banner ad

John Green tłumaczy, czym biblioteki różnią się od piractwa

3 kwietnia 2012


Autor głośnej powieści „Szukając Alaski”, amerykański pisarz John Green, wypowiedział się na swoim blogu o piractwie internetowych, przy okazji wyjaśniając, czym jego zdaniem różnią się biblioteki od nielegalnego pobierania plików.

Przyczynkiem do opublikowania tekstu okazały się setki meili i postów, jakie autor otrzymuje od ludzi, chwalących się, że właśnie ściągnęli nielegalnie jedną z jego książek. „Tak jakby oczekiwali ode mnie w odpowiedzi szczerych gratulacji, że są wystarczająco obyci w technologii, aby użyć Google czy cokolwiek innego” ? napisał zdumiony Green.

Jak sam przyznał, nie lubi kiedy ludzie piracą jego książki. „Wiem, że nie wszyscy autorzy myślą w ten sposób, ale ja tak” ? skomentował. „Myślę, że prawo autorskie w USA jest katastrofalnie głupie, ale nie sądzę, aby piractwo było właściwą odpowiedzią na tę głupotę.”

Następnie Green zauważył, że jego książki są dostępne za darmo w tysiącach bibliotek publicznych, nie tylko w USA, ale także w Europie, Ameryce Południowej, Australii, Kanadzie, Meksyku, RPA i Wielkiej Brytanii. Przy okazji odniósł się również do popularnej opinii krążącej wśród osób nielegalnie pobierających pliki, że Internet jest pewnego rodzaju nowoczesną biblioteką.

Jaka więc jest zdaniem autora różnica między piractwem a korzystaniem z biblioteki?

1. Biblioteki to instytucje zajmujące się gromadzeniem książek pod okiem ekspertów. Ten aspekt według Greena jest bardzo ważny, gdyż bibliotekarze kompletują zbiory nie tylko według klucza popularności, ale także tego co dobre, a mniej znane. „Prawda jest taka, że nie możesz uzyskać dostępu do „wszystkiego” za pośrednictwem piractwa, istnieją setki tysięcy książek, których nie można dostać, ponieważ nie są jeszcze popularne. Amerykańskie biblioteki szkolne i publiczne odgrywają ogromną rolę w zachowaniu szerokiej gamy literatury poprzez gromadzenie i udostępnianie książek, które są doskonałe, ale być może nie zostały napisane przez YouTubersów z dużą, rozbudowaną publicznością.”

Green uważa, że gdyby nie nadzorowane przez bibliotekarzy prace nad ciągłą rozbudową kolekcji „świat amerykańskiej literatury wyglądałby jak świat amerykańskiego filmu: Zamiast setek książek publikowanych co tydzień, byłyby cztery lub pięć.”

2. Biblioteki kupują dużo książek, a w USA ? podobnie jak w wielu innych krajach – jest dziesiątki tysięcy bibliotek. „To jest dobre dla mnie i dobre dla mojej książki. Podczas gdy przeciętna kopia powieści 'The Fault in Our Stars' mogła być wypożyczona 100 razy albo nawet tysiąc, tak pojedynczy plik ?Szukając Alaski? został nielegalnie pobrany ponad 50 tysięcy razy.”

3. „Dla ponad 100 milionów Amerykanów bez dostępu do Internetu w domu, biblioteki to jedyne miejsca, gdzie mogą skorzystać z Internetu do poszukania pracy, skontaktowania się z rodziną lub kupna koszulki w dftba.com. Jestem bardzo szczęśliwy, gdy moje książki mogą pomóc podnieść wartość instytucjom, które udostępniają tak ważne usługi. Nie czuję tego samego przy BitTorrent.”

4. Najważniejszą kwestią według Greena jest, że to twórcy książek powinni mieć kontrolę nad tym, jak ich praca jest dystrybuowana. „Jeśli na przykład muzyk nie chce, aby jego utwory były grane podczas zjazdów Ricka Santoruma (amerykański polityk), to Rick Santorum nie powinien mieć możliwość korzystania z nich. Nie chcę, żeby moje książki były dostępne do pobrania za darmo (chyba, że pożyczasz e-booka z biblioteki). I to nie dlatego, bo jestem chciwy drań, czy chcę trzymać swoje książki z dala od ludzi, którzy mogliby je czytać. To dlatego, że wierzę, iż książki są cenne. Teraz na Amazon moja nowa powieść w twardej oprawie kosztuje około 10 dolarów, co stanowi 1,2 godziny pracy według federalnej płacy minimalnej. Wierzę, że książki są warte 1,2 godzin pracy.”

Na koniec Green odniósł się do porównań świata książek ze światem muzyki. „Myślę, że to porównanie jest niesprawiedliwe” ? powiedział. „Większość muzyków ma dodatkowe źródło dochodu: mogą pobierać opłaty za występy na żywo. Większość pisarzy nie może czegoś takiego zrobić. Książka jest więc czymś szczególnym. Jest wszystkim, co mamy do zaoferowania.”

Green zaznacza, że nie uzurpuje sobie prawa do jedynego słusznego sądu, że może się mylić, ale jego zdaniem biblioteki pozwalają zachować integralność i wartość książki w sposób, w jaki piractwo nigdy nie będzie pozwalać.

Tematy: , , , ,

Kategoria: newsy