banner ad

Olga Tokarczuk we Wrocławiu ? co o literaturze i sztuce powiedziała nasza noblistka?

22 października 2019


Wyraźnie wzruszona, naturalnie podekscytowana, a równocześnie skromna, skupiona. Olga Tokarczuk dopiero oswaja się z myślą, że zdobyła literacką Nagrodę Nobla. Na pierwszym w Polsce spotkaniu autorskim z publicznością zorganizowanym po ogłoszeniu decyzji Akademii Szwedzkiej pisarka podzieliła się szczególnymi refleksjami ? o literaturze i sztuce, która częstokroć przenika się z życiem.

Autorka „Opowieści bizarnych” została przywitana owacjami na stojąco przez publiczność zgromadzoną w niedzielę 20 października we wrocławskim Narodowym Forum Muzyki, a prezydent stolicy Dolnego Śląska, Jacek Sutryk, wręczył pisarce dwa klucze. Jeden z nich to klucz do miasta. Drugi posłuży do otwarcia fundacji noblistki ? Wrocław udostępnił na ten cel willę Marii i Tymoteusza Karpowiczów.

Spotkanie odbyło się w ramach ósmej edycji Festiwalu Brunona Schulza, a zostało przeprowadzone przez Katarzynę Kantner, autorkę monografii „Jak działać za pomocą słów? Proza Olgi Tokarczuk jako dyskurs krytyczny”. Laureatka Nagrody Nobla opowiadała o naturze fikcji literackiej i pojęciu prawdy. „Kiedy siadam do pisania powieści, to zakładam, że kreuję taki poziom, taką warstwę rzeczywistości, która nie jest ani prawdą, ani konkretem, ani fałszem. W psychologii mówi się o prawdzie psychologicznej” ? wyjawiła Olga Tokarczuk. Jak dopowiedziała, „nasze doświadczenia ? każde ludzkie doświadczenie ? jest jakąś prawdą”.

Autorka „Ksiąg Jakubowych” pokusiła się również o własne rozszerzenie definicji prawdy: „Filozofowie mówią, że prawdą jest wszystko to, co się nam przydarza. Ja dodałabym również, że prawdą jest mit, który nigdzie się nie zdarza, ale tak naprawdę dzieje się zawsze”.

Tokarczuk wiele razy akcentowała szczególną rolę książek w naszym życiu, mówiąc wprost, że „literatura to jedyna droga, żeby mówić o historii w głębszy, nie biało-czarny sposób, który pokazuje, że nic, co nam się przydarza, nie jest jednoznaczne”. Pisarka odniosła się też do kwestii podziału literatury na niską i wysoką: „Chciałabym powiedzieć, że w to nie wierzę. Ten podział jest zupełnie wymyślony. Nie lubię też podziału na gatunki. Mamy kryminał, science-fiction, romans?”. Zdaniem noblistki tego typu klasyfikacje sprawiają, że „literatura nie jest rodzajem szczególnego doświadczenia, ale towaru do sprzedaży. Jest to właściwie konsumpcja, a nie czytanie”.

Ale nie tylko o literaturze i tematach pokrewnych mówiła Tokarczuk podczas spotkania z wrocławską publicznością. Odniosła się też do przemian społeczno-kulturowych. „Jesteśmy częścią natury, łączą nas z nią nieprawdopodobnie silne więzi, ale też jesteśmy związani więziami między sobą. Stanowimy wielką, bardzo ściśle związaną wspólnotę” ? przekonywała.

Tokarczuk była też obecna podczas poniedziałkowej konferencji z przedstawicielami mediów, która odbyła się we Wrocławskim Domu Literatury. Autorka odpowiadała na pytania dziennikarzy. Mówiła między innymi, jak widzi swoją najbliższą przyszłość ? już jako noblistki. „Nie wyobrażam sobie, by z powodu Nobla przestać mieszkać we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku. To moje miejsce na ziemi. Ale czy teraz coś się zmieni? Wczoraj wybrałam się do parku na spacer z psem, ludzie mnie poznawali, uśmiechali się i gratulowali, ale poza tym niewiele się zmieniło” ? stwierdziła. „Jedyne co, to zawsze lubiłam szperać w lumpeksach. Być może teraz nie będzie to już takie proste, ale na pewno jakoś sobie z tym poradzę”.

