny kodeks, obejmujący wszystkie sektory branży, w tym autorów i stowarzyszenia branżowe.

Niektórzy podkreślali, że problem ma charakter pokoleniowy i dotyczy głównie starszych mężczyzn lub mężczyzn w średnim wieku. Inni z kolei uważali, że młodsi ludzie też dopuszczają się takich praktyk. Warto pamiętać, że celem molestowania, choć w mniejszej mierze, padali również mężczyźni. Jeden z respondentów opisał dyskomfort, który odczuwał, będąc obmacywanym publicznie przez starszą od niego kobietę z branży. Inny mężczyzna wspomniał o fizycznych zalotach drugiego mężczyzny, któremu nie przeszkadzało, że jest on heteroseksualny.

W ankiecie wzięło udział łącznie 388 pracowników branży książki, w tym 83,5% respondentów stanowiły kobiety, 15% mężczyźni i 1,5% osoby transpłciowe. Można powiedzieć, że była to próba reprezentatywna, ponieważ oddała mniej więcej strukturę rynku, przynajmniej segmentu wydawniczego, gdzie zgodnie z odrębną ankietą Bookcareers aż 84,6% pracowników to kobiety. Biorąc pod uwagę niewielki odsetek mężczyzn, skala zjawiska wydaje się tym bardziej niepokojąca.

Trzeba podkreślić, że problem nie dotyczy tylko Wielkiej Brytanii. Podobne sytuacje zdarzają się też w Polsce. Kilka miesięcy temu poetka i prozaiczka Joanna Lech w wywiadzie udzielonym kanałowi Wyliczanka TV podawała przykład ze swojego życia. „Po festiwalu literackim. Pijemy na korytarzu w hotelu, bo tam są wygodne pufy, a łazienkę mamy w pokoju obok. Ale że przeszkadzamy, to przenosimy się do pokoju z łazienką, przenosi się tylko kilka osób” ? opowiadała Lech. „[Później] Idę do wspomnianej łazienki, wychodzę z łazienki, a nikogo nie ma. ‚No to może ja już pójdę’. Ale pan mówi: ‚nie, nie, nie, bo tu się chciałaś dowiedzieć, zaczęliśmy rozmawiać, no to mów’. No to dobra, to piję sobie i dowiem się tego wszystkiego, co chciałam od tego pana i sobie pójdę. I tak siedzę, piję i pytam, a pan się tak kręci, sobie pali, otwiera okno, ścieli łóżko, rozbiera się, kładzie się pod kołdrą i przykrywa. ‚Ale ja już bym sobie chciała pójść’. ‚Ale nie, nie, nie, no co ty’. I tak dziesięć minut później, nie powtórzę całej sytuacji, bo byliśmy strasznie pijani, ale [pada] wiekopomne zdanie: ‚Joanno, ale ja ci pomogłem w tylu rzeczach. Pomogłem ci w tym, pomogłem ci w tamtym, pomogłem ci tutaj. Tylko dzięki mnie ci się to udało. Powinnaś być mi wdzięczna, pokaż mi swoją wdzięczność. Rozbieraj się i pokaż mi swoją wdzięczność'”.

[aw,am]
źródło: The Bookseller

Tagi: ,

Kategoria: newsy