banner ad

„Ocean na końcu drogi” oparty na wydarzeniach z dzieciństwa Gaimana

12 czerwca 2013

Gaiman prezentuje "Ocean na końcu ulicy"
Neil Gaiman twierdzi, że jego najnowsza książka jest nie tylko „prawdopodobnie najlepszą”, jaką napisał, ale również najbardziej osobistą. „Ocean na końcu drogi” odwołuje się bowiem do wydarzeń, które rozegrały się w dzieciństwie pisarza.

W rozmowie z dziennikarką „The Guardian” Gaiman w następujący sposób wyjaśnia genezę powstania nowej powieści: „Mniej więcej w 2003 roku kupiłem sobie Mini, jeden z pierwszych Mini, jakie przywieziono do Stanów. Powiększyli go, ale byłem absolutnie zafascynowany faktem, że jako dziecko znajdowałem się w takich samych proporcjach do małego Mini, jak teraz do dużego. Poczułem niesamowitą nostalgię i pomyślałem o czymś, o czym nie myślałem od 30 lat. Powiedziałem mojemu tacie, że uwielbiałem to jego białe Mini, co się z nim stało? A on odpowiedział: nie mówiłem Ci? Nie znasz tej historii?”

I właśnie historia, którą opowiedział pisarzowi ojciec, po drobnych modyfikacjach, pojawiła się w nowej książce. Kiedy Gaiman miał siedem lat, lokator, który wynajmował u jego rodziny w West Sussec pokój, stracił na hazardzie dużo pieniędzy, ukradł im samochód, zjechał nim w dół uliczki i popełnił w środku samobójstwo. Prawdziwa wersja wydarzeń kończy się tego samego dnia, gdyż ojciec Gaimana sprzedał samochód popołudniu. Wszystko więc, co jego syn mógł wiedzieć, to fakt, że samochód zniknął.

Ale to nie koniec powiązań między rzeczywistością a fikcją. W „Oceanie na końcu drogi” autor opisał farmę, gdzie mieszkają trzy niezwykłe siostry, które jako jedyne mogą pomóc głównemu bohaterowi i jego rodzinie. Najmłodsza z nich uważa, że staw przy jej domu to ocean, a najstarsza pamięta Wielki Wybuch. „Kiedy miałem siedem lub osiem lat dowiedziałem się, że jedna z farm u dołu naszej ulicy została wymieniona w 'Domesday Book' (ukończony w 1086 roku spis gruntów i ludności sporządzony na żądanie Wilhelma Zdobywcy – przyp.red.) ? wyjaśnia Gaiman. „Pamiętam, jak myślałem: czy nie byłoby ciekawe, gdyby ludzie mieszkający na farmie znajdowali się tam od tysiąca lat?”

Cały pomysł powieści wyrósł więc na tym pomyśle. Kiedy żona pisarza, Amanda Palmer, wyjechała nagrywać nową płytę, stwierdził, że opisze tę historię z myślą o niej. „Ona nie lubi za bardzo fantastyki, ale ceni szczerość i bardzo lubi mnie. Pisanie tego było jak pokazanie jej, zobacz to jestem ja. Zawsze interesujesz się mną. Opisana rodzina nie jest tak naprawdę moja, rzeczy, które się wydarzyły też nie, ale krajobraz, miejsca, w których się to działo, to ja, a oczy, którymi patrzy ten dzieciak, są moje, gdy miałem siedem lat.”

To, co początkowo miało być tylko opowiadaniem, przerodziło się w pełnowymiarową książkę, pierwszą powieść dla dorosłych czytelników, jaką Gaiman napisał od pięciu lat. „Nie zatrzymywałem się” ? mówi pisarz. „Pisałem w ten sam sposób, w jaki jedziesz przez mgłę z jednym wyłączonym światłem. Nie możesz widzieć zbyt daleko wprzód, ale widzisz wystarczająco, aby kontynuować podróż.”

Światowa premiera powieści zapowiedziana jest na 18 czerwca. Polski przekład miał się ukazać dzień później, jednak na stronie wydawnictwa Mag pojawiła się nowa data premiery, przesunięta na 3 lipca.

Na zdjęciu załączonym do newsa Neil Gaiman z dumą prezentuje brytyjskie wydanie książki „Ocean na końcu drogi” w twardej oprawie.

fot. Neil Gaiman

Tematy: , , , ,

Kategoria: newsy