banner ad

Trzeci tom Serii Szetlandzkiej po raz pierwszy po polsku. Przeczytaj fragment „Czerwieni kości” Ann Cleeves

1 marca 2019


Trzeci tom kultowej Serii Szetlandzkiej brytyjskiej mistrzyni suspensu po raz pierwszy w polskim wydaniu! Nakładem Czwartej Strony ukazał się kryminał „Czerwień kości” Ann Cleeves. „Książka toczy się wokół wykopalisk archeologicznych, a zagadka pojawia się wraz z zabójstwem starszej kobiety, na której ziemi odbywają się prace wykopaliskowe. Historia opowiada o kopaniu w przeszłości, by znaleźć odpowiedzi na rodzinne spory” ? mówi autorka. Na podstawie fabuły powieści powstał pierwszy sezonu serialu „Shetland”. Polecamy fragment książki.

ROZDZIAŁ 1

Anna otworzyła oczy i zobaczyła parę dłoni pokrytych lśniącymi smugami krwi. Żadnej twarzy. W jej uszach brzmiał przeraźliwy krzyk. Najpierw miała wrażenie, że jest w Utrze i Ronald pomaga Josephowi zabić kolejną świnię. To tłumaczyłoby krew, czerwone dłonie i straszliwy, wysoki dźwięk. Wtedy uświadomiła sobie, że słyszy swój własny krzyk.

Ktoś położył suchą dłoń na jej czole i wymruczał niezrozumiałe słowa. W odpowiedzi warknęła, rzuciła jakieś przekleństwo.

Jeszcze więcej bólu.

Tak właśnie się umiera.

Środek znieczulający najwyraźniej przestawał działać, ponieważ kiedy ponownie otworzyła oczy w jaskrawym, sztucznym świetle, nagle wszystko do niej dotarło. Zyskała jasność.

Nie, tak się dzieje, kiedy się rodzi.

? Gdzie mój syn? ? Usłyszała słowa, nieco przytłumione działaniem petydyny.

? Miał problemy z samodzielnym oddychaniem. Właśnie podaliśmy mu trochę tlenu. Już wszystko w porządku. ? Głos kobiety. Szetlandzka wymowa, nieco protekcjonalny, ale uspokajający ton, a to było najważniejsze.

Mężczyzna stojący nieco dalej, z rękami zakrwawionymi po łokcie, uśmiechnął się z zakłopotaniem.

? Bardzo mi przykro ? powiedział. ? Zatrzymanie łożyska. Lepiej było przeprowadzić zabieg tutaj, zamiast zabierać cię na salę operacyjną. Pomyślałem, że nie chciałabyś tego po porodzie kleszczowym, ale nie mogło to być przyjemne.

Znowu pomyślała o Josephie, o owcach kocących się na wzgórzu, krukach odlatujących z łożyskami w dziobach i szponach. Nie tego się spodziewała. Nie przypuszczała, że rodzenie dziecka może być aż tak brutalne i gwałtowne. Odwróciła głowę i zobaczyła Ronalda ? wciąż trzymał ją za rękę.

? Przepraszam, że cię zwymyślałam ? odezwała się do niego.

Spostrzegła, że mężczyzna płacze.

? Byłem przerażony ? stwierdził. ? Myślałem, że umierasz.

ROZDZIAŁ 2

? Minionej nocy Anna Clouston urodziła dziecko ? powiedziała Mima. ? Najwyraźniej trudny poród. Rodziła dwadzieścia godzin. Zamierzają zatrzymać ją przez kilka dni na obserwacji. To chłopak. Kolejny mężczyzna, żeby przejąć „Cassandrę”. ? Zerknęła porozumiewawczo na Hattie. Można było odnieść wrażenie, że bawi ją ciężki poród Anny. Mima lubiła chaos, nieład, pech spotykający innych ludzi. Dawało jej to temat do plotek i utrzymywało ją przy życiu. Tak przynajmniej mówiła, gdy siedziała w swojej kuchni, chichocząc nad herbatą czy whisky i przekazując Hattie wyspiarskie wiadomości.

