banner ad

Czy Harper Lee zgodziła się na wydanie nowej książki?

9 lutego 2015

Od dnia kiedy świat obiegła wiadomość, że Harper Lee zgodziła się na publikację sequelu „Zabić drozda”, wiele osób zastanawia się, dlaczego autorka, która przez ponad pół wieku konsekwentnie odmawiała wydawania czegokolwiek i udzielania się w życiu publicznym, nagle zmieniła zdanie. Coraz częściej padają głosy, że osoby z jej otoczenia mogły wykorzystać dla swoich celów podeszły wiek i nie najlepszy stan zdrowia, w jakim Lee się znajduje. Potwierdzać to mogą ostatnie doniesienia prasowe.

Wszyscy, którzy regularnie zaglądają na naszą stronę, wiedzą, że kondycja sędziwej autorki nie jest najlepsza. W 2007 roku przeszła udar. Obecnie mieszka w ośrodku z dostępem do opieki zdrowotnej, porusza się na wózku inwalidzkim, ma też poważne problemy ze wzrokiem i słuchem, co niejednokrotnie wykorzystały już różne osoby. Kilka lat temu, kiedy dochodziła do siebie po przebytym udarze, były już agent pisarki podstępnie dał jej do podpisania dokument, który przenosił prawa autorskie do „Zabić drozda” na rzecz jego firmy (prawa udało się odzyskać po złożeniu pozwu w sądzie). Sprawę pogarsza fakt, że w listopadzie 2014 roku zmarła starsza siostra Harper, Alice Lee, która przez lata pilnie strzegła interesów pisarki. Biograf Charles Shields przyznał, że trudno uznać za zbieg okoliczności fakt, że informację o wydaniu nowej książki ujawniono w niecałe trzy miesiące po jej śmierci. Znając relacje panujące między obiema siostrami, stwierdził, że wątpi, aby Alice pozwoliła na realizację tego projektu.

Niepokój wzbudził też wywiad, udzielony magazynowi „Vulture” przez wydawcę zapowiadanego sequela, Jonathana Burnhama z HarperCollins, który przyznał, że autorka jest w bardzo złym stanie i nie miał ani jednego bezpośredniego kontaktu z nią w sprawie podpisania umowy na opublikowanie książki. Wszelkie sprawy związane z powieścią załatwiano za pośrednictwem adwokatki Tonji Carter i agenta literackiego na zagranicę, Andrew Nurnburga. Burnham zapewnił wprawdzie, że zna oboje i jest całkowicie pewien, że Harper Lee ma swój udział w całym procesie decyzyjnym dotyczącym wydania książki, wątpliwości jednak pozostały.

Agent literacki Andrew Nunberg twierdzi, że cała sprawa omawiana była już od września ubiegłego roku, kiedy siostra pisarki, Alice, jeszcze żyła. Według niego Harper na planowaną publikację „cieszy się jak diabli”. Uważa za absurd traktowanie jej jako kogoś z demencją, z kim w ogóle nie ma kontaktu. Zapewnia, że autorka nie jest ślepa i za pomocą wielkiej lupy czyta książki oraz gazety (właśnie zaczęła lekturę biografii królowej Wiktorii autorstwa A. N. Wilsona).

Bardziej jednak niż Andrew Nunberg zastanawia wszystkich udział adwokatki Tonji Carter. To właśnie ona natrafiła na rękopis „Go set a Watchman”. Carter, która pracowała wcześniej w kancelarii należącej do siostry Harper, jako prawniczka i przyjaciółka prawdopodobnie doradzała już w przeszłości sędziwej pisarce w podpisywaniu umów, które naruszały jej prawa autorskie, bo trudno uwierzyć, żeby z uwagi na wykonywany zawód nie była o to proszona.

W reakcji na powyższe doniesienia prasowe Carter przesłała w sobotę do redakcji „New York Timesa” serię maili, w których napisała, że Harper Lee jest „bardzo zraniona i upokorzona” sugestią, że została oszukana. „Jest bardzo silną, niezależną i mądrą kobietą, która powinna cieszyć się z odkrycia zagubionej powieści. Zamiast tego musi bronić własnej wiarygodności” – wyjaśniła Carter.

Jej słowa potwierdza Cynthia McMillan, pracująca w ośrodku, gdzie mieszka Harper Lee. „Wydaje się podekscytowana tym wszystkim. Daje jej to coś, na czym może się skupić po śmierci siostry” ? powiedziała w wywiadzie.

Historyk Wayne Flynt, który regularnie odwiedza Harper Lee, przyznaje, że nic nie wiedział o planowanej publikacji. Wykluczył jednak tezę o tym, jakoby ktoś zrobił to za plecami autorki, bez jej pełnej zgody. Flynt ma nadzieję, że jeśli ta książka osiągnie sukces, to może nie będzie ostatnią. „Może istnieje kilka więcej” ? dodaje. Jest to całkiem prawdopodobne. Wiadomo m.in., że w połowie lat 80. ubiegłego wieku Harper Lee pracowała nad książka reportażową w stylu „Z zimną krwią” o kaznodziei z Alabamy, który był seryjnym mordercą. Jednakże miała zrezygnować z dalszych prac, bo nie była zadowolona z efektów.

[aw,am]

Tagi: , ,

Kategoria: newsy