banner ad

Autor „Strrrasznej historii” namawia do zamknięcia bibiliotek. Gaiman i inni pisarze są oburzeni

15 lutego 2013


Terry Deary, autor bestsellerowej serii książek dla dzieci i młodzieży, która w ciekawy i niepozbawiony humoru sposób opisuje historię świata, twierdzi, że biblioteki są niepotrzebne i niszczą rynek księgarski, dlatego nie miałby nic przeciwko temu, żeby je pozamykano.

„To już 150 lat, odkąd funkcjonuje ten pomysł, że mamy prawo czytać książki za darmo, na koszt autorów, wydawców i lokalnych płatników podatku. To nie epoka Wiktoriańska, kiedy chcieliśmy umożliwić zubożałym dostęp do literatury” ? wypowiedział się Deary podczas spotkania rady miejskiej Sunderland w Wielkiej Brytanii, gdzie rozważana jest możliwość zamknięcia lokalnych oddziałów bibliotek w celu zaoszczędzenia pieniędzy (jego słowa cytuje wczorajszy „The Guardian”).

„Książki nie są własnością publiczną, a twórcy nie są Enid Blyton, kobietami z klasy średniej, oddającymi się swemu małemu przyjemnemu hobby. Mają zarabiać na życie. Autorzy, księgarze i wydawcy muszą jeść. Nie oczekujemy, że pójdziemy do biblioteki spożywczej, gdzie zostaniemy nakarmieni” ? przekonywał Deary, dodając, że nie rozumie, dlaczego w ogóle inni pisarze popierają koncepcję bibliotek, skoro dzięki nim tracą możliwość sprzedawania większej ilości egzemplarzy swoich książek.

Zdaniem pisarza księgarnie są zamykane, „bo ktoś rozdaje produkt, które one starają się sprzedać. Jaki inny przemysł tworzy produkt i pozwala komuś innemu, aby rozdawał go bez końca? Przemysł samochodowy upadłby, jeśli chodzilibyśmy do bibliotek samochodowych i bezpłatnie korzystali z Porsche. Bibliotekarze to wspaniali ludzie, a biblioteki to piękne miejsca, ale są szkodliwe dla przemysłu książkowego”.

Deary uważa, że nie można finansować wszystkiego ze środków publicznych: „Nie jesteśmy imperium rzymskim, gdzie dawano masom chleba i igrzysk. Ludzie spodziewają się, że będą płacić za rozrywkę. Mogą sprzeciwiać się abonamentom telewizyjnym, ale rozumieją, że muszą je płacić.”

Słowa pisarza wywołały oburzenie w środowisku literackim. Przeciwko Dearyemu wypowiedzieli się nie tylko przedstawiciele organizacji bibliotekarzy, ale również sami autorzy. Neil Gaiman napisał na swoim profilu na Twitterze: „Samolubne i głupie, krótkowzroczne i smutne. Przeważnie samolubne. Terry Deary staje się chciwy i anty-biblioteczny”. David Almond, autor takich powieści dla młodzieży, jak „Dzikus” i „Skrzydlak”, określił wystąpienie Dearyego „wyrachowanym, ignoranckim, cynicznym paplaniem”. Brytyjski historyk, twórca książek i programów telewizyjnych Marc Morris wziął na warsztat „Narwanych Normanów” Dearyego i wytknął mu pięć błędów, które znalazł na pierwszych 10 stronach książki, sugerując, że autor powinien więcej czasu spędzać w bibliotece. Z kolei Joanne Harris napisała, że twierdzenie iż „Internet jest zdolny do zastąpienia bibliotek jest jak mówienie, że porno może zastąpić twoją żonę”.

Zarzewiem dyskusji stały się zaplanowane na ten rok w Wielkiej Brytanii cięcia budżetowe, które przyczynią się do zamknięcia kolejnych bibliotek w całym kraju. W latach 2011-2012 zlikwidowano 201 brytyjskich bibliotek (wliczając bibliobusy).

Tagi: , , , , ,

Kategoria: newsy