banner ad

Mikołów za bardzo promuje Rafała Wojaczka? Na Radzie Miasta dyskutowano o życiu i twórczości poety

30 sierpnia 2019


Choć od śmierci Rafała Wojaczka minęło już prawie 50 lat, jego życie i twórczość wciąż wzbudzają kontrowersje w rodzinnym Mikołowie. 27 sierpnia na sesji Rady Miasta odbyła się dyskusja na temat tego, czy miasto i podlegające mu instytucje nie powinny ograniczyć promowania poety.

W trakcie sesji, która poświęcona była głównie działalności w obszarze sportu i kultury, radna Prawa i Sprawiedliwości, Stanisława Hajduk-Bies, zwróciła uwagę na wydatki, które poniósł Instytut Mikołowski na zorganizowanie spotkań z młodzieżą gimnazjalną poświęconych Rafałowi Wojaczkowi oraz zakup pamiątek po poecie.

„Trochę mnie martwi, że Instytut Mikołowski zbyt koncentruje się na osobie Rafała Wojaczka” ? powiedziała. „To jest ten moment i to miejsce, żeby powiedzieć, że to było dziecko tragiczne, tragiczna historia, dramat rodziny, śmierć samobójcza, alkohol, narkotyki, pierwsza próba samobójcza (w wieku) 15 lat, cięcie się. Jeśli chodzi o fascynację poezją, o talent, to ma on swoje miejsce w antologii, czyli został zauważony, natomiast ja buntuję się i protestuję przeciwko temu, żeby robić z niego bohatera dla młodzieży. Ktokolwiek z państwa chciałby mieć takie dziecko, z taką historią dramatyczną, tragiczną, czy takiego brata, przyjaciela? To jest przestroga dla wielu. Nie jest dobrze, jeśli czynimy z niego bohatera”.

Stanisława Hajduk-Bies przypomniała, że kiedyś próbowano uczynić Wojaczka patronem szkoły średniej, ale „Bogu dzięki” rodzice zaprotestowali przeciwko temu pomysłowi. „To nas w ogóle niczego nie nauczyło, bo dalej go promujemy. Instytut Mikołowski wisi na Rafale Wojaczku. Czy ktoś z państwa widział filmy dokumentalne o tym tragicznym dziecku? Prosiłabym żebyśmy kiedyś, w ramach takiego oczyszczenia atmosfery ? bo mamy ulicę, mamy instytut, którego jest patronem ? spojrzeli na to trochę inaczej? Mówię nie tylko w swoim imieniu, ale w imieniu mikołowian, którzy buntują się na to” ? zaapelowała.

Słowa radnej skomentował Michał Rupik, wiceprzewodniczący rady miasta, który prowadził sesję. „Ja też zawsze żywię nadzieję, że promocja Rafała Wojaczka jest też jakąś prewencją dla młodzieży i wskazówką informującą o wszystkich takich zagrożeniach” ? oświadczył.

Do zarzutów radnej odniósł się dyrektor Instytutu Mikołowskiego, Maciej Melecki, zauważając, że Rafał Wojaczek ? jak widać ? swoim życiem wciąż uwiera ludzi żyjących w Mikołowie. Podkreślił że, zakup pamiątek kosztował stosunkowo niewiele, zważywszy na fakt, że zwykłe tomiki z autografem poety osiągają na rynku antykwarycznym ceny po 2 tysiące złotych od egzemplarza.

„Instytut Mikołowski został powołany w ścisłym kontekście twórczości Rafała Wojaczka” ? powiedział Melecki. „Wojaczek rzeczywiście miał życie niezwykle tragiczne, natomiast to życie nigdy nie stanowiło ? od momentu powołania Instytutu, a wcześniej od 1993 roku, gdy powołano Ogólnopolski Konkurs Poetycki imienia Rafała Wojaczka ? jakiegokolwiek przedmiotu, który mógłby być jakkolwiek interpretowany, jeśli chodzi o badaczy. Przedmiotem, którym zajmowaliśmy się od początku i zajmujemy się nadal, jest jego twórczość literacka. Wobec tej twórczości zogniskowane są i grawitują bardzo silnie nasze poczynania, twórczości, która znalazła absolutnie poczesne miejsce w dziejach polskiej literatury, a także twórczości, która przedarła się do świadomości szeregu odbiorców zagranicznych. Ze względu na swoją unikatową, niepowtarzalną, jedyną w świecie, jednostkową wizję poetycką, którą wykreował w języku i filozofii, Wojaczek został na przestrzeni niespełna 50 lat, jakie upłynęły od jego śmierci, uznany obiektywnie za poetę, który w sposób niezwykle dalekosiężny i kreatywny wniósł swój poetycki głos do literatury polskiej”.

Melecki przypomniał, że wraz z nieżyjącym już Pawłem Targielem i pracującym w instytucie Krzysztofem Siwczykiem od samego początku próbował „odkleić” twórczość Wojaczka od jego biografii i doprowadzić do tego, żeby dokonania literackie pisarza były traktowane w należny im sposób. „To się w jakiejś mierze udało. Albowiem od 1999 roku, kiedy nastąpiła premiera filmu fabularnego, do którego pisałem scenariusz wraz z reżyserem, a także od momentu, kiedy wydaliśmy nieznany zbiór wierszy Rafała Wojaczka, zaczęliśmy trochę przyczyniać się do tego, żeby w samym Mikołowie, ale też w Polsce ta osoba była bardziej postrzegana jako poeta, jako literat, a nie li tylko albo w dużej mierze poprzez swój wymiar życiowy. Jego życie było tragiczne, każde życie nasze naznaczone jest elementami tragiczności. Ale Rafał Wojaczek nie jest odbierany jako ktoś niezwykle fascynujący tylko i wyłącznie dlatego, że miał takie życie, ale przede wszystkim jest postrzegany jako ktoś nieprawdopodobnie przyciągający właśnie ze względu na swoją twórczość literacką i poetycką. (…) Możemy się spierać o niuanse, o szczegóły, ale to postać, która scaliła i skupiła pokolenia. To poeta-rówieśnik takich twórców nowofalowych, jak Adam Zagajewski czy Stanisław Barańczak. To poeta, który ukształtował całe pokolenie lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych. Na niego się ludzie powołują, nim się inspirują, nim się fascynują i sądzę, że wreszcie, w konsekwencji, to jest w jakiejś mierze też znak towarowy samego Mikołowa”.

Po takich argumentach radna Hajduk-Bies przyznała, że wprawdzie wspomniała głównie o życiu Wojaczka, ale ma też obiekcje na temat promowania jego dokonań literackich. „Nie dyskutuję o twórczości, to zostawimy antologii, krytykom. Mogę tylko powiedzieć, że może są fascynaci, którzy lubią wulgaryzmy, brutalność, estetykę turpizmu, nie wchodzę w gusta, ale myślę, że zarażać młodzież wulgaryzmami ? też trzeba umieć to robić i mieć pewien umiar. Ja się odnoszę do sprawozdania, gdzie czytam, że zorganizowano trzy spotkania z mikołowską młodzieżą, przybliżające postać i twórczość. Stąd odniosłam się do osoby, do postaci. Co do twórczości, zostawiam sprawę gustom. Ja w takiej poezji nie gustuję, jestem daleka od wulgaryzmów i brutalności” ? skwitowała.

Głos zabrał następnie burmistrz Mikołowa, Stanisław Piechula, zachęcając Instytut Mikołowski do zorganizowania spotkań edukacyjnych, które właśnie byłyby poświęcone nie zawsze przykładnemu życiu pisarzy. „Choć rzadko się zgadzam z panią radną to tutaj nawet bym popierał, żeby zrobić w Instytucie Mikołowskim spotkanie, żeby pokazać, że osoby, które miały takie ciężki dzieciństwo, trudną młodość, są tak zasłużone. W historii Polski i świata wiele rzeczy musi zostać zapomnianych, jakiś czas musi upłynąć, żeby niektóre osoby stały się kimś docenianym, znanym, wielkim, są nazywane od ich imienia ulice. Ale nikt tak naprawdę nie pamięta tego, co było. Przecież każdy z nas słyszał, na jakie choroby umierało wielu pisarzy, w jakich sytuacjach powstawało wiele dzieł. Przecież jeżeli tylko ktoś się wgłębi i poczyta o twórczości artystów, to się dowie, że wielu z nich było narkomanami, alkoholikami, a nawet dzięki tym używkom te dzieła powstawały. Byłoby bardzo ciekawie zrobić takie spotkanie w Instytucie Mikołowskim i nie tylko opisać Rafała Wojaczka, ale przy okazji znaleźć, ilu innych poetów i wieszczy narodowych, jak skończyło i kim było. Wtedy też może rzucilibyśmy inny obraz na to, jak należy się do takich osób odnosić. Wystarczy, że popatrzymy na ten rok, gdzie w Gdańsku jednemu stawia się pomnik, a po chwili, jak wychodzą pewne prawdy na jaw, to się ten pomnik wywraca i już go nikt nie chce budować. Myślę, że to jest dobry temat i zachęcam dyrektora Instytutu do tego, by takie rzeczy pokazywać. Może jest to wstydliwe, ale nie uważam, że należy takie rzeczy ukrywać” ? tłumaczył Piechula.

Co znamienne, Mikołów nie może poszczycić się bardziej znanym pisarzem niż Rafał Wojaczek. Kto więc miałby być kulturalną wizytówką miasta w jego miejsce?

[am]
źródło: Sesje Rady Miasta Mikołów

Tagi: , , , ,

Kategoria: newsy