banner ad

Nie żyje Tadeusz Konwicki

8 stycznia 2015

zmarl-tadeusz-konwicki
W środę 7 stycznia w swoim mieszkaniu w Warszawie w otoczeniu bliskich zmarł po długiej chorobie Tadeusz Konwicki. Miał 88 lat.

Jak donosi dziennik „Rzeczpospolita”, Konwicki od wielu miesięcy ciężko chorował. Na święta został wypisany ze szpitala. Ostatnie dni spędził we własnym domu.

Konwicki to jeden z nielicznych twórców, który obok kariery literackiej i publicystycznej z powodzeniem angażował się również w działalność filmową. „Ja właściwie nigdy nie byłem zawodowym literatem. Nie miałem biurka, nie miałem maszyny do pisania, nie miałem notatek, nie siadałem o dziewiątej rano do pracy” ? mówił w rozmowie z Januszem Andermanem na potrzeby filmu dokumentalnego „Co ja tu robię”, przyznając, że nie posiadał nawet papieru maszynowego: „Kradłem w Czytelniku stare maszynopisy. Pisanie było u mnie aktem spontanicznym, jakiś impuls, co się we mnie nagromadziło, z moich doświadczeń w nowych okolicznościach. I nagle jednego dnia waliłem się na swój tapczan w nocy i zaczynałem pisać. Tak więc ta moja droga literacka jest trochę dziwna, ale ona może wiąże się z moim charakterem”.

Autor „Małej Apokalipsy” urodził się i młodość spędził na Wileńszczyźnie. Jak sam twierdził, w Polsce znalazł się trochę przypadkowo. Więzy rodzinne spowodowałyby zapewne, że zostałby w Wilnie, „pracował w jakimś kołchozie jako traktorzysta, zapiłby się w wieku pięćdziesięciu lat i byłby z nim spokój”. Udało mu się jednak dostać do kraju na fałszywych papierach, bo chciał wstąpić do partyzantki, a na Litwie nie miał ku temu możliwości.

Konwicki debiutował w 1946 jako reportażysta i rysownik. Pracował w tygodniku „Odrodzenie” jako korektor, a później jako redaktor techniczny, jednocześnie publikując liczne recenzje literackie i filmowe. Jego debiutancka powieść „Rojsty” została zatrzymana przez cenzurę (ukazała się dopiero w 1956 roku). Z racji tego pierwszym opublikowanym przez niego utworem prozatorskim stało się socrealistyczne opowiadanie „Przy budowie” (1950), opisujące doświadczenia autora w brygadzie kopaczy w Nowej Hucie. W 1952 roku Konwicki został przyjęty do PZPR. Flirt z komunizmem odbił się na jego twórczości. Po latach przyznał w wywiadzie udzielonym Stanisławowi Beresiowi: „Nie tylko nic nie zyskałem, ale i straciłem. Mogę na to przytoczyć dowód: pięć moich nieudanych, wadliwych, ułomnych i chorych książek to właśnie straty spowodowane moim lekkomyślnym przyłączeniem się do marksizmu”. Od lat 60. zaczął narastać jego konflikt z władzami komunistycznymi. W 1966 usunięto go z PZPR za współudział w liście protestacyjnym do władz w związku z usunięciem z PZPR prof. Leszka Kołakowskiego. Dwa lata później stanął w obronie studentów, protestujących przeciwko zdjęciu przez cenzurę spektaklu „Dziady” w reżyserii Kazimierza Dejmka, granego w warszawskim Teatrze Narodowym. Po 1976 roku publikował w drugim obiegu i wydawnictwach emigracyjnych. To właśnie tam ukazała się jego najsłynniejsza powieść, „Mała Apokalipsa”, portret rozkładu PRL-u u końca dekady Gierkowskiej, ale także rozrachunek z ówczesną opozycją.

Tadeusz Konwicki mieszkał w śródmieściu Warszawy, na tyłach Nowego Światu. Był jednym z ostatnich legendarnych twórców, którzy zaglądali regularnie do kawiarni mieszczącej się w suterenie wydawnictwa Czytelnik. Do jego bliskich przyjaciół należeli m.in. Wilhelm Mach, Leopold Tyrmand, Stanisław Dygat, Irena Szymańska, Gustaw Holoubek, Andrzej Łapicki, Janusz Morgenstern.

Autor od lat nie był aktywny zawodowo. „Mnie się nie chce pisać. Po prostu. Ja nie mam ochoty pisać. Nie mam czegoś takiego, co by mnie pobudziło, popchnęło. Ja jestem reagujący” ? mówił Januszowi Andermanowi. „Może ja jeszcze zacznę jak młody człowiek pisać gwałtownie, bo jestem troszeczkę nieobliczalny”. Nie zaczął. Ostatnim utworem w dorobku Tadeusza Konwickiego był „Pamflet na siebie”, pożegnalny dziennik i zarazem swoiste podsumowanie twórczości i ocena samego siebie jako człowieka.

[am]
fot. Michał Józefaciuk/Senat Rzeczypospolitej Polskiej/Wikimedia Commons

Tagi: , , , ,

Kategoria: newsy