banner ad

Obmacywacz, którego wiele kobiet wolało unikać? Coraz głośniej mówi się o mało znanych publicznie faktach z życia Isaaca Asimova

7 lutego 2020


Isaac Asimov to jeden z najbardziej znanych i najpłodniejszych pisarzy science fiction na świecie. W ostatnim czasie coraz bardziej otwarcie mówi się jednak nie o jego dokonaniach literackich, które są bezsprzeczne, ale o wątku w biografii, który do tej pory był publicznie przemilczany. Otóż przez dziesięciolecia Asimov dopuścił się wielu form niechcianych kontaktów z niezliczonymi kobietami, często na konwentach, w sytuacjach prywatnych i w miejscu pracy.

Załączone powyżej zdjęcie wykonał na konwencie w 1967 roku Jay Kay Klein. Pokazuje ono Asimova obejmującego młodą kobietę, która najwyraźniej nie jest zadowolona z takiej wylewności pisarza, a może nawet delikatnie go odpycha, patrząc w obiektyw. Nie był to jeden przypadek ani kilkanaście. W społeczności science fiction w Stanach Zjednoczonych, szczególnie wśród starszych fanów i twórców, wiedza na temat zachowań Asimova jest powszechna. Gdy ktoś mówi o tym, ludzie reagują skinięciami głowy. Nie znamy dokładnie liczby incydentów z udziałem Asimova, ale pisarz i biograf Alec Nevala-Lee twierdzi, że można je wiarygodnie oszacować w setkach.

Jako młody człowiek Asimov był nieśmiały i nie miał dużego doświadczenia w sprawach miłosnych, co znalazło odzwierciedlenie w jego wczesnej prozie, w której kobiety praktycznie były nieobecne. Otwarcie przyznał, że jego związek z pierwszą żoną był niesatysfakcjonujący z seksualnego punktu widzenia. Wkrótce po rozwodzie palce pisarza zaczęły jednak coraz swobodniej sobie poczynać. Alec Nevala-Lee wyjaśnia, że te zachowania zaczęły się nasilać wraz z rosnącą sławą. Po wojnie jego reputacja jako obmacywacza zaczęła wręcz być przedmiotem żartów wśród fanów science fiction. Pisarka i redaktorka Judith Merril wspominała, że w latach 40. XX wieku Asimov był znany jako „człowiek o stu rękach” i „najwyraźniej czuł się zobligowany do rzucania lubieżnych spojrzeń, wlepiania się, klepania i składania niemoralnych propozycji jako formy aktu towarzyskiego”. Asimov z kolei opisał Merril jako „dziewczynę, która, gdy jej tyłek został poklepany przez mężczyznę, poklepie tyłek klepiącego”. Chociaż ona zapamiętała to inaczej: „Za trzecim czy czwartym razem, gdy poklepał mnie ręką po tyłku, sięgnęłam i chwyciłam go za krocze”.

W swoich wspomnieniach Asimov pisał, że miał w zwyczaju „przytulanie wszystkich młodych kobiet” w biurze wydawcy. Podobne praktyki stosował w kontaktach z fankami. „Całuję każdą młodą kobietę, która chce autograf, i ku swemu zachwytowi odkryłem, że mają skłonność współpracować z entuzjazmem w tej konkretnej aktywności”. Wszystkie te zachowania pisarz czynił w konwencji dobrej zabawy. Uważał się zresztą za feministę, jeszcze zanim Ruch Wyzwolenia Kobiet „Women?s Liberation” stał się popularny. Bronił się, tłumacząc, że był powszechnie postrzegany jako „nieszkodliwy”. Nie do końca jednak współgra to z wypowiedziami drugiej strony.

