banner ad

Anglia: w nadmorskiej miejscowości od miesięcy grasuje „książkowy rozpruwacz”

11 lipca 2019


Od kilku miesięcy wszyscy zajmujący się sprzedażą lub wypożyczaniem książek w nadmorskiej miejscowości Herne Bay, w hrabstwie Kent (Anglia), wykazują wzmożoną czujność. W okolicy grasuje bowiem niezidentyfikowany sprawca, który niszczy książki.

Tajemnicza osoba, którą ochrzczono mianem „książkowego rozpruwacza”, upodobała sobie szczególnie jedno miejsce ? księgarnię charytatywną Demelza (na zdjęciu powyżej). Każdego tygodnia pracownicy znajdują na półkach kilkanaście książek, których kartki przedarto poziomo na pół. Czasem jedna połówka kartki zostaje wyrwana. Są to zazwyczaj tytuły z gatunku kryminalnej literatury faktu, ale też publikacje sportowe i podróżnicze. Nie można chyba jednak wyciągać z tego wniosków o preferencjach czytelniczych „książkowego rozpruwacza”. Po prostu te działy znajdują się w miejscu najmniej widocznym od strony kasy.

Proceder trwa od kilku miesięcy, dokładnie nie wiadomo od kiedy, ponieważ w księgarni sprzedającej używane książki zawsze można trafić na uszkodzony egzemplarz. Początkowo przypuszczano, że ktoś, może dzieci, chciał wyrządzić głupi żart. Zniszczeń zaczęło jednak przybywać coraz więcej. Łącznie znaleziono już około 180 książek z przedartymi kartkami. Dla księgarni to niemałe straty, rzędu kilkuset funtów, tym bardziej bolesne, że cały asortyment pochodzi z darów od ludzi, a fundusze przekazywane są na opiekę nad przewlekle i nieuleczalnie chorymi dziećmi.

Pracownik księgarni pokazuje jedną z rozdartych książek.

Z podobnym problemem spotkała się miejscowa biblioteka publiczna. W ciągu ostatnich sześciu miesięcy uszkodzono tam w taki sam sposób 20 książek. Choć skala zniszczeń jest mniejsza, pracownicy zostali poproszeni przez dyrekcję o wzmożenie czujności. Ostrzeżono również inne sklepy charytatywne w mieście i zasugerowano, aby przejrzały swój asortyment.

Chociaż pracownicy księgarni Demelza podwoili środki ostrożności, o sprawie została też poinformowana policja, jak dotąd nie udało się schwytać „książkowego rozpruwacza”. „Nie sądzę, żeby to była szczęśliwa osoba. To sprawia, że człowiek zaczyna trochę zastanawiać się nad tym, kto to robi, dlaczego czuje potrzebę robienia czegoś takiego i co dzieje się w jego życiu” ? mówi Ryan Campbell, prezes organizacji charytatywnej Demelza, do której należy księgarnia. „W pewnym momencie albo to się skończy, albo ta osoba zostanie złapana”.

[am]
fot. (1) Google Street View, (2) Kent Online
źródło: Kent Online, The Guardian, The Sun

Tagi: , , , ,

Kategoria: newsy