banner ad

Córka Amosa Oza twierdzi, że pisarz znęcał się nad nią fizycznie i psychicznie. Pozostali członkowie rodziny odcinają się od zarzutów

22 lutego 2021

Galia Oz, córka izraelskiego pisarza Amosa Oza, twierdzi, że ojciec aż do swojej śmierci w grudniu 2018 roku „seryjnie maltretował” ją fizycznie i psychicznie. Wdowa po autorze „Mojego Michaela” i dwoje innych dzieci odcięli się od tych zarzutów, wydając oświadczenie, w którym podkreślili, że znali innego człowieka niż ten opisany przez Galię.

O swoich relacjach z ojcem Galia napisała w autobiografii zatytułowanej „Coś przebranego za miłość”, która wstrząsnęła sceną literacką w Izraelu i nadkruszyła pomnikowy wizerunek jednego z największych tamtejszych pisarzy.

Kobieta pisze, że w dzieciństwie Amos klął na nią, bił ją i poniżał. W swym znęcaniu się miał być „kreatywny”: ciągnął ją po domu i wyrzucał na werandę, potrafił nazwać śmieciem. „To nie była tylko chwilowa utrata kontroli, nie uderzenie w policzek od czasu do czasu, ale rutynowe sadystyczne znęcanie się. Moją zbrodnią byłam ja sama, więc kara nie miała końca. Musiał się upewnić, że się złamię” – wyznaje Galia.

Córka Amosa Oza, która sama jest nagradzaną autorką książek dla dzieci, twierdzi, że w rodzinnym domu „zagrożenie przemocą zawsze wisiało w powietrzu”, a znęcanie fizyczne i psychiczne trwało aż do śmierci ojca w 2018 roku. Zauważa też, że podobnych przypadków można znaleźć wokół więcej.

„Ta książka jest o mnie. Ale nie jestem jedyna. Domy takie jak ten, w którym dorastałam, jakoś unoszą się w kosmosie, daleko poza zasięgiem pracowników socjalnych, poza zasięgiem wpływu rewolucji pokroju #MeToo, nie zostawiając śladu w mediach społecznościowych. Przerażeni i odizolowani, roztropnie szyfrują swoje sekrety jak rodziny przestępcze” – zauważa Galia. Jak podkreśla, aby o tym napisać, musiała przezwyciężyć „nawyk trzymania tego wszystkiego w sobie i strach przed tym, co powiedzą ludzie”. „Oczywiście nie przezwyciężyłam tego. Ale piszę” – dodaje.

Pisarz Yehuda Atlas, który jest przyjacielem Galii Oz, przyznał w wywiadzie dla „Army Radio”, że wiedział o całej sprawie. „Dla nas, ludzi lewicy, jest to trudne, Amos Oz był naszym złotym księciem, ale wydaje się, że nawet księżyc ma swoją ciemną stronę” – skomentował.

Galia Oz

Przez lata nad relacją ojca i córki wisiał wielki znak zapytania. Dało się to zauważyć również na pogrzebie pisarza w 2018 roku. Na słowa Galii zareagowała jej siostra, pisarka i historyczna Fania Oz-Salzberger, która w imieniu swoim, a także matki i brata napisała: „My – Nili, Fania i Daniel – znaliśmy innego ojca. Ciepłego, przyjacielskiego, troskliwego ojca, który kochał swoją rodzinę głęboką miłością, pełnego troski, oddania i poświęcenia. Większość oskarżeń, które teraz rzuca mu Galia, jest całkowicie sprzeczna z intensywnymi wspomnieniami, które odbiły się na naszym całym życiu”.

Fania Oz-Salzberger wyjawiła, że Galia zdecydowała się zerwać kontakt z rodziną siedem lat temu. „Twierdzenia, które wypowiedziała przeciwko nam, zaskoczyły nas wszystkich. Chociaż nie rozpoznał siebie w jej oskarżeniach, ojciec naprawdę starał się i miał nadzieję aż do ostatniego dnia, że z nią porozmawia i ją zrozumie, nawet jeśli chodziło o rzeczy, które wydawały się mu i nam przeciwieństwem rzeczywistości. Wygląda na to, że ból Galii jest prawdziwy i rozdzierający jej serce, ale my pamiętamy inaczej. Zupełnie inaczej” – napisała Oz-Salzberger na Twitterze.

Do sprawy odniósł się też szeroko na Facebooku brat Galii, Daniel Oz. „Mój ojciec nie był aniołem, tylko człowiekiem. Ale był najlepszą osobą, jaką kiedykolwiek znałem. (…) Rodzina była dla niego najważniejsza na świecie” – napisał, przyznając, że w ich domu też pojawiały się trudności. „Mam również złe wspomnienia o naszym ojcu. Ale dla mnie to nic: przez większość czasu nie tylko zaspokajał nasze potrzeby materialne, ale niestrudzenie dbał o nasze dobre samopoczucie (do dokuczliwego wręcz poziomu), przytulał nas tak długo, jak tylko mógł, z ciepłym uśmiechem i prawdziwym zainteresowaniem nami (to cecha, której zawsze mu zazdrościłem)” – dodał, przyznając, że jego doświadczenia podziela Fania, natomiast nie Gaila.

„Galia pamięta, że ​​doświadczyła surowego i nadużywającego rodzicielstwa z rąk naszego ojca. Jestem pewien – wiem – że w jej słowach jest ziarno prawdy. Nie ignorujcie jej. Ale nas też nie ignorujcie. (…) My także mamy głos, a nasz głos również pochodzi z głębi naszych dusz” – kontynuuje Daniel. Syn pisarza zauważa, że to, co on po wielu latach odbierał jako dobre relacje rodzinne, niepozbawione napięcia, ale bliskie i pełne radości, Galia zapamiętała jako zaniedbanie. Przywołuje sytuacje, gdy ojciec robił wszystko, aby pokazać, że rozumie swoją winę, przyznaje się, próbuje odpokutować i pojednać się, ale „im bardziej próbował słuchać, uwewnętrzniać się, godzić się, poprawiać, tym trudniejsze i bardziej obwiniające były wspomnienia Galii”.

Daniel nigdy nie negował doświadczeń siostry, ale też jej słowa były dla niego zaskoczeniem. Tym bardziej że oskarżenia przybierały z czasem na sile. Opisał jak siostra zerwała najpierw więzi z całą rodziną oprócz niego, a w końcu również z nim, mimo że deklarowała, iż nigdy do tego nie dojdzie. Galia zabroniła nawet swoim dzieciom kontaktu z pozostałymi członkami rodu. Daniel podkreśla, że jego siostra nie jest przebiegłą „kłamczuchą i manipulantką”, aczkolwiek przynajmniej pod jego adresem zdarzało jej się formułować fałszywe oskarżenia. Wypowiedź syna Amosa Oza sugeruje jednak, że nie chodziło o celowe zakłamywanie, tylko zupełnie odmienną interpretację rzeczywistości.

[am]
fot. Greg Salibian/Fronteiras do Pensamento
źródło: The Times of Israel, Forward, The Jerusalem Post, Daniel Oz/Facebook

Tematy: , , ,

Kategoria: newsy