banner ad

„Pokémon Go” wpływa na wzrost zainteresowania księgarniami?

14 lipca 2016

pokemon-go-ksiegarnie
Wystarczył jeden tydzień, aby gra na smartfony „Pokémon Go” podbiła cały świat. Jak się okazuje, jej popularność może przynieść korzyści księgarzom. Nie tylko więcej ludzi przekracza progi ich sklepów, ale w niektórych przypadkach zwiększyły się nawet przychody.

„Pokémon Go” to darmowa gra na smartfony korzystająca z technologii rzeczywistości rozszerzonej, dzięki czemu rozgrywka prowadzona jest w prawdziwym otoczeniu gracza. Polega ona na złapaniu jak największej liczby Pokémonów rozsianych w różnych lokalizacjach miasta. Z ich pomocą można później walczyć z kolejnymi Pokémonami, zbierać wirtualne przedmioty, zdobywać nagrody i zwiększać swoją siłę bojową. Po instalacji gry GPS namierza naszą lokalizację, następnie wgrywa mapę i… możemy ruszać na poszukiwania stworków, które będziemy mogli dostrzec w swoim otoczeniu jedynie na ekranie smartfona.

Od premiery 6 lipca świat oszalał na punkcie „Pokémon Go”, a o skali popularności gry niech świadczy fakt, że zgodnie z danymi „SimilarWeb” liczba osób, które zainstalowały aplikację na Androidzie, przekroczyła już liczbę użytkowników Tindera i wkrótce może prześcignąć popularnością Twittera.

„Pokémon Go” ma tę zaletę, że zmusza graczy do eksplorowania miasta i poszukiwania nowych, często nieznanych wcześniej miejsc. Jak się okazuje, zyskują na tym niektóre księgarnie. Da się już to zauważyć w Stanach Zjednoczonych. Przykładem tego może być kawiarnio-księgarnia Wild Detectives w Dallas w Teksasie. Jak ze zdumieniem przekonali się właściciele, ich przybytek mieści się naprzeciwko Poké Gym, czyli wirtualnej areny, gdzie gracze wraz ze swoimi Pokémonami mogą staczać walki. To spowodowało znaczny wzrost zainteresowania lokalem. Pracownik Wild Detectives mówi, że większość klientów, którzy grają w „Pokémon Go”, przyznaje, że znaleźli się w sklepie po raz pierwszy.

Z kolei księgarnia Book Garden w Bountiful w stanie Utah jest oznaczona na mapie graczy jako Poké Stop, czyli miejsce, gdzie użytkownicy mogą zbierać przydatne w grze wirtualne przedmioty. Pracująca tam Tonya Youngbird przyznaje, że odnotowali wyraźny wzrost odwiedzających, zwłaszcza rodzin z dziećmi. Kiedy już trafiają do księgarni, często przeglądają ofertę i dokonują zakupów.

Co ważne, księgarze w swojej walce o graczy, którzy mogą być potencjalnymi klientami, nie są zdani jedynie na grę. „Pokémon Go” pozwala bowiem użytkownikom przyciągnąć innych graczy do danego Poké Stopu poprzez założenie tam „przynęty”, która wabi Pokémony, a co za tym idzie ? zachęca polujących na stworki do stawienia się na miejscu.

Księgarnie, które nie mają oficjalnego statusu Poké Stopu, próbują innych metod promocji. W Main Street Books w miejscowości Charles (stan Missouri) wystawiono tablicę przed wejściem, że sklep jest „nieoficjalnym Poké Stopem”, co w praktyce oznacza, że każdy klient, który pokaże sprzedawcy zrzut ekranu ze złapanym Pokémonem, otrzymuje 10 procent rabatu. Teraz właścicielka, która sama jest fanką gry, próbuje wraz z przyjaciółmi dowiedzieć się, co może zrobić, aby jej księgarnia uzyskała status oficjalnego Poké Stopu.

Oczywiście nie wszyscy księgarze są przekonani co do pozytywnych efektów nowej manii wśród użytkowników smartfonów. Właściciel księgarni Bookbound w Ann Arbor (Michigan) twierdzi, że wprawdzie więcej osób wałęsa się wokół sklepu, jednak nie wydaje mu się, aby byli poważnie zainteresowani książkami. W tym wypadku pozostaje tylko przeczekać, aż moda minie, na co w najbliższym czasie jeszcze się nie zanosi.

[am]
fot. Jordy Tempelman, The Pokémon Company
źródło: Publishers Weekly

Tagi: , , , ,

Kategoria: newsy