banner ad

„Stranger Things” w polskich dekoracjach. Przeczytaj fragment „Czarnego Stawu” Roberta Ziębińskiego

25 marca 2020


Nakładem wydawnictwa Burda Książki ukazała się powieść „Czarny Staw”. Robert Ziębiński tym samym rozpoczyna cykl dla młodzieży inspirowanych postaciami z dawnych polskich legend. Książkę porównuje się do „Stranger Things”, ale my dodalibyśmy jeszcze jeden trop: serial „Eerie, Indiana”, kultową produkcję z początku lat 90., która wielu dzieciakom z pokolenia autora zdefiniowała horror. Książkę znajdziecie już w księgarniach, a poniżej przeczytacie sam początek.

Rok 1968

Nikt nie wiedział, jak głęboki jest Czarny Staw. Nikt do tej pory nie podjął próby zmierzenia go, przynajmniej o nikim takim nie słyszała Karolina Szewczyk. A wiedziała, o czym mówi. W końcu zanim zgłosiła swój projekt przed gremium Towarzystwa Hydrobiologicznego, dokładnie sprawdziła Czarny Staw. Kilka miesięcy spędziła w uczelnianych bibliotekach. Nie znalazła tam śladu badań. Dzięki swoim wielkim brązowym oczom i urokowi osobistemu wydobyła od dziekana geologii wszystkie dane, jakie wydział miał na temat Czarnego Stawu. Nie były one oficjalnie udostępniane studentom.

Nie znalazła nic. Co ciekawe, na niektórych mapach, jakie wpadły jej w ręce, zaznaczono tylko miejscowość o tej nazwie. „Dziwne” ? myślała. I nie przestawała szukać. Tajemniczy zbiornik wodny, który widziała raptem raz w życiu, i to tylko na zdjęciu, stał się jej obsesją. Choć oczywiście gdyby ktoś tak powiedział, zaprzeczyłaby głośno. Nie, nie ? to tylko ciekawość. Po prostu nikt nigdy tego stawu nie badał?

Powtarzała te zdania jak mantrę. Zwłaszcza w rozmowach ze Zbyszkiem. Z tym samym Zbyszkiem, z którym jeszcze kilka miesięcy temu planowała ślub, z którym dzieliła akademicką bursę i chciała dzielić resztę życia. O tej porze mieli być nad Soliną i wspomagać nadzorowanie prac przy budowie największego zalewu w Polsce. Ale w ich życiu pojawił się Czarny Staw.

Wszystko zaczęło się od artykułu w „Przyjaciółce”. Był środek zimy. Leżeli ze Zbyszkiem w łóżku i planowali przyszłość. Do końca studiów został im jeden semestr. Potem mieli zacząć szukać zakątka w Polsce, jakiegoś zapomnianego przez wszystkich PGR-u, w którym dyrekcja będzie potrzebowała hydrologa i geodety. W „Przyjaciółce” opisywano idealne miejsca na wakacje dla Polaków. Jura Krakowsko-Częstochowska. A obok ta mała mieścina ? Czarny Staw. Czarny Staw miał swój staw. I pecha, bo ponoć woda w nim była zanieczyszczona i stąd nazwa ? Czarny.

? Gdybyśmy tak dla przykładu odkryli, co zanieczyszcza wodę w tym stawie ? powiedział Zbyszek ? to władze miasta by nas ozłociły, rada wydziału zrobiła doktorami, a może nawet daliby nam spółdzielcze mieszkanie?

Rok 2018

Mama zawsze powtarzała: „Synku, nie wierz w bajki. Jak mówią, że nie może być już gorzej ? to uwierz mi, będzie”.

I teraz, przyglądając się jej z tylnego siedzenia, jak wyzywa burzę, krzyczy na świat, próbując przy tym jedną ręką prowadzić samochód, a drugą włączyć muzykę, która zagłuszy jej przekleństwa ? po raz pierwszy jej uwierzyłem.

? Mamo? ? odezwałem się niepewnym głosem.

Zero reakcji. Furia trwała w najlepsze. Deszcz zacinał tak mocno, że wycieraczki nie nadążały zbierać wody. Zmierzchało. Wskazówka licznika przesunęła się blisko stu sześćdziesięciu kilometrów na godzinę. Gnaliśmy w deszczu po zapomnianej przez Boga szosie z matką, która ewidentnie zapomniała, że prowadzi samochód.

? Mamo! ? krzyknąłem.

? Czego?! ? warknęła, nie odwracając w moją stronę wzroku.

W sumie to nie wiem, gdzie patrzyła. Na pewno nie na drogę. Miałem wrażenie, że jej oczy widzą wszystko, tylko nie to, że ze sporą prędkością próbuje połączyć nas z dziadkiem.

? Zwolnij! Zabijesz nas, a wtedy już naprawdę nie będzie mogło być gorzej!

Nie zrozumcie mnie źle. Kocham moją mamę. Niemal nigdy do tej pory się z nią nie kłóciłem. Ale kocham też swoje życie. A przynajmniej przez ostatnie czternaście lat nie zbrzydło mi na tyle, abym chciał się go pozbyć.

Mój krzyk zadziałał, bo nagle mama zwróciła oczy na tablicę, zobaczyła, z jaką prędkością pędzi, i z całych sił nacisnęła hamulec. To nie było mądre. Z rzeczy, które mogła zrobić, ta należała do najgłupszych, ale wiecie, jak jest ? gdybyśmy podejmowali tylko mądre decyzje?

W każdym razie stało się to, co stać się musiało. Deszcz, prędkość, asfalt i opony ? każda z tych rzeczy uznała się za byt niepodległy (czyli taki, który nie widzi potrzeby współżycia z innym), a nasz samochód zaczął tańczyć jak bohaterowie Deszczowej piosenki. To był ulubiony film mojego taty. Dziwne myśli przychodzą człowiekowi do głowy, gdy wydaje mu się, że umrze.

Miałem zapięte pasy, więc moim ciałem rzucało bezładnie, ale nie przekoziołkowałem do przodu. Za to z rąk wypadł mi tablet i rysik. No i okulary spadły mi z głowy. Widziałem, jak najpierw tablet, a następnie one uderzają w schowek, odbijają się od niego i z całą siłą walą w zagłówek fotela kierowcy, a potem lecą sobie gdzieś dalej. Nie wróżyło to dobrze ich funkcjonalności. W końcu się zatrzymaliśmy. W poprzek drogi. Jak na złość właśnie wtedy odtwarzacz, z którym wcześniej nieskutecznie walczyła mama, zaskoczył i wnętrze samochodu wypełniły jazgotliwe dźwięki gitary Eddiego Van Halena.

Przez kilka długich chwil milczeliśmy, przyglądając się sobie. Ocienialiśmy straty. Znaczy ? byłem cały. Mama też. Silnik cicho mruczał. Pojazd również ocalał. Kiedy z głośników popłynął refren, w którym David Lee Roth krzyczał, że „ucieka przed diabłem”, mama zaniosła się histerycznym śmiechem. Ja również. Szarpany spazmami, próbowałem wyrzucić z siebie jedno, ale jakże kluczowe zdanie.

? Ma? maa? ma? Maaaaamooo!

?