Ona z kolei nie wiedziała, co powiedzieć o dziecku Anny Clouston ? nigdy nie przepadała za noworodkami i nie rozumiała ich. Noworodek był po prostu kolejną komplikacją.

Stały w Setter, na polu z tyłu domu. Promienie wiosennego słońca oświetlały prowizoryczne wiatrochrony z niebieskiego plastiku, taczki, wykopy ogrodzone taśmami. Patrząc, jakby widziała to wszystko po raz pierwszy, Hattie pomyślała, jak wielki bałagan zrobili na tym końcu działki. Zanim pojawiła się jej grupa z uniwersytetu, Mima za długą, pochyłą łąką miała widok na fiord. Teraz, nawet na początku sezonu, było tu błoto jak na placu budowy, a wzrok kobiety potykał się o stertę ziemi. Taczka zryła trawę dziesiątkiem kolein.

Hattie spojrzała nad tą skazą ku horyzontowi. Było to najbardziej odkryte stanowisko archeologiczne, na jakim pracowała. Całe Szetlandy były niebem i wiatrem. Nie rosło tu nic, co zapewniałoby jakąkolwiek osłonę.

Kocham to miejsce, pomyślała nagle. Kocham bardziej niż cokolwiek na świecie. Chcę tu spędzić resztę życia.

Mima, zdumiewająco gibka jak na swój wiek, mocowała klamerkami ręczniki na sznurze do bielizny. Była tak niska, że musiała podnosić wysoko ręce, aby dosięgnąć sznura. Hattie pomyślała, że wygląda jak dziecko podskakujące na czubkach palców. Kosz na pranie był pusty.

? Chodź i zjedz jakieś śniadanie ? zachęciła ją Mima. ? Jeżeli nie przybierzesz trochę na wadze, wiatr cię zdmuchnie.

? Garnki i czajniki ? odezwała się, idąc za nią po trawie w kierunku domu. Pomyślała sobie, że drepcząca przed nią Mima wyglądała tak krucho i wiotko, że mogłaby zostać porwana przez burzę i zwiana nad morze. Wciąż jednak mówiła i śmiała się, choć do chwili, gdy zniknęła w drzwiach, wiatr szarpał jej ciałem jak ogonem latawca.

W kuchni na podokienniku stała misa z hiacyntami w pełnym rozkwicie; ich zapach wypełniał całe pomieszczenie. Były jasnobłękitne z białymi pasemkami.

? Ładne ? zauważyła Hattie, odsuwając krzesło i siadając przy stole. ? Takie wiosenne.

? Właściwie nie widzę w trzymaniu ich tu większego sensu. ? Mima sięgnęła do półki, żeby zdjąć patelnię. ? To paskudne kwiaty i śmierdzą. Dała mi je Evelyn i najwyraźniej spodziewała się, że będę jej wdzięczna. Ale wkrótce je wykończę. Nigdy dotąd nie utrzymałam przy życiu żadnej rośliny doniczkowej.

Evelyn była synową Mimy i tematem do wielu narzekań.

Wszystkie naczynia i sztućce w domu Mimy były nieco brudnawe, ale Hattie, zazwyczaj tak pedantyczna i o tak kapryśnym apetycie, zawsze jadła wszystko, co ta dla niej przygotowała. Dzisiaj smażyła jajecznicę.

? Kury znowu dobrze się niosą ? oświadczyła gospodyni. ? Weźmiesz ze sobą trochę jajek, wracając do Bod.