Tokarczuk powiedziała również, że rola pisarzy w dzisiejszym świecie jest wciąż istotna, ale trudniejsza niż na przykład sto lat temu: „Żyjemy w czasach, w których media tworzą informacje krótkie, zwarte, ale też bardzo upraszczają wypowiedzi bardziej skomplikowane. Domaga się od ludzi kultury prostych komunikatów, (?) a ja się bardzo boję upraszczania, takich prostych komunikatów. (…) Ten rodzaj przerabiania informacji jest strasznie wymagający i jakoś przeciwny literaturze. Bo to jest tak, że kiedy formułuję swoją wizję i chcę się skomunikować z drugim człowiekiem po drugiej stronie kartki, to staram się to zrobić w dosyć wyrafinowany, literacki sposób, pokazać różne punkty widzenia, pokazać głębsze konsekwencje i liczę na pełen refleksji odbiór. Tymczasem spędzając osiem lat nad książką, potem jestem sprowadzona do trzech statementów ? to trochę odbiera siłę i rzuca nas pisarzy do walki, której wcale nie chcemy i nie wymagamy. Aczkolwiek ja jestem osobą polityczną, wydaje mi się, że każdy refleksyjny człowiek musi być osobą polityczną, ponieważ ma ? najprawdopodobniej ? jakiś światopogląd”.

Wielokrotnie powracał wątek literatury i jej roli we współczesności. Tokarczuk wyjaśniła to w następujący sposób: „Literatura to nie jest manifest, to nie jest odezwa polityczna, która ma wyciągnąć ludzi na ulicę i spowodować, że oni coś zrobią. To jest kwestia zmiany poprzez refleksję. To, co dla mnie jest najważniejsze w moim rozumieniu literatury, to to, że literatura daje możliwość zmiany perspektywy”.

Dowiedzieliśmy się też pierwszych szczegółów na temat kolejnej powieści noblistki. „Prace nad moją kolejną książką są już dość zaawansowane. W ostatnich miesiącach jednak z uwagi na różne zawirowania musiałam zawiesić pisanie, a ostatnie osiem dni to najdziwniejszy okres mojego życia. Czuję już zmęczenie i, co istotniejsze, głód pisania. Ten rozbrat z pisaniem jest już zbyt długi”. Tokarczuk przyznała, że zdaje sobie sprawę z oczekiwań, jakie teraz ludzie będą mieli wobec jej kolejnego dzieła. „Trochę jakby ktoś liczył, że książka po Noblu będzie miała zmienić świat. W to nie wierzę. Nigdy nie pisałam z takim zamierzeniem i Nobel tego nie zmieni. Mogę jednak zapewnić, że moja kolejna książka będzie zaskoczeniem dla czytelników. I nie mam tu na myśli jej tematu. Idzie o zaskoczenie na poziomie czysto literackim”. Według wstępnych planów książka powinna ukazać się w 2020 roku nakładem Wydawnictwa Literackiego.

Jeśli chodzi o lekturę godną polecenia, Tokarczuk trudno było wskazać jeden konkretny tytuł, ale zachęciła do czytania Georgiego Gospodinowa, laureata Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus sprzed kilku dni. „On mówił mi jakiś czas temu, kiedy się spotkaliśmy: ‚Olga, dostaniesz Nobla’. Ja mówiłam mu: ‚No co ty’. ‚To załóżmy się’. Jak dostałam Nobla, to napisał mi SMS-a: ‚Wygrałem zakład, wygrałem zakład’. Odpowiedziałam mu, że teraz ty dostaniesz Angelusa, że jestem pewna, bo książka jest niesamowita. Dosłownie dziesięć minut po przyznaniu mu tej nagrody dostałam SMS-a: ‚Wygrałaś zakład’. Tak więc musimy się spotkać teraz z Georgijem i wypić, bo zdaje się, że o wódkę się zakładaliśmy”.

Marcin Waincetel
fot. Sebastian Borowski

Tagi: , , ,

Kategoria: newsy