banner ad

Nieznana bajka ?Koty Kopenhagi? Jamesa Joyce’a wywołała spór

10 lutego 2012


?Koty Kopenhagi? (oryg. „The Cats of Copenhagen”), czyli bajka, którą James Joyce napisał dla swojego wnuka, ukazała się właśnie po raz pierwszy drukiem, przy okazji wywołując małą literacką wojenkę o prawa autorskie.

?Koty Kopenhagi? to jedna z dwóch opowiastek dla dzieci napisanych przez słynnego Irlandczyka. Do tej pory istniała tylko w przesłanym do wnuka liście. Teraz, po raz pierwszy od powstania w 1936 roku, została właśnie wydana przez małe irlandzkie wydawnictwo Ithys Press w limitowanym nakładzie 200 egzemplarzy (w cenie od 300 do 1200 euro za sztukę). Ale właściciel listu zawierającego bajkę, szwajcarska Fundacja Jamesa Joyca w Zurichu, uważa, że wydawnictwo naruszyło prawa autorskie, nie pytając nawet grzecznościowo o zgodę na publikację.

Zupełnie nas pominięto i zignorowano” – poskarżył się w „The Guardian” Fritz Senn z zuryskiej fundacji. „Jesteśmy oburzeni. Nie przyłożyliśmy ręki do tej niesprawiedliwej rzeczy i czujemy się nie tylko zignorowani, ale i oszukani.”

Anastasia Herbert z wydawnictwa Ithys Press patrzy na to nieco inaczej. „Publikacja taka jak ?Koty Kopenhagi? jest zgodna z prawem i jakiekolwiek próby przeszkodzenia w jej swobodnym rozpowszechnianiu są nie tylko bezprawne, ale i karygodne” ? odpiera zarzuty, powołując się na fakt, że twórczość Joyce’a stała się z dniem 1 stycznia częścią publicznej domeny.

Ale fundacja nie podziela tego punktu widzenia. „Naszym zdaniem prawo autorskie zostało zdjęte tylko z opublikowanych tekstów” – uważa Senn. „Wiele materiałów wciąż nie ukazało się drukiem i uważamy, że podlegają one prawu autorskiemu, a tym samym jest to jego naruszenie.”

?Koty Kopenhagi? to opowiastka w stylu ?Kota i Diabła?, jedynej jak do tej pory bajki dla dzieci Joyce?a, która ukazała się drukiem. I podobnie jak ona, po raz pierwszy pojawia się w liście wysłanym przez pisarza do wnuka.

W sierpniu 1936 roku podczas pobytu w Danii Joyce wysłał mieszkającemu we Francji czteroletniemu Stephenowi zabawkowego małego kota z ukrytymi w środku słodyczami. „Nie ma kotów w Kopenhadze” – napisał w liście do wnuczka kilka tygodni później. Z pewnością nie miał na myśli realnego braku kotów i najprawdopodobniej odwoływał się do bezowocnych poszukiwań kolejnego upominku dla Stephena. List ten zawierał jednak bajkę, w której Joyce opowiadał wnukowi historię kotów, żyjących w stolicy Danii. Jej wymowa jest wręcz anarchistyczna, a z pewnością nastawiona przeciwko establishmentowi. Joyce z wyraźną naganą opisuje spasłe koty, które nic nie robią, symbolizujące bogaczy.

Wydawca nazywa ją „małym klejnotem, który oddaje lżejszą stronę Joyca, jego poczucie humoru, które można nazwać odmiennym, a nawet absurdalnym.”

List, w którym pojawiła się bajka, datowany na 5 sierpnia 1936 roku, trafił do fundacji w Zurychu wraz z dokumentami przekazanymi przez Hanksa Jankhe, wnuka Sthephena. 1 stycznia tego roku wszystkie dzieła Joyce’a stały się częścią domeny publicznej, a tym samym przestało je obowiązywać prawo autorskie.

Poniżej możecie zobaczyć jak wygląda irlandzkie wydanie „Kotów Kopenhagi”:

Tagi: , , , , , ,

Kategoria: newsy