banner ad

70% amerykańskiego rynku wydawniczego w rękach koncernu Bertelsmann? Organizacje pisarzy wzywają rząd do wstrzymania przejęcia Simona & Schustera przez Penguin Random House

1 lutego 2021

W Stanach Zjednoczonych ma miejsce jedna z największych transakcji wydawniczych w historii. Penguin Random House przejmuje za 2,18 miliarda dolarów wydawnictwo Simon & Schuster. Oznacza to, że pierwszy i trzeci największy wydawca staną się częścią jednego konglomeratu, którego właścicielem jest niemiecki koncern Bertelsmann. Amerykańskie organizacje reprezentujące pisarzy obawiają się, że dojdzie do monopolizacji na rynku książki, co może stanowić potencjalne zagrożenie m.in. dla wolności słowa.

Grupa mediowa ViacomCBS ogłosiła plany sprzedaży Simona & Schustera należącemu do koncernu Bertelsmann wydawnictwu Penguin Random House w listopadzie 2020 roku. Fuzja ma zostać sfinalizowana i zatwierdzona przez organy ochrony konkurencji w tym roku. Transakcję uzasadniono dominacją Amazona. Większa firma ma mieć większą siłę przetargową w kontaktach ze sprzedawcami internetowymi.

Gdy tylko ogłoszono przejęcie, w branży pojawiły się głosy zaniepokojenia. Amerykańskie Stowarzyszenie Księgarzy oświadczyło, że może dojść do sytuacji, w której „zbyt duża władza znajdzie się w rękach jednej firmy, ze szkodą dla czytelników i autorów”. Podobnego zdania są organizacje reprezentujące pisarzy. Gildia Autorów wraz z pięcioma innymi stowarzyszeniami twórców literatury i organizacją non-profit Open Markets Institute wysłała list do Richarda Powera odpowiedzialnego za ochronę konkurencji w Departamencie Sprawiedliwości USA, wzywając go, aby zablokował umowę między gigantami wydawniczymi.

Sygnatariusze listu argumentują, że połączenie dwóch wydawnictw z tzw. Wielkiej Piątki to część szeroko zakrojonych wysiłków zmierzających do konsolidacji całej branży wydawniczej i w tych działaniach posunięto się już za daleko. Jak twierdzą organizacje pisarskie, dominacja Amazona nie daje argumentu do przeprowadzenia fuzji, lecz wprost przeciwnie – przekonuje, że trzeba wprowadzić większe regulacje chroniące rynek przed monopolizacją. „Władza nad decyzjami nabywczymi amerykańskich czytelników, a także środkami do życia i swobodą wypowiedzi autorów w Ameryce oraz rentownością niezależnych księgarni w Ameryce jest już zbyt skoncentrowana” – napisano w liście. „Nadszedł czas, aby uznać, że zwykłe blokowanie przejęć nie jest już wystarczające”.

Apel zwraca uwagę na to, że transakcja może zagrażać wolności słowa i demokracji w Stanach Zjednoczonych. Przypomniano, że Sąd Najwyższy ustanowił próg, powyżej którego automatycznie sprzeciwiano się jakimkolwiek fuzjom, i wynosi on 30 procent. W praktyce przez większość XX wieku rząd rutynowo blokował wszelkie tego typu przejęcia, gdy korporacja kontrolowała choćby 7,5 procenta rynku. „Fuzja doprowadziłaby na przykład do tego, że Bertelsmann sprawowałby kontrolę nad nieprawdopodobnym, bo 70-procentowym udziałem w rynku literatury i beletrystyki w Stanach Zjednoczonych. Bertelsmann miałby również kontrolę nad 70-procentowym udziałem w gatunkach: akcji i przygody, horroru, polityki, literatury prawniczej, medycznej i erotycznej, a także 60-procentowy udział w biografiach” – wyliczają sygnatariusze listu.

Specjaliści wątpią, czy Departament Sprawiedliwości unieważni fuzję, ponieważ organy antymonopolowe skupiają swoją uwagę na potencjalnych szkodach dla konsumentów, a nie pisarzy. „Z pewnością będą pisane książki prawnicze o tej transakcji, chociaż zastanawiam się, czy Bertelsmann je opublikuje” – skomentował z ironią Robert Thomson, dyrektor generalny News Corp.

[am]
fot. Bertelsmann Unternehmenskommunikation

Tematy: , , , , ,

Kategoria: newsy