Manuskrypt „Faktotum” dowodzi, że Bukowski doszlifowywał swoje teksty bardziej, niż o tym mówił

5 maja 2017


Dom aukcyjny Sotheby’s wystawił na sprzedaż manuskrypt powieści „Faktotum” Charlesa Bukowskiego. To wyjątkowa okazja, aby zobaczyć, jak wiele wagi amerykański pisarz przykładał do tworzenia swoich tekstów.

Bukowski lubił przedstawiać siebie jako płodnego pisarza, który nie ma czasu na korektę, zgodnie z zasadą, że pierwsza myśl to myśl najlepsza. „Jeśli słowa nie wyskakują spod palców, daj spokój” – pisał w liście do Jacka Grapesa. W rzeczywistości jednak przykładał dużą wagę do swoich tekstów. Abel Debritto, redaktor książki Bukowskiego „O pisaniu”, określił go nawet jako „pedanta w kwestiach gramatyki”*. Tego typu podejście do pisarstwa jest widoczne w wystawionym na licytację manuskrypcie powieści „Faktotum”.

Na prawie każdej spośród 230 stron maszynopisu można znaleźć poprawki naniesione przez Bukowskiego, łącznie są to tysiące zmian. Niektóre kartki zawierają w rzeczywistości więcej poprawek niż oryginalnego tekstu. Wszystkie ingerencje pisarza w tekst zostały wykonane czarnym atramentem, zmiany korektorskie naniesiono czerwonym tuszem i ołówkiem.

Manuskrypt zawiera również kilka uwag skierowanych do Johna Martina, wydawcy Bukowskiego. Autor dzieli się z nim m.in. odczuciami, jakie towarzyszyły mu podczas powstawania książki. W notce pochodzącej z grudnia 1974 roku pisze: „Przez jakiś czas miałem duże wątpliwości co do tej powieści, ale jak się rozwijała, zacząłem dostrzegać przyczynę, śmiech i wielką brzoskwinkę pod księżycem”.

Choć Bukowski przykładał dużą wagę do powstającego tekstu, sam manuskrypt traktował z wrodzonym niechlujstwem. Między kartkami znajduje się szara koperta zaadresowana do Martina z następującą informacją: „John, zwróć uwagę na ślad od opony. To leżało porzucone na ulicy przez cztery godziny. Spadło z dachu mojego samochodu, gdy wsiadłem i odjechałem”.

Manuskrypt pochodzi ze zbiorów Maurie’ego Neville’a, cenionego w Stanach handlarza i kolekcjonera rzadkich książek. Jak mówi jego syn, Morgan Neville, nagrodzony Oscarem reżyser filmów dokumentalnych, który wyprzedaje część kolekcji, półki na książki znajdowały się w ich rodzinnym domu niemal w każdym pomieszczeniu – oprócz łazienki. „Spędziłem całe dzieciństwo w księgarniach. Mój tata zwykle przekupywał mnie, mówiąc, że zabierze mnie na mecz baseballowy lub film, jeśli przesiedzę z nim sześć godzin w księgarni” – wspomina.

Maurie Neville zbierał głównie pierwsze wydania książek, oryginalne listy i manuskrypty. W tym celu jeździł po wszystkich krajach, w których mówi się po angielsku. Co więcej, przyjaźnił się z wieloma handlarzami książek i pisarzami, otwierając przed nimi drzwi swojego domu. „Pamiętam poranne śniadanie z Charlesem Bukowskim przy naszym stole w kuchni” – wspomina syn kolekcjonera. „Był na spotkaniu z czytelnikami, gdzie pił z moimi rodzicami. Wrócili do naszego domu i położyli go do łóżka w pokoju gościnnym. Obudził się w środku nocy, a zgaduję, że miał taki nawyk, że chował swoje klucze w portfelu, ponieważ był przyzwyczajony do zwijania się z podejrzanych miejsc, w których zostawał. Około piątej rano przeszedł więc przez dom do sypialni moich rodziców i powiedział: 'Nazywam się Charles Bukowski, po prostu oddajcie mi klucze i portfel, a pójdę od was'. Moja mama wstała i powiedziała: 'Chuck, jest okej! Możesz wrócić spać, wszystko w porządku'”.

Dom aukcyjny Sotheby’s szacuje wartość manuskryptu „Faktotum” na sumę od 50 do 70 tysięcy dolarów.

Na zdjęciu poniżej od lewej: Maurie Neville, jego żona Marcia oraz Charles Bukowski.

[am]
fot. Sotheby’s / archiwum Morgana Neville’a

* Cytaty pochodzą z: Charles Bukowski „O pisaniu” w tłum. Marka Fedyszaka, wyd. Noir Sur Blanc.

Tematy: , , , , , , , ,

Kategoria: newsy