Redaktor Edward L. Ferman wspominał zjazd fanów pod koniec lat 50. XX wieku, gdy przedstawił Asimovowi swoją dziewczynę. Autor zamiast uścisnąć jej dłoń, potrząsnął jej lewą piersią. Biograf Asimova Michael White cytuje „żonę przyjaciela”, która została przez pisarza uszczypnięta na przyjęciu. Zareagowała na to zachowanie następującymi słowami: „Boże, Asimovie, dlaczego zawsze to robisz? Jest to wyjątkowo bolesne, a poza tym nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo poniżające”. Również zainteresowanie Asimova okazywane młodym kobietom w biurze wydawnictwa było traktowane z niechęcią ? pracownice znajdowały różne wymówki, byle tylko być z dala od budynku, ilekroć miał się w nim pojawić sławny autor. Z kolei pisarz Harlan Ellison odnotował w swojej biografii: „Za każdym razem, gdy wchodziliśmy po schodach z młodą kobietą, starałem się iść za nią, aby Isaac nie złapał jej za pośladek”.

Alec Nevala-Lee zauważa, że ogólnie rzecz biorąc, Asimov obierał sobie za cel kobiety, które raczej z dużą dozą prawdopodobieństwa nie zaprotestują bezpośrednio, takie jak fanki i sekretarki, a oszczędzał kobiety, które uważał za przydatne zawodowo. Zdarzały się wyjątki ? uganiał się wokół biurka za redaktorką Cele Goldsmith ? ale wolał skupiać się na osobach, które były bardziej bezbronne.

Oczywiście Asimov nie był jedynym mężczyzną, który robił coś podobnego. Frank Herbert powiedział kiedyś, że „można śledzić przemieszczanie się” Randalla Garretta po „piskach kobiet, które właśnie uszczypnął w tyłek”. W przypadku twórcy cyklu „Fundacja” sytuacja jest o tyle szczególna, że był on jednym z najbardziej rozpoznawalnych i najbardziej wpływowych pisarzy na świecie, cenionym mówcą, redaktorem, gościem talk-show i ambasadorem fantastyki naukowej w głównym nurcie literackim. Wspierał też wielu młodych twórców, w przeważającej mierze mężczyzn, bo trudno ocenić ilu kreatywnym kobietom jego zachowania mogły zamknąć drogę na początku kariery. Niektórym z nich udało się odnieść sukces. Inne miały powody, by unikać towarzystwa najsławniejszego pisarza science fiction i musiały próbować zdobyć pozycję bez wsparcia, które kiedyś samemu Asimovowi pozwoliło osiągnąć pełny potencjał. Zdaniem Aleca Nevali-Lee straty dla gatunku mogły być duże i nadać ton całej literaturze science fiction. Asimov przez lata interesował się społecznymi aspektami kultury fanowskiej, a z drugiej strony utrudniał kobietom doświadczanie tego poczucia wspólnoty, które w pełni odczuwali mężczyźni.

Alec Nevala-Lee, który jest autorem książki poświęconej złotej erze literatury fantastyczno-naukowej („Astounding: John W. Campbell, Isaac Asimov, Robert A. Heinlein, L. Ron Hubbard, and the Golden Age of Science Fiction”), przyznaje, że zasługi Asimova są nieocenione. A jego dokonania zmieniły życie tysięcy istnień ludzkich na lepsze. Jednak ze zmarłym w 1992 roku pisarzem może być według niego trochę podobnie jak z Qin Shi Huangiem, pierwszym cesarzem Chin, który zapisał się w historii jako budowniczy Wielkiego Muru i inicjator innych przedsięwzięć inżynieryjnych, ale też ? jak głosi tradycja ? nakazał spalić wszystkie księgi w swoim państwie. „Być może palenie bibliotek i budowa muru to czyny, które w tajemniczy sposób się znoszą” ? dywagował Jorge Louis Borges. A jak jest w przypadku Asimova? Każdy musi ocenić sam.

[am]
fot. Jay Kay Klein / University of California
źródło: Public Books
Cytat z eseju „Mur i książki” Jorge Louisa Borgesa w tłum. Andrzeja Sobola-Jurczykowskiego, wyd. Prószyński i S-ka.

Tagi: , , , ,

Kategoria: newsy