Jajka były pokryte kurzymi odchodami i słomą, ale Mima rozbiła je i wlała prosto do miski, gdzie zaczęła mieszać zawartość widelcem. Półprzezroczyste białko i ciemne żółtko pryskały na ceratę stołu. Tym samym widelcem kobieta oddzieliła kawałek masła z częściowo zawiniętej kostki i strząsnęła go na patelnię stojącą na kuchence gazowej. Masło zaskwierczało, a ona wlała na nie jaja. Wrzuciła parę kawałków chleba prosto na fajerkę i zapachniało spalenizną.

? Gdzie dziś rano podziała się Sophie? ? zapytała, kiedy zaczęły jeść. Miała pełne usta i niezbyt dobrze dopasowaną protezę, dlatego Hattie nie od razu ją zrozumiała.

Sophie była asystentką Hattie na wykopaliskach. Zazwyczaj Hattie sama wszystko planowała i przygotowywała. Bądź co bądź, to był jej doktorat, jej projekt. Obsesyjnie starała się, żeby wszystko było jak należy. Ale tego ranka chciała znaleźć się na stanowisku jak najszybciej. Czasami dobrze było uwolnić się od młodej studentki. Przede wszystkim zaś była zadowolona, że może sama pogawędzić z Mimą.

Starsza kobieta lubiła Sophie. W czasie poprzedniego sezonu wykopalisk dziewczyny zostały zaproszone na tańce do miejscowej świetlicy i Sophie była duszą towarzystwa. Mężczyźni ustawiali się w kolejce, aby zatańczyć z nią reela. Flirtowała z nimi wszystkimi, nawet z żonatymi. Hattie obserwowała ją z dezaprobatą i niepokojem, ale też z zawiścią. Mima podeszła do niej od tyłu i przekrzykując muzykę, wrzasnęła jej do ucha: „Dziewczyna przypomina mnie samą, kiedy byłam w jej wieku. Wokół mnie też kłębili się faceci. To dla niej tylko nieco zabawy. Nic nie znaczy. Powinnaś się trochę rozchmurzyć”.

Jak bardzo brakowało mi zimą Whalsay! ? pomyślała Hattie. Jak bardzo mi brakowało Mimy!

? Sophie trochę pracuje w Bod ? wyjaśniła. ? Papierkowa robota. Sama wiesz. Wkrótce tu będzie.

? A ty? ? zapytała kobieta. Jej ptasie oczy błyszczały nad krawędzią kubka. ? Znalazłaś sobie faceta, kiedy cię nie było? Może przystojnego naukowca? Kogoś, kto ogrzewa cię w łóżku w te długie, zimowe noce?

? Nie drażnij się ze mną, Mimo. ? Hattie odcięła rożek tostu, ale nawet go nie spróbowała. Straciła apetyt.

? Może powinnaś poszukać sobie kogoś na wyspie. Sandy wciąż nie znalazł żony. Mogłabyś trafić gorzej. Ma w sobie więcej życia niż choćby jego matka.

? Evelyn jest w porządku ? zaprotestowała dziewczyna. ? Jest dla nas dobra. Nie wszyscy na wyspie patrzą przychylnie na wykopaliska, a ona zawsze nas wspierała.

Mima nie miała jednak zamiaru zostawić w spokoju kwestii życia uczuciowego archeolożki.

? Uważaj na siebie, dziewczyno. Znajdź sobie kogoś właściwego. Nie chcę, żebyś ucierpiała. Wiem o tym wszystko. Mój Jerry nie były takim aniołem, za jakiego wszyscy go uważali. ? I nagle przeszła na dialekt: ? Możebne żyć bez chłopa, możebne. Żyłam bez chłopa prawie sześćdziesiąt lat.

Puściła oko i Hattie przyszło do głowy, że chociaż nie miała męża od sześćdziesięciu lat, to najprawdopodobniej w jej życiu było wystarczająco dużo mężczyzn. Zastanawiała się, co stara kobieta usiłowała jej przez to powiedzieć.

