banner ad

Philip Roth o swojej literackiej emeryturze

23 listopada 2012


Philip Roth udzielił ostatniego, jak zapowiedział, wywiadu, w którym mówił o swojej literackiej emeryturze oraz planach na najbliższą przyszłość.

W rozmowie z dziennikarzem „The New York Timesa” autor „Kompleksu Portnoya” wyznał, że na komputerze w jego mieszkaniu znajduje się obecnie samoprzylepna karteczka z tekstem: „Przeprawa z pisaniem skończona”. „Patrzę na tę notatkę każdego ranka i daje mi to taką siłę” – powiedział.

Jak się okazuje, decyzję o zaprzestaniu pisania Roth podjął już w 2010 roku, ale nie chciał mówić o tym publicznie, bo wolał się upewnić, że podejmuje właściwą decyzję, a nie zmieniać wciąż zdanie jak Frank Sinatra. W kwietniu tego roku pisarz przeszedł operację kręgosłupa, dzięki regularnym ćwiczeniom powrócił już do zdrowia, lecz jednocześnie utwierdził w swoim postanowieniu. „Nie mam już więcej wytrzymałości, aby znosić frustrację. Pisanie jest frustracją – to codzienna frustracja, nie wspominając o upokorzeniu. To tak, jak z baseballem: nie udaje ci się dwie trzecie podejść. Nie mogę już więcej zmierzyć się z takimi dniami, kiedy piszę pięć stron a następnie je wyrzucam.”

Czym w takim bądź razie zajmuje się obecnie Philip Roth?

Zaopatrzył się na przykład w iPhone’a: „Dlaczego? Ponieważ jestem wolny. Każdego ranka studiuję po jednym rozdziale ‚iPhone dla Głupków’ i stałem się już biegły w obsłudze”. Dużo czasu poświęca również na spotkania ze znajomymi: „W te wakacje mój dom był pełen ludzi. Miałem gości praktycznie w każdy weekend, a czasami zostawali nawet w ciągu tygodnia. Mam teraz kucharza, który dla mnie gotuje”. Jak tłumaczy, dawniej nie mógł sobie na coś takiego pozwolić, bo kiedy ktokolwiek przychodził, choćby na weekend, odrywało go to od pisania.

Oczywiście Roth nie wyrzeka się zupełnie literatury. Czyta codziennie po dwie godziny. Robi to jednak zazwyczaj późnym wieczorem lub nocą: „Czytam głównie biografie i historię XX wieku. Żyłem wtedy. Byłem zarówno dzieckiem, albo w szkole lub w pracy”. Pomimo wcześniejszych deklaracji, sięga również po prozę. Ostatnio spodobała mu się nagrodzona National Book Award powieść Louise Erdich pt. „The Round House”.

Zdementował przy okazji pogłoskę, jakoby stwierdził kiedyś, że powieść umiera: „Powiedziałem, że czytelnictwo wymiera. To jest fakt i mówię to od piętnastu lat. Powiedziałem, że ekran zabije czytelnika i tak się stało. Na początku ekran kinowy, ekran telewizyjny, a teraz ostateczny cios w postaci ekranu komputera”. Ale chociaż czytelnictwo chyli się ku upadkowi, Roth uważa, że wspaniałe powieści nadal są pisane. „Dlaczego powinniśmy mieć więcej czytelników? Liczby nic nie znaczą. Książki coś znaczą” – dodał, podając za przykład dzieła E. L. Doctorowa, Jonathana Franzena czy Dona DeLillo.

Z rozmowy mogliśmy się również dowiedzieć, że Roth nie zarzucił całkiem pisania. Po pierwsze, pomaga drogą e-mailową w napisaniu noweli 8-letniej(!) córce swojej dawnej partnerki. Po drugie, pisze szczegółowe notatki i wspomnienia dla Blake’a Baileya, którego wiosną wyznaczył na swojej oficjalnego biografa. Przyznał, że nigdy nie był tak prawdomówny z kimkolwiek przedtem. Na podstawie podpisanej umowy Bailey ma nieograniczony dostęp do archiwów i korespondencji Rotha. Efektów współpracy nie poznamy jednak zbyt szybko, gdyż szacuje się, że projekt zostanie ukończony w ciągu najbliższych 8 do 10 lat.

Tagi: , , , , ,

Kategoria: newsy