banner ad

Lingwista rozszyfrował wymyślone języki z „Podróży Guliwera”?

19 sierpnia 2015

odkodowano-podroze-guliwera
Amerykański lingwista twierdzi, że rozszyfrował języki wymyślone przez Jonathana Swifta w „Podróżach Guliwera”. Według eksperta pisarz oparł swe dziwne słownictwo na języku hebrajskim.

W opublikowanej 289 lat temu powieści przedstawiającej podróże Lemuela Guliwera pojawiają się tajemnicze języki, często sprawiające wrażenie bezsensownych. Profesor Irving N. Rothman z Uniwersytetu w Houston uważa jednak, że nie są to żadne nieskładne wymysły, a słowa zaczerpnięte z języka hebrajskiego. Wydaje się to całkiem prawdopodobne, zważywszy na fakt, że Jonathan Swift, który był anglikańskim pastorem, studiował język hebrajski w Trinity College na Uniwersytecie Cambridge.

„Kiedy Guliwer budzi się, odkrywając, że jest przywiązany do ziemi, znajduje się naprzeciwko mierzących 6 cali wzrostu Liliputów, którzy wypowiadają słowa ‚Hekinah degul’. Słowa te są powtarzane, gdy Liliputy obserwują Guliwera wypijającego dwie beczki likieru przypominającego burgunda. Kiedy połyka, ludziki krzyczą ‚Borach mivola'” – mówi Irving Rothman. Według profesora „Borach mivola” można interpretować następująco: „borach” to wariant hebrajskiego słowa „baruch” oznaczającego „błogosławiony”, zaś „mivola”, literowane tak samo jak „mivolin”, znaczy „kompletna porażka”. Słowo „mivola” miałoby wskazywać, według naukowca, na fakt, że Guliwer po wypiciu dwóch beczek jest pijany i nie do końca świadomy swego stanu.

Czytelnicy i naukowcy próbują rozszyfrować tajemnicze słowa w „Podróżach Guliwera” już od czasu, kiedy powieść została wydana. W 1980 roku Isaac Asimov napisał, że „szukanie sensu w tych słowach i zwrotach wprowadzonych przez Swifta(…) to strata czasu. Podejrzewam, że Swift po prostu celowo stworzył nonsens”. Najwyraźniej jednak Asimov się mylił. Prof. Rothman twierdzi na przykład, że w Brobdingnagu, krainie olbrzymów, alfabet składa się z 22 liter, takiej samej liczby jak w alfabecie hebrajskim. Zwraca też uwagę na słowo „Yahoo” (w polskim przekładzie zmienione na „Jahu”) pojawiające się w czwartej części powieści, które może pochodzić od YHWH (w Polsce – JHWH), czyli Jahwe, boga Izraela. Istoty nazywane Yahoosami (Jahusami), zdegradowane do roli dzikich zwierząt, mają być antytezą Boga. Swift określa jedyną dręczącą te stworzenia chorobę jako „Hnea Yahoo” (Hnea-Jahu). Tymczasem, gdy przeczytamy od tyłu (czyli tak jak czytamy po hebrajsku) słowo „hnea”, to otrzymujemy określenie „ayn”, które oznacza „nie”.

[aw]

Tagi: , ,

Kategoria: newsy