banner ad

Powieściowy debiut Seana Penna zmiażdżony przez krytykę

2 kwietnia 2018


Debiutancka powieść Seana Penna nie spotkała się z dobrym odbiorem za oceanem. Książka nie tylko wzbudza kontrowersje podejmowaną tematyką, ale też samo pisarstwo najwyraźniej pozostawia wiele do życzenia.

„Bob Honey Who Just Do Stuff” to opowieść o rozwiedzionym, pozbawionym złudzeń mężczyznie w średnim wieku, który sprzedaje zbiorniki na szamba i organizuje pokazy pirotechniczne. Pracuje też jako zabójca na zlecenia dla tajnej organizacji rządowej, która chce wyeliminować osoby starsze, chore i inne „obciążające” system finansowy. Książką oburzyli się już niektórzy zwolennicy Donalda Trumpa, propagatorzy akcji #MeToo i osoby starsze.

Najbardziej aktorowi oberwało się od krytyków. Padają wprawdzie głosy, że powieść jest „uroczo dziwaczna” i da się w niej odnaleźć echa twórczości Kurta Vonneguta, Davida Fostera Wallace’a i Thomasa Pynchona. Więcej jest jednak opinii niepochlebnych. Jeff Giles z „New York Timesa” określił obcowanie z książką literackim syndromem sztokholmskim: „Zachwycacie się tą powieścią tylko dlatego, że zdołaliście ją przetrwać”. Sian Cain z „Guardiana” porównuje powieść do prozatorskiego debiutu Morrisseya, pisząc, że jest odrażająca na jednym poziomie i głupia na wielu innych. Claire Fallon z „The Huffington Post” określa ją jako „ćwiczenie w pokazywaniu dupy”. W innych recenzjach pisze się o książce jako „odstraszającej”, „frustrującej” czy „najgorszym pisarstwie, z jakim miałem do czynienia od jakiegoś czasu”. Niektórzy nawet dopatrują się jakości tego, co zawiera, w fakcie, że Penn, jak sam przyznał, nie przepada za komputerami, dlatego nie siedział przy klawiaturze i nie patrzył na to, co pisze, lecz chodził po pokoju, palił papierosy i po prostu dyktował swoją prozę asystentowi.

Aktor zdaje się nie przejmować krytycznymi głosami. W programie telewizyjnym Conana O’Briena powiedział, że każdy „może sobie mówić, co chce”, ponieważ on ma już 57 lat, swoje w życiu osiągnął, więc takie komentarze go nie ruszają. Decyzję o wydaniu powieści tłumaczy znudzeniem aktorstwem: „Chciałem zrobić coś w dziedzinie, w której nie potrzeba innych, mogę wyrażać się ze swobodą i robić to tak, jak to widzę, bez presji pieniędzy, ego innych ludzi i jakichkolwiek innych rzeczy, za pomocą których próbuje się mnie obudzić w środku snu”.

[am]

Tagi: , ,

Kategoria: newsy