banner ad

R. L. Stine „Opowieść halloweenowa”

31 października 2012


W USA od kilku lat kultywowana jest nowa godna polecenia literacka tradycja – All Hallows Read. Chodzi w niej o to, aby z okazji Halloween podarować innym jakąś przerażającą książkę. R. L. Stine, autor powieści z serii „Ulica Strachu”, uznawany za Stephena Kinga literatury dziecięcej, postanowił przyłączyć się do akcji i wszystkim młodocianym miłośnikom grozy sprezentował krótkie opowiadanie, umieszczając je w formie wpisów na swoim koncie na Twitterze. Poniżej prezentujemy je wam w całości przetłumaczone na język polski.

Zgodnie z instrukcją autora, jeśli czytacie je innym na głos, ostatnie słowo winno być WYKRZYCZANE.

Farmer imieniem Ferris miał puste pole. Nie wiedział, co na nim sadzić. Pewnej nocy chodząc po ciemnej wiejskiej drodze ujrzał starego rolnika sadzącego nasiona na polu. Stary rolnik przedstawił się: „Na imię mam Druh, co rymuje się z Duch”. Powiedział, że posadził nasiona dyni, jak co roku na Halloween. Ferris poczekał, aż starzec poszedł po swój wąż do zraszania, wtedy ukradł mu wszystkie nasiona. Nie chciał czekać do rana, lecz zasiał nasiona na swym polu tak szybko, jak tylko mógł.

Wkrótce zauważył, że pnącza dyni wyrosły i zaczęły piąć się w górę wysoko. Poczuł się winnym. „Jak mogłem ukraść nasiona tego człowieka? Muszę pójść i go przeprosić.” Zszedł na wiejską drogę, ale nie mógł odnaleźć farmy należącej do starca. Akurat przejeżdżał obok na ciągniku inny rolnik i powiedział: „Nikt nie uprawia tych gruntów od stu lat. Zostały porzucone, od kiedy pochowano tam starego szalonego rolnika.”

Ferris powrócił na swoją farmę. Pnącza były grube i długie. Tej nocy usłyszał dziwne jęki i skrzypienie dochodzące z pola. Wielki księżyc w pełni zsyłał zimny blask na pnącza, które zdawały się pełzać po ziemi niczym węże. Kiedy Ferris szedł, owijały mu się wokół kostek i zaczynały zaciskać. Kopnął je, próbując się uwolnić, ale pnącza zacisnęły się wokół jego pasa i pociągnęły go na ziemię. Nagle pojawił się stary farmer. Patrzył z uśmiechem, jak pnącza duszą Ferrisa, wciągając go w glebę. „Dlaczego? Dlaczego mi to robisz?” – łkał Ferris. A stary rolnik odpowiedział: „Bo mam na imię Druh, co rymuje się z DUCH!”

tłumaczenie: Artur Maszota

Tematy: , , ,

Kategoria: opowiadania