Obliczono za pomocą programu komputerowego, jakich słów najchętniej używali znani pisarze

13 marca 2017


Statystyk i publicysta Ben Blatt opracował program komputerowy, który pozwolił mu ustalić, jakie są ulubione słowa największych pisarzy. Efekty jego pracy pozwalają w inny sposób spojrzeć na znane dzieła literackie oraz ich twórców.

Program Blatta posortował zawartość tysięcy książek i wyłonił najczęściej używane, ale stosunkowo rzadkie (czyli nie „the”, „from”, „big” czy „fast”), charakterystyczne dla danych pisarzy wyrazy. Motywacją do przeprowadzenia eksperymentu była lektura książki „The logophile’s orgy: favorite words of famous people” autorstwa Lewisa Burke?a Frumkesa, w której sławni ludzie opowiadają o swoich ulubionych słowach. Ray Bradbury wybrał „cinnamon” (z ang. cynamon): „Słowo cynamon wzięło się, jak sądzę, z wizyt w spiżarni mojej babci, kiedy byłem dzieckiem. Uwielbiałem czytać etykiety na pudełkach z przyprawami; curry z odległych miejsc w Indiach i cynamony z całego świata” – wspominał pisarz. Blatt postanowił sprawdzić, czy wybór takiego, a nie innego słowa rzeczywiście znajdował odzwierciedlenie w twórczości autora. Po analizie jego książek i zawartych w nich milionów słów wyszło na to, że „cynamon” pojawiał się o wiele częściej niż u wielu innych znanych pisarzy razem wziętych. Co więcej, w powieściach Bradbury?ego natknąć się można często także na „wanilię”, „miętę”, „lukrecję” i „gałkę muszkatołową”. Do tego dochodzą tradycyjne „pieprz” i „curry”. Najwyraźniej więc spiżarka babci przyniosła więcej inspiracji.

Blatt zauważa, że najczęściej używane słowa mogą wiązać się z tematyką książek, stylem pisarzy i wydźwiękiem ich powieści. I tak u Agathy Christie mamy „alibi” (alibi), „inquest” (dochodzenie) i „frightful” (straszliwy albo potworny). Charles Dickens lubił słowa „hearted” (od ang. serca), „pinch” (szczypta), rejoined (wracać do, dołączyć do). W książkach J.R.R. Tolkiena najczęściej występują „elves” (elfy), „goblins” (gobliny albo skrzaty) i „wizards” (czarodzieje). William Wharton pisał chętnie o „polite nearness” (miła bliskość), „daresay” (mieć śmiałość powiedzieć) i „compunction” (skrupuły). John Updike lubił używać „rimmed” (wykończony, otoczony ale może też odnosić się do pieszczenia odbytu językiem), „prick” (kutas lub idiota) i „fucked” (być udupionym, mieć przejebane). Z kolei trzema ulubionymi słowami Jane Austen były: „civility” (uprzejmość), „fancying” (wyobrażanie lub chęć na coś), „imprudence” (nieroztropność). A co z Vladimirem Nabokovem? Autor „Lolity” często używał słowa „mauve” (fiołkowy). Nabokov twierdził, że posiada zdolność synestezji lub, jak to sam określał, miał „kolorowy słuch”, więc gdy coś słyszał, przed oczami jawił mu się kolor, co tłumaczy o wiele częstsze korzystanie przez niego w opisach z kolorów niż w przypadku innych twórców. Jak się więc okazuje, wystarczą trzy słowa, by pisarzy tak łatwo od siebie odróżnić i by oni tak bardzo się od siebie różnili.

Korzystając z „Dictionary of Cliches” (z ang. „Słownik frazesów”) autorstwa Christine Ammer, Blatt wyłonił pisarzy, którzy często posługują się utartymi zwrotami. Wśród nich przoduje James Patterson, który na każde 100 tysięcy słów używa 160 klisz, to dwa razy więcej niż J.K. Rowling i Gillian Flynn. Patterson lubuje się w zwrocie „believe it or not” (wierz lub nie), z kolei autorka książek o Harrym Potterze często używa określenia „dead of night” (głęboka noc, środek nocy), a Dan Brown powtarza się z „full circle” (pełne koło). Tego typu zwrotów używają także autorzy literatury pięknej. U Zadie Smith często pojawia się „evil eye” (złe oko, złe spojrzenie), Salman Rushdie pisze o „the last straw” (kropla, która przepełnia czarę goryczy), a Donna Tartt dostrzega to, co jest „too good to be true” (zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe). Niektóre dane obliczeniowe komputera zaskakiwały. Na przykład okazało się, że Veronica Roth, autorka bestsellerowej serii „Niezgodna”, użyła mniej klisz niż William Faulkner. Najrzadziej po utarte zwroty sięgała Jane Austen, ale i ona lubiła używać „with all my heart” (całym sercem).

Blatt zwrócił również uwagę na wykrzykniki. Elmore Leonard uważał, że powinno się je ograniczać do dwóch lub trzech na sto tysięcy słów. Sam przekroczył ten limit wielokrotnie, bo stosując je aż 49 razy. Wielcy pisarze mieli tę regułę gdzieś. W wykrzyknikach przodował James Joyce (1100 na 100 tysięcy słów), Tom Wolfe (929 na 100 tysięcy) czy Ernest Hemingway. Trzykrotnie częściej od Leonarda korzystał z wykrzykników John Steinbeck, sześciokrotnie ? Stephen King, dziewięciokrotnie ? Jane Austen, czternastokrotnie ? Charles Dickens. Wciąż jednak robili to rzadziej niż wielu amatorów, na których próbki pisarskie można natknąć się w Internecie.

Szczegółowe wyniki swojej pracy analitycznej Ben Blatt opisał w książce „Nabokov?s Favourite Word Is Mauve” (z ang. „Ulubione słowo Nabokova to fiołkowy”), która ukaże się na rynku anglosaskim 23 marca nakładem oficyny Simon & Schuster.

[aw]
fot. Ianan/Flickr
źródło: The Guardian, New York Times

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Kategoria: newsy