banner ad

Ostatnia żyjąca osoba związana z Grupą Bloomsbury skończyła 100 lat

26 czerwca 2016

100-latka-pamietajca-bloomsbury
20 czerwca Anne Olivier Bell skończyła 100 lat. Sędziwa kobieta jest ostatnią żyjącą osobą, która związana była z grupą Bloomsbury, a przez jej biografię przewija się cała plejada najważniejszych brytyjskich pisarzy i artystów pierwszej połowy XX wieku, z H.G. Wellsem, Virginią Woolf i George’em Orwellem na czele.

Anne urodziła się w 1916 roku jako drugie z sześciorga dzieci A.E. „Hugha” Pophama, który był wybitnym specjalistą w dziedzinie włoskiej ilustracji i kustoszem Działu Grafiki i Rysunku w Muzeum Brytyjskim. Z racji tego, że jej rodzice należeli do brytyjskich socjalistów z Towarzystwa Fabiańskiego, już od młodości miała kontakt z niektórymi prominentnymi postaciami tamtych czasów.

Jedno z wcześniejszych wspomnień Anne sięga lat 20. ubiegłego wieku, kiedy matka zostawiła ją w towarzystwie jednego z Fabianów, pisarza H.G. Wellsa. Jak przystało na żywotną dziewczynkę, musiała wykazać się przed gościem umiejętnościami zjeżdżania po poręczy, co zakończyło się dość niefortunnie. W połowie drogi spadła i rozbiła cenną wazę. „H.G. Wells stał wśród odłamków, ale był bardzo miły. Powiedział: ?Jestem pewien, że już wcześniej była pobita i damy radę ją naprawić?. Zalałam się łzami, a on wziął mnie, aby pograć na pianoli. Och, to był bardzo miły człowiek” ? wspomina Anne w wywiadzie udzielonym „The Guardian”.

Po raz pierwszy spotkała Virginię Woolf na przyjęciu wydanym przez artystę Benedicta Nicholsona dla członków grupy Bloomsbury. Zapamiętała pisarkę jako „piękną damę w czerwonej sukni z jedwabiu”. Wtedy jeszcze Anne zapewne nie przypuszczała, jak dużą część jej życia wypełni autorka „Do latarni morskiej”.

W czasie II wojny światowej Anne pracowała w brytyjskim Ministerstwie Informacji. Razem ze współlokatorką dzieliły pokój na drugim piętrze kamienicy przy Canonbury Square w Londynie, gdzie ich sąsiadem był George Orwell. „Widywałam go schodzącego w dół z małym chłopcem (Richardem, adoptowanym synem ? przyp. red.)” ? opowiada Anne. Pewnego dnia otrzymała pisemne zaproszenie od Orwella na herbatę. „W jego mieszkaniu był stół, dziecko i niania. Podano mocną indyjską herbatę, ciemny chleb i syrop z melasy. Po wypiciu herbaty powiedział niani, aby wyszła z dzieckiem, i rzekł do mnie: ?Chodź usiąść na łóżku?. Poszłam więc i usiadłam na brzegu łóżka, a on przyszedł i usiadł obok mnie” ? wspomina ze śmiechem. „Błyskawicznie objął mnie ramieniem i zaczął całować. Byłam zszokowana. Spytałam: ?Co ty wyprawiasz?? i odepchnęłam go. Później uznałam, że pewnie tak starzy wychowankowie Eton próbowali posiąść dziewczyny, jakby nikt nie mógł im się oprzeć. Przeprosił mnie i spytał o moją pracę” ? dodaje kobieta.

W drugiej połowie 1945 roku Anne dołączyła do Monuments Men, komanda złożonego z historyków, konserwatorów i pasjonatów sztuki, których zadaniem było odzyskanie dzieł sztuki zrabowanych przez nazistów, zanim te zostaną zniszczone. Ich praca została uwieczniona na filmie „Obrońcy skarbów” z 2012 roku w reżyserii George’a Clooneya, dzięki czemu Anne miała okazję poznać hollywoodzkiego aktora.

Największy zwrot w jej życiu nastąpił, kiedy spotkała Quentina Bella, syna malarki Vanessy Bell i zarazem siostrzeńca Virginii Woolf, którego Leonard określił jako jednego z późniejszych członków Bloomsbury. „Z początku wydawał mi się nieco absurdalny z tą swoją ryżą brodą. Ale potem zapytał, czy mógłby wykonać model mojej głowy w glinie i był dla mnie tak miły, że gdy odwiózł mnie bryczką na dworzec, dałam mu buziaka na pożegnanie. Wkrótce otrzymałam szalenie namiętny list miłosny, który zwalił mnie z nóg” – opowiada Anne. Para wzięła ślub w 1952 roku. Anne była „przerażona” towarzystwem „tych wszystkich mądrych ludzi”, szybko jednak ich polubiła, a szczególnie swoją teściową, Vanessę Bell i malarza Duncana Granta. Jak wspomina, dwójka artystów wcale nie prowadziła „mądrych” rozmów, lecz „lubili wszystkie ciekawostki i plotki”.

Anne miała niemały wkład w wydanie książek związanych z Virginią Woolf. Pomagała mężowi w pisaniu biografii autorki, a następnie, już osobiście, wykonała monumentalną pracę i zredagowała pięciotomowe dzienniki Woolf (transkrypcja, opracowanie przypisów i sprawdzenie wszystkich opisanych faktów zajęło jej 25 lat). Później włożyła mnóstwo energii w utrzymanie i udostępnienie dla zwiedzających Charleston, czyli wakacyjnej siedziby Bloomsbury.

Obecnie 100-letnia Anne Olivier Bell wciąż mieszka w domu, który dzieliła z mężem, niedaleko Charleston. Na załączonym zdjęciu możecie zobaczyć ją podczas urodzinowej uroczystości.

[am]
fot. Charleston
źródło: The Guardian, Telegraph

Tagi: , , , , , , ,

Kategoria: newsy