banner ad

Amazon startuje z cyfrową biblioteką

9 listopada 2011


Koncern Amazon oficjalnie ogłosił, że rusza z projektem wirtualnej biblioteki dla swoich klientów.

Użytkownicy Kindle?a będą teraz mogli wypożyczyć jednego e-booka miesięcznie i trzymać go, jak długo zapragną. Gdyby jednak chcieli wypożyczyć następną książkę, poprzednia zostanie skasowana, ale porobione w niej notatki czy zaznaczenia zachowają się. Po ponownym wypożyczeniu tytułu będzie można przywrócić je z powrotem.

Żeby skorzystać z 5 tysięcy książek (w tym ponad sto bestsellerów z listy „New York Times’a”), jakie znalazły się w bibliotece, należy skorzystać z usługi Amazon Prime. W chwili obecnej jej użytkownicy za 79$ rocznie mają zapewnioną darmową dostawę zamówionych na Amazon produktów (w terminie dwóch dni) oraz nieograniczony dostęp do filmów i seriali w streamingu (ponad 13 000 tytułów).

Wydawnictwa, które biorą udział w projekcie to Scholastic (wydawca literatury dla dzieci), Lonely Planet (wydawca przewodników) czy F+W Media (wydawnictwa specjalistyczne). Amazon twierdzi, że płaci wydawcom, którzy przystąpili do inicjatywy, stałą stawkę, a czasami nawet całą cenę książki, za każdym razem, kiedy ta jest wypożyczona.

Sześć największych wydawnictw w USA (Random House, Harper Collins, Penguin, MacMillian, Simon & Schuster i Hachette) nie bierze udziału w inicjatywie. Powodem jest walka z Amazon o to, kto powinien ustalać wysokość ceny książek. Ku zdumieniu wydawców, część ich tytułów trafiło do oferty wypożyczania bez uzyskania zgody właścicieli praw autorskich. Internetowy koncern nie widzi w tym nic dziwnego, tłumacząc się, że w przypadku tych konkretnych książek miał podpisane tradycyjne umowy hurtowo-detaliczne. Pozwalają one detaliście ustalać własną cenę sprzedaży. Większość sprzedawców wystawia książki w cenach okładkowych lub ? dla zwiększenia zysków ? z niewielkimi upustami. Amazon, wykorzystując lukę prawną, może wypożyczać te książki choćby za 1 centa, a nawet rozdawać za darmo.

Pomysł budzi sprzeciw nie tylko wydawców. ?To uderzy także w pisarzy? – komentuje sytuację Joe Wikert z O?Reilly Media. Jego zdaniem stała stawka nie opłaca się twórcom, a najlepszym modelem byłaby opłata od każdego wypożyczenia.

Książek nie będzie można czytać na telefonach, pecetach czy tabletach, choć istnieją aplikacje Kindle przeznaczone na te urządzenia. To ograniczenie przypomina strategię Amazon sprzed kilku lat, kiedy podobne restrykcje miały nakręcić sprzedaż e-readerów Kindle?a.

W oficjalnym oświadczeniu Russ Grandinetti z Kindle skomentował sprawę w tradycyjnie PRowski sposób: ?Spodziewamy się trzech natychmiastowych reakcji. Nasi użytkownicy będą czytać jeszcze więcej, zyski wydawców będą rosły, a do autorów trafią wyższe wynagrodzenia z praw autorskich.?

Co ciekawe niedawno użytkownicy Kindle (jak i innych elektronicznych czytników) otrzymali dostęp do ebooków w bibliotekach publicznych. Te można czytać przy pomocy odpowiedniej aplikacji na każdym dostępnym i nadającym się do tego urządzeniu. Jak uważa większość komentatorów, inicjatywa Amazon nie zaszkodzi bibliotekom publicznym, a nazywanie nowej usługi ?biblioteką?, to tylko ruch marketingowy. W rzeczywistości chodzi o walkę na rynku e-readerów, szczególnie że Barnes and Noble planuje przed świętami wypuścić kolejny ? Nook Color.

Tagi: , , , ,

Kategoria: newsy