banner ad

Przeczytaj wiersze Marianny Kijanowskiej, laureatki Międzynarodowej Nagrody Literackiej im. Zbigniewa Herberta 2022

5 października 2022

Prezentujemy kilka utworów napisanych przez laureatkę Międzynarodowej Nagrody Literackiej im. Zbigniewa Herberta za 2022 rok, Mariannę Kijanowską. Z wyjątkiem jednego wiersze te pochodzą z opus magnum poetki, tomu „Babi Jar. Na głosy” poświęconego ofiarom mordów dokonanych w 1941 roku w podkijowskim Babim Jarze. „W rytmicznych strofach, lamentacyjnych zawodzeniach o ogromnym ładunku emocji, Kijanowska opowiada historię życia i zbrodni. Historie pojedyncze i wyjątkowe tak jak wyjątkowe jest każde ludzkie istnienie, a równocześnie historię przerażająco uniwersalną, ponieważ głos ofiar jest skargą i oskarżeniem zbrodni sprzed wielu lat, ale także tych, które popełniane są dziś, często na naszych oczach. Kijanowska nie ukrywała, że do napisania tej książki, upamiętniającej jedną z największych zbrodni Holocaustu, popchnęły ją jej własne doświadczenia i historie ofiar konfliktu w ukraińskim Donbasie, a tocząca się właśnie wojna z Rosją nadała im znów przerażającą aktualność i autentyczność. Tak, jakbyśmy w głosach z Babiego Jaru słyszeli wołanie mordowanych w Irpieniu, Buczy czy Mariupolu” – komentuje Tomasz Różycki, jeden z jurorów Międzynarodowej Nagrody Literackiej im. Zbigniewa Herberta.

***

mój wiersz na mojej pustyni mój Panie
tylko moje ziarenko piasku

taka pokora nie przychodzi od razu

najpierw trzeba nauczyć się
unikać nieuniknionego
pozbywać się usłyszanego
tego co jest

a niekiedy – tego

i kiedy po wszystkim powiedzianym
ktoś inny zaczyna wierzyć
a ty tylko rozumiesz
nagle staje się najcieńszym włoskiem
suche ziarenko piasku
mojego wiersza

przeł. Aneta Kamińska (z antologii „Cząstki pomarańczy. Nowa poezja ukraińska”, 2011)

***

w czasie tej wojny duży się zrobiłem
byłbym już w trzeciej a nie w drugiej klasie
boli mnie nos wcale go nie rozbiłem
srulik mnie rąbnął już bym poniewczasie
zapomniał ale z całej klasy cudem
to nas dwóch jeszcze tylko ocalało
ja gdzieś w łopianach on usiedział z trudem
na drzewie cały mokry i o mało
nie spadł bo tak się trząsł tam po kryjomu
myślał że został jeszcze ktoś nikogo
znalazł się tylko u sąsiadki w domu
kawałek chleba srulik swoją drogą
oddał go mnie bo sam ochoty nie miał
wszystkich zabili ilu ich tam leży
od krwi chlupoce w babim jarze ziemia
tam mówił nie ma żywych nikt nie przeżył
a on ma granat niemców pozabija
nigdzie go nie ma trzeci dzień już mija
patrzę na żółte strzałki na godzinę
zegar jest dziadka już od dawna stoi
martwy niedługo ja tak samo zginę
w obławę wszyscy wpadli wszyscy swoi
i mnie też złapią tego jestem pewien
kiedy dokładnie tego jeszcze nie wiem

przeł. Adam Pomorski (z tomu „Babi Jar. Na głosy”, 2022)

***

łzy nie dają pociechy bo płaczu się tutaj nie słyszy
niepodzielna ta śmierć i bezbronna jedynie znad ziemi
bije w niebo milczące wołanie żarliwe w tej ciszy
ale nie ma ratunku na świecie już nie ma nadziei
patrzę ludzie wokoło to wciąż jeszcze ludzie ci sami
szare worki przy drodze i jeszcze z walizką ktoś z miasta
potem zakręt i za nim już stoją ci z automatami
stare drzewa te drzewa bluszcz aż po wierzchołek obrasta
jakieś wątłe pokrzywy łopiany i chwast niewysoki
trochę krzaków lecz co tam za krzaki pal diabli te krzaki
tylko krew ciągną z ziemi i karmią się śmiercią epoki
a tu starcy kobiety z podołu i jakieś dzieciaki
byłem nauczycielem i co dziś ze szkoły zostało
same mury i biura w budynku i auta przed szkołą
nie uczyłem ich by nie zabijać człowieka za mało
ich uczyłem a teraz gdzie spojrzę zabójcy wokoło
małych dzieci i moi uczniowie tam petro mykoła
jego brat saper zginął na wojnie z finami w czterdziestym
dziś powiedziałbym im nie zabijaj lecz to już nie szkoła
oczy suche jak piasek pustyni to taki dziś jestem

przeł. Adam Pomorski (z tomu „Babi Jar. Na głosy”, 2022)

