banner ad

Obliczono, że 5-latkowie, którym rodzice czytali kilka książeczek dziennie, słyszeli o ok. 1,5 miliona słów więcej niż dzieci nieczytających rodziców

11 kwietnia 2019


Naukowcy z Uniwersytetu Stanowego Ohio obliczyli, że 5-latkowie, którym rodzice czytali codziennie pięć książeczek, usłyszeli w swoim życiu ok. 1,5 miliona słów więcej niż dzieci, którym w ogóle nie czytano. Tak duża różnica może mieć wpływ na to, jak szybko dziecko przyswoi umiejętność czytania i pisania, kiedy już trafi do przedszkola lub szkoły.

Naukowcy podjęli współpracę z Biblioteką Metropolitalną w mieście Columbus, która zidentyfikowała 100 najpopularniejszych książeczek dla dzieci ? zarówno tych twardostronicowych skierowanych do niemowląt i maluchów do 3. roku życia, jak i książeczek z obrazkami przeznaczonych dla przedszkolaków. Następnie wybrano losowo trzydzieści pozycji z obu kategorii i policzono, ile słów znajdowało się w każdej książce. Okazało się, że publikacje dla najmłodszych dzieci zawierały średnio 140 słów, podczas gdy książeczki obrazkowe ? średnio 228 słów. Dzięki tym informacjom można było oszacować, ile dodatkowych słów dziecko usłyszy od urodzenia do swoich 5. urodzin, w zależności od zaangażowania rodziców w proces czytania swoim pociechom.

Opierając się na tych danych, wyliczono, że dzieci, którym rodzice czytali sporadycznie jedną książeczkę co drugi miesiąc, przed ukończeniem 5. roku życia usłyszały dodatkowo 4 662 słów; te, którym czytano 1-2 razy w tygodniu ? 63 570 słów; przy częstotliwości 3-5 razy w tygodniu było to 169 520 słów; jeśli dzieciom czytano codziennie, liczba wzrastała do 296 660 słów; natomiast lektura pięciu książeczek dziennie dawała sumę 1 483 300 słów.

„Ponadmilionowa luka słów między dziećmi wychowanymi w środowisku książek i czytania, a tymi, którym nigdy nie czytano, jest uderzająca” ? powiedziała Jessica Logan, główna autorka badań i adiunkt w instytucie badań edukacyjnych na Uniwersytecie Stanowym Ohio. Co więcej, w rzeczywistości luka może być jeszcze większa, ponieważ rodzice, którzy czytają swoim pociechom, często dodają elementy od siebie, zwłaszcza gdy czytali daną książeczkę już wiele razy.

Zdaniem badaczki tak duża przepaść w ilości usłyszanych słów może być kluczem do wyjaśnienia różnic w zasobie słownictwa i rozwoju umiejętności czytania i pisania u dzieci. „Tu nie chodzi o codzienną komunikację. Słowa, które dzieci poznają z książek, będą o wiele bardziej skomplikowane i trudniejsze niż te słyszane podczas rozmów z rodzicami i innymi domownikami” ? mówi autorka badań. Na przykład książeczka dla dzieci traktująca o pingwinach żyjących na Antarktydzie wprowadza słowa i pojęcia, które raczej nie pojawią się w codziennej rozmowie.

Motywacją do przeprowadzenia wyliczeń było jedno z wcześniejszych badań Logan, z którego wynikało, że ok. jednej czwartej dzieci w USA rodzice ani opiekunowie nie czytają książek, a kolejnej jednej czwartej czytają rzadko (raz lub dwa razy w tygodniu). „Fakt, że mamy tak wielu rodziców, którzy mówią, że nigdy nie czytają dziecku lub robią to rzadko, był dla nas dość szokujący. Chcieliśmy dowiedzieć się, co to może oznaczać dla ich dzieci” ? mówi badaczka.
Tymczasem słowa, które dzieci słyszą z książek, mogą odgrywać niebagatelne znaczenie w nauce czytania i pisania, kiedy już zaczną edukację w szkole. Dochodzi też kwestia budowania więzi, ale to już osobne zagadnienie.

Szczegółowe wyniki badania zostały opublikowane w „Journal of Developmental and Behavioral Pediatrics”.

[am]

Tagi: , , , , ,

Kategoria: newsy