banner ad

Mark Twain pisze list do swej córki, podając się za św. Mikołaja

25 grudnia 2015

twain-udaje-mikolaja
Znany ze współczucia oraz szczodrego serca w stosunku do ludzi dotkniętych ubóstwem autor „Przygód Tomka Sawyera” miał w zwyczaju w okresie świąt Bożego Narodzenia rozdawać jedzenie i zabawki swoim niezamożnym sąsiadom. A ku uciesze własnej rodziny często przebierał się za św. Mikołaja. Poniższy list trzyletnia wówczas córka Twaina, Susie, znalazła na swoim łóżku w bożonarodzeniowy poranek 1875 roku.

Pałac św. Mikołaja.
Na księżycu.
Poranek Bożego Narodzenia.

Moja droga Susie Clemens:

Otrzymałem i przeczytałem wszystkie listy, które ty i twoja młodsza siostra napisałyście do mnie ręką swojej matki lub opiekunek; przeczytałem także te, które wy, maluchy, napisałyście swoimi własnymi rękami ? bo choć nie użyłyście znaków, które można znaleźć w alfabecie dorosłych, to użyłyście liter, jakie stosują wszystkie dzieci w krajach na całym świecie i na migotających gwiazdach; a jako że wszyscy moi poddani na księżycu są dziećmi i nie używają innych liter niż te, to z łatwością pojmiecie, że bez trudu potrafię czytać fantastyczne znaki twoje i twojej małej siostry. Miałem jednak problemy z listami, które podyktowałyście swej matce i opiekunkom, ponieważ jestem obcokrajowcem i nie czytam dobrze angielskiego pisma. Przekonacie się, że nie pomyliłem się co do rzeczy, które razem z małą siostrą zamówiłyście w swoich listach – kiedy spałyście, zszedłem o północy kominem i osobiście je dostarczyłem, i pocałowałem też was obie, bo jesteście dobrymi dziećmi, dobrze wychowanymi, z przyjemnymi manierami i chyba najbardziej posłusznymi maluchami, jakie kiedykolwiek widziałem. Ale w listach, które podyktowałyście, były pewne słowa, których nie byłem w stanie rozpoznać i jedno lub dwa małe zamówienia, których nie mogłem zrealizować, ponieważ wyczerpały nam się zapasy. Nasze ostatnie mebelki kuchenne dla lalek zostały właśnie wysłane do bardzo biednego małego dziecka na Gwieździe Polarnej, wysoko w zimnym kraju ponad Wielką Niedźwiedzicą. Wasza mama może pokazać wam tę gwiazdę i powiecie: „Mała Śnieżynko” (bo tak nazywa się dziecko) „Cieszymy się się, że dostałaś mebelki, bo potrzebujesz ich bardziej od nas”. To znaczy musicie to napisać własnoręcznie, a Śnieżynka odpisze wam w odpowiedzi. Jeśli tylko to wypowiecie, to was nie usłyszy. Niech wasz list będzie lekki i cienki, gdyż odległość jest ogromna, a opłata pocztowa bardzo duża.

Nie miałem pewności co do jednego lub dwóch słów w liście twojej mamy. Wydaje mi się, że chodziło o ?skrzynię pełną ubranek dla lalek?. Czy tak? Około godziny dziewiątej rano zadzwonię w tej sprawie do waszych drzwi kuchennych. Ale nikt nie może mnie zobaczyć i nie mogę z nikim rozmawiać poza tobą Kiedy zadzwonię do drzwi kuchennych, George ma zostać wysłany do ich otworzenia z zawiązanymi oczami. Następnie musi zabrać ze sobą kucharza i wrócić do jadalni lub przed kredens na porcelanę. Musisz powiedzieć George?owi, że ma iść na paluszkach i nie odzywać się – w innym przypadku pewnego dnia umrze. Potem udasz się do pokoju dziecinnego, staniesz na krześle lub łóżku opiekunek i przyłożysz ucho do tuby prowadzącej do kuchni, a kiedy przez nią zagwiżdżę, musisz powiedzieć do tuby: ?Witaj św. Mikołaju!?. Wtedy zapytam, czy zamówiłaś skrzynię. Jeśli powiesz, że tak, spytam, jakiego koloru chcesz, żeby była. Mama pomoże ci wybrać jakiś przyjemny kolor, a potem będziesz musiała powiedzieć mi ze szczegółami, co skrzynia ma zawierać. A gdy powiem ?Żegnaj i wesołych świąt, moja mała Susie Clemens?, ty musisz odpowiedzieć ?Żegnaj stary, dobry święty Mikołaju, dziękuję ci bardzo i powiedz proszę Śnieżynce, że będę patrzeć dziś w nocy na jej gwiazdę i niech spojrzy w dół na mnie – będę przy zachodnim oknie i każdej pogodnej nocy będę patrzeć na jej gwiazdę i mówić ?Znam tam kogoś i lubię??. Następnie musisz zejść do biblioteki i kazać George?owi zamknąć wszystkie drzwi do głównego holu, i nikt nie może się przez chwilę ruszać. Udam się na księżyc i wezmę te ubranka, i za kilka minut zejdę przez komin paleniska w holu ? jeśli to właśnie skrzynię chcesz ? ponieważ taka rzecz jak skrzynia nie zmieści się przez komin w pokoju dziecinnym.

Ludzie mogą rozmawiać, jeśli chcą, dopóki nie usłyszą moich kroków w holu. Wtedy powiesz im, żeby byli cicho przez chwilę, dopóki nie wejdę przez komin z powrotem na dach. Może w ogóle nie usłyszysz moich kroków – wtedy możesz zajrzeć przez drzwi do jadalni i zobaczysz tę rzecz, którą chcesz, pod pianinem w pokoju do rysowania, bo tam ją położę. Jeśli zostawię jakiś śnieg w holu, musisz powiedzieć George?owi, żeby zmiótł go do kominka, ponieważ ja nie mam czasu na takie sprawy. George nie może użyć miotły, ale ścierkę – inaczej pewnego dnia umrze. Musisz pilnować, żeby George nie wpadł na coś niebezpiecznego. Jeśli mój but zostawi plamę na marmurze, George nie może jej zetrzeć. Zostaw ją tam na pamiątkę mojej wizyty, a kiedykolwiek na nią spojrzysz lub komuś pokażesz, niech ci przypomina, żebyś była grzeczną dziewczynką. Za każdym razem, kiedy będziesz niegrzeczna i ktoś wskaże ci ślad zostawiony przez but starego dobrego świętego Mikołaja na marmurze, co wtedy powiesz, moja dziecino?

Żegnaj na kilka minut, zanim wrócę z księżyca i zadzwonię do drzwi kuchennych.

Twój kochający
Święty Mikołaj
Którego ludzie nazywają czasem „Człowiekiem z księżyca”

Susie Clemens była ulubioną córką Marka Twaina. Wzorem ojca miała literackie aspiracje. W wieku 13 lat napisała jego biografię, później tworzyła również sztuki, próbowała sił w aktorstwie i śpiewie. Zmarła w wieku 24 lat na zapalenie opon rdzenia, co Twain bardzo mocno przeżył.

Opracowanie i tłumaczenie: Krzysztof Stelmarczyk
fot. Wikimedia Commons
źródło: Letters Of Note

Tagi: , , , , , ,

Kategoria: listy