banner ad

Międzynarodowe Targi Książki w Teheranie cenzurują „niewłaściwe” tytuły

7 maja 2012


Organizatorzy Międzynarodowych Targów Książki w Teheranie cofnęli licencję niektórym wydawnictwom i zabronili im udziału w wydarzeniu, które przyciąga pół miliona odwiedzających dziennie.

Międzynarodowe Targi Książki w Teheranie są ponoć największym tego rodzaju wydarzeniem na świecie. Liczba osób odwiedzających imprezę to marzenie wszystkich wydawców. Przez dziesięć dni trwania targów wielu z nich sprzedaje więcej książek niż w ciągu całego roku. Dla porównania, targi we Frankfurcie (uznawane za największe na świecie) przyciągają 200 tysięcy osób dziennie, w Teheranie jest ich dwa i pół razy więcej, są to jednak dane nieoficjalne, bo w Iranie nikt nie liczy ludzi, którzy co roku przychodzą do Wielkiego Meczetu Mosallah, gdzie odbywają się targi.

„Dla mnie to najbardziej ekscytujące wydarzenie kulturalne roku. Prawie nie mamy żadnych publicznych karnawałów do świętowania, tylko religijne ceremonie żałobne, a wszystkie są smutne. Targi książki są jak święto narodowe, niczym karnawał, to absolutna zabawa” – wyjaśniła fenomen targów Rizza z Teheranu w trakcie czatu z reporterem „The Guardian”.

Iran nie jest najlepszym na świecie miejscem dla literatury. Religijni przywódcy kraju patrzą na nią podejrzliwie, jako na źródło „zgnilizny zdemoralizowanego zachodniego świata”. Tyczy się to przede wszystkim pozycji pochodzących z krajów anglojęzycznych i Europy. Lista zakazanych książek i autorów jest długa i zawiera takie pozycje jak chociażby „Ulisses” Joyce?a, powieści Kurta Vonneguta czy Paolo Coelho, ale także „Podróż do kresu nocy” Céline’a czy nawet „Uczta” Platona.

W halach Wielkiego Meczetu Mosallah swoje stoiska wystawia dwa tysiące wydawnictw z całego świata. Ich kolejność jest alfabetyczna, dlatego częstym widokiem są tłumy ludzi próbujących przecisnąć się, żeby chociaż rzucić okiem na wystawiane nowości. Tytuły rozciągają się od tłumaczeń J. G. Ballarda, Dostojewskiego i Murakami do nowych wydań Koranu i pozycji o znaczeniu mesjanistycznej postaci Imama Mahdiego. Szkoły i uniwersytety przywożą uczniów autobusami, tworząc gigantyczny korek na ruchliwych ulicach Teheranu. Te z odleglejszych regionów przyjeżdżają w nocy lub dnia poprzedniego, by wykorzystać cały dzień targów.

Wielu odwiedza targi kilkakrotnie w ciągu ich trwania. „Każdego roku chodzę dwukrotnie. Zazwyczaj kupuje tyle książek, że nie mogę ich zanieść do domu za jednym razem” – zdradził w rozmowie z dziennikarzem „The Guardian” Ali, będący nauczycielem fizyki w Teheranie. „Tłum na targach jest tak wielki, że nie ma możliwości odwiedzenia wszystkich stoisk za jednym razem.”

Na czas trwania targów Mosallah zamienia się w wielki bazar książki, który oferuje też inne atrakcje. Można tam coś zjeść w małych restauracyjkach, napić się kawy w kafejkach, zjeść lody, watę cukrową i znaleźć atrakcje uważane w tym kraju raczej za nieprzyzwoite. Częstym widokiem są pary młodych ludzi chodzących parami. W Iranie dopuszcza się takie zachowanie jedynie małżeństwom. Na ulicach nie toleruje się, aby młodzi przeciwnej płci nawiązywali ze sobą jakiekolwiek kontakty, dlatego święto literatury stało się jedyną okazją, kiedy mogą spotkać się publicznie, pójść na lody lub kanapkę.

Fakt, że targi odbywają się w meczecie (co wymusił kilka lat temu świecki rząd, gdyż nie było miejsca, w którym można by organizować tak ogromną imprezę) spotyka się z krytyką zarówno ze strony religijnych fundamentalistów, którzy obawiają się profanacji meczetu nieodpowiednią literaturą, jak i inteligencji, która zarzuca władzy, że przymusza targi do współpracy z ośrodkami religijnym. Choć targi są międzynarodowe, to mogą w nich uczestniczyć jedynie wydawnictwa z zaprzyjaźnionych krajów, które dostosują swoje publikacje do surowego irańskiego prawa, czyli cenzurują książki „nieprzyzwoitych” autorów. To oznacza, że wydawcy muszą zmieniać drinki na sok, gdy bohaterowie spożywają zakazany przez islam alkohol, a kobiety w książkach nie mogą palić papierosów. Inne słowa na cenzurowanym to „taniec”, „wieprzowina”, „medytacja”, „gwałt”. Bohaterowie powieści mogą chodzić za rękę tylko jeśli są małżonkami, w innym przypadku cenzorzy doradzają, aby postacie unikały jakichkolwiek fizycznych kontaktów.

W tym roku restrykcje poszły dalej. Cofnięto licencję części wydawców i zabroniono im udziału w targach. Wielu z nich to szanowane domy wydawnicze specjalizujące się w m.in. w poezji czy literaturze światowej, publikujące tytuły takich autorów jak Mario Vargas Llosa, Toni Morrison czy Paul Auster.

W ramach protestu przeciwko tej decyzji 160 irańskich pisarzy i tłumaczy podpisało się pod petycją do Ministra Kultury i Zaleceń Islamu. Mimo cenzury pisarzom i poetom udaje się jakoś przeżyć, a część decyduje się publikować za darmo w Internecie i w ten sposób omijać cenzurę.

Na zdjęciu poniżej – wejście do Wielkiego Meczetu Mosallah, podczas trwania targów:

Opracowane na podst. materiałów z „The Guardian”

Tagi: , , , , ,

Kategoria: newsy