Po umyciu talerzy dziewczyna natychmiast wróciła na stanowisko. Mima została w środku. Był czwartek i podejmowała Cedrica, swojego przyjaciela. Myśli o tym miejscu towarzyszyły Hattie całą zimę, ogrzewając ją niczym kochanek. Obsesje na punkcie archeologii, tej wyspy i jej mieszkańców połączyły się w jej świadomości w jedno; Whalsay, jeden projekt i jedno pragnienie. Po raz pierwszy od lat czuła ekscytację. Doprawdy, pomyślała. Nie mam powodu traktować tego w podobny sposób. Co się ze mną dzieje? Poczuła, że się uśmiecha. Muszę się pilnować. Ludzie pomyślą, że zwariowałam, i znowu mnie zamkną. Ale mimo to uśmiechnęła się jeszcze szerzej.

Kiedy przybyła Sophie, Hattie wysłała ją, żeby przygotowała wykop szkoleniowy.

? Jeżeli Evelyn chce zostać ochotniczką, musimy odpowiednio ją przygotować. Oczyść teren poza głównym stanowiskiem.

? Cholera, Hat! Czy naprawdę musimy ją tu mieć ? Uważam, że jest dość miła, ale to nudziara.

Sophie była wysoką, sprawną dziewczyną o długich, płowych włosach. Przez zimę pomagała przyjaciółce, pracując jako pokojówka w domku górskim w Alpach, i teraz miała opaloną, lśniącą skórę. Była spokojna, swobodna i nie przejmowała się niczym. Hattie czuła się przy niej jak znerwicowany truteń.

? Warunkiem naszej pracy na Szetlandach jest popieranie zaangażowania miejscowej społeczności ? odparła. ? Dobrze o tym wiesz.

O Boże, pomyślała. Teraz gadam jak podstarzała nauczycielka. Taka nabzdyczona!

Sophie nie odpowiedziała. Wzruszyła tylko ramionami i zabrała się do pracy.

Później Hattie oznajmiła, że idzie do Utry porozmawiać z Evelyn o przeszkoleniu do pracy przy wykopaliskach. To była wymówka. Nie miała dotąd okazji ponownie odwiedzić swoich ulubionych miejsc w Lindby. Słonce wciąż świeciło i chciała jak najlepiej wykorzystać dobrą pogodę. Kiedy szła obok domu, Cedric właśnie odjeżdżał samochodem. Mima stała w oknie kuchennym i machała mu na pożegnanie. Zobaczyła Hattie i podeszła do otwartych drzwi.

? Wpadniesz na herbatę?

Archeolożka pomyślała, że kobieta chce tylko wyciągnąć od niej więcej informacji i udzielić jej kolejnych rad.

? Nie ? odparła. ? Nie mam dziś czasu. Ale jeżeli masz ochotę zawołać Sophie, może zrobić sobie przerwę.
(…)

Ann Cleeves „Czerwień kości”
Tłumaczenie: Sławomir Kędzierski
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 464

Opis: Kiedy młoda kobieta pracująca na wykopaliskach w Whalsay odkrywa pozostawione tam ludzkie szczątki, wieść elektryzuje mieszkańców Szetlandów, zwłaszcza że z początku nikt nie wie, z jakiego okresu pochodzą zwłoki. Niedługo później dochodzi do morderstwa, a detektyw Jimmy Perez rozpoczyna śledztwo. Wkrótce okazuje się, że otoczeni przez morską pustkę ludzie skrzętnie chronią swoje tajemnice. Kiedy detektyw przygląda się po kolei ludziom uwikłanym w sprawę, odkrywa trwający od kilku pokoleń konflikt pomiędzy dwiema rodzinami. W końcu ginie kolejna osoba, a wyspę spowija upiorna mgła, która również utrudnia prowadzone śledztwo. Poruszając się po omacku, detektyw Jimmy Perez musi odkryć tożsamość mordercy, zanim ten uderzy ponownie.

Tagi: , , , ,

Kategoria: fragmenty książek