***

mam dać świadectwo muszę ocaleć nie przeżyć lecz
ocalić głos nie nie przeżyć bo przeżyć zagładę
tę wojnę przeklętą przeżyć to inna rzecz
to jak popełnić zdradę i to śmiertelną zdradę
niebo przytłacza ciężarem zepchniętą w dół
i ciała jeszcze ciepłe albo wydają się ciepłe
mam kulę w piersiach nie ruszaj moich kół
wołam do kuli krew płyny ciała zakrzepłe
niebo rozmiękłe pod sercem albo tam
w głowie mam dać świadectwo muszę ocaleć
mam dać świadectwo z dołu wygrzebać się mam
strzelają krótkimi seriami by żywi zdążyli oszaleć
boję się dwa razy się bałam kiedy zabili mi
walka chciało się pić nie czułam nic prócz zmęczenia
a drugi raz kiedy mama powiedziała że parę dni
wcześniej spalili żywcem dawida na przedmieściu irpienia
teraz muszę tylko ocaleć dla tych wszystkich co tu
koło mnie z lewej i z prawej i zewsząd tak bliscy
słyszałam ktoś jeszcze oddychał nie czuję już jego tchu

przeł. Adam Pomorski (z tomu „Babi Jar. Na głosy”, 2022)

***

łzy się stały jak twarda warstwa
co krwią skrzepłą oczy zarasta
tak mnie z głową nakrywa rzeka
kul co przecina powietrze
to ostatnia jaka nas czeka
do przejścia granica jeszcze
szczątki skruchy pamięci szczątki
z obcojęzycznymi wrzaskami
nie zostało w myślach pamiątki
olbrzymieje we mnie niepamięć
seria w ludzi raz po raz bije
nieruchomy ten już nie żyje
z wolna teraz na rozkaz z góry
we krwi w dół schodzimy na miejsce
rozebrani do nagiej skóry
zastygamy na wąskiej ścieżce
z boku jakaś kobieta z synem
patrzę na nich dwoje i ginę

przeł. Adam Pomorski (z tomu „Babi Jar. Na głosy”, 2022)

***

wiersz ten którym krzyczę bo jedynie
tyle zrobić mogę a więc robię
ja tym wierszem dzieło Boże czynię
wierszem rozdrapuję twarz w żałobie
niech przenika ją jak skurcz do kości
jak gangrena pali ja wiem czemu
wiersz żarłoczny wiersz na wysokości
jako rachel z nim do betlejemu
idę synu płaczu beniaminie
wierszu któryś wielu jest obroną
w gniazdach łez niech krew zatruta płynie
w sigmach liter co jak stygmat płoną

przeł. Adam Pomorski (z tomu „Babi Jar. Na głosy”, 2022)

Marianna Kijanowska jest ukraińską poetką, prozaiczką, eseistką, tłumaczką, animatorką życia literackiego, członkinią Stowarzyszenia Pisarzy Ukraińskich oraz Ukraińskiego PEN Clubu.

Urodziła się 17 listopada 1973 roku w Żółkwi (w czasach Związku Radzieckiego miejscowość ta nosiła nazwę Nestierow) pod Lwowem. Ukończyła filologię ukraińską na Uniwersytecie im. Iwana Franki we Lwowie, podczas studiów była współzałożycielką kobiecej grupy poetyckiej „Mmjunna Tuha”. Debiutowała w roku 1997 tomem „Inkarnacja”, od tej pory opublikowała kilkanaście książek poetyckich.

Z języka polskiego tłumaczyła m.in. poezje Bolesława Leśmiana i Juliana Tuwima, a także żyjących poetów młodszych pokoleń, wśród nich Tadeusza Dąbrowskiego, Romana Honeta, Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego i Adama Wiedemanna. Podjęła również pracę nad tłumaczeniem „Dziadów” Mickiewicza. Za działalność przekładową została wyróżniona odznaką „Zasłużony dla Kultury Polskiej”.

W roku 2017 wydała zbiór wierszy „Бабин Яр. Голосами”, który przyniósł jej prestiżową ukraińską Narodową Nagrodę im. Tarasa Szewczenki. Zbiór ten upamiętnia ofiary masowego mordu, dokonanego w podkijowskim Babim Jarze podczas II wojny światowej, kiedy to zginęło blisko 34 tysiące Żydów. A także spoczywające w Babim Jarze ofiary wcześniejsze – bolszewickich czystek i Wielkiego Głodu.

Noszący tytuł „Babi Jar. Na głosy” polski przekład tego tomu autorstwa Adama Pomorskiego uhonorowany został przyznawaną w Gdańsku nagrodą Europejski Poeta Wolności, którą Marianna Kijanowska otrzymała w czerwcu 2022 roku. Podczas gdańskich uroczystości poetka podkreślała, że jej wiersze mówią zarówno o tragicznych wydarzeniach z przeszłości, jak o złu, które wydarza się na naszych oczach.

„W moim dzieciństwie ludzie w domu nie rozmawiali o Żydach, o Szoah. O Hołodomorze zresztą też nie. Żółkiew, miasto, w którym się urodziłam i dorastałam, nie pamiętało w tamtych latach ani swoich Żydów, ani swoich Polaków. Nie mam rodzinnych wspomnień o tragedii w Babim Jarze. Holokaust był i pozostaje dla mnie 'współistotny’ z Hołodomorem i tragedią wołyńską. Dziś stał się 'współistotny’ z ludobójstwem na Ukraińcach w tej wojnie. Ten tom wierszy łączy dla mnie dwie wojny” – powiedziała.

Podkreślała również historyczny wymiar czasów, w których żyjemy. „Dziś my, Ukraińcy, przezwyciężamy niepełność naszej pamięci, a zarazem niepełność pamięci Europy i świata o nas. Tworzymy narzędzia poznawcze, narracje, by wreszcie przemówić 'pełnym językiem’. Bo dotąd język ukraińskiego narodu politycznego wobec tragedii i zbrodni tej skali był niepełny i nieodpowiedni. Teraz nasz język 'dorasta’. A zarazem 'dorasta’ do nich język całej politycznej Europy. Europa odzyskuje godność mówienia o ludobójstwach XX wieku nie tylko jako 'morzach krwi’, lecz jako straszliwej konsekwencji okresu (…), kiedy to miliony ludzi bezpowrotnie traciły zdolność rozróżniania dobra i zła w swoim codziennym życiu postawionym poza granicami zdrowego rozsądku. Zygmunt Bauman pisał, że tak masową eksterminację Żydów umożliwiły przede wszystkim technologie: kolej, administracja, automatyzm decyzji biurokratycznych. Ja natomiast jestem przekonana, że masowa eksterminacja Żydów stała się możliwa przede wszystkim dzięki wyobraźni, a właściwie temu, jak technologia poszerzyła granice wyobraźni, przerastając granice rzeczy możliwych. Współczesna rzeczywistość polityczna Rosji, faszyzm, opiera się na wyobraźni, która wyparła pracę pamięci” – przyznała.

„Nie podoba mi się koncepcja 'świata zglobalizowanego’. Lepiej myśleć o miejscu, w którym myślimy i istniejemy, jako 'całym świecie’. Dziś Polska powtarza za papieżem Polakiem Janem Pawłem II: 'Nie lękajcie się!’. Te słowa, wraz z Chrystusowym przykazaniem miłości bliźniego, są moim zdaniem pierwszą przeszkodą dla szaleństwa samozagłady” – przekonywała.

Wiersze Marianny Kijanowskiej na język polski przekładali m.in. Jerzy Litwiniuk, Aneta Kamińska (jej tłumaczenia można znaleźć w antologii „Cząstki pomarańczy. Nowa poezja ukraińska” z 2011 roku) oraz wspomniany Adam Pomorski. Jego pracę translatorską tak oceniała krytyczka, Paulina Małochleb: „udało mu się w polszczyźnie zachować nie dość, że zindywidualizowany język postaci, to także inne tempo mówienia miejskich chuliganów i ich świętobliwych dziadków, a przede wszystkim utrzymać pulsujący, niepokojący rytm samej Kijanowskiej (…) ten wiersz biegnie wartko, biegnie szybko, rym oddaje zaduch, i upał, i piach w jarze”.

fot. (1) Olena Czernińka, (2) LitAkcent

Tematy: , ,

Kategoria: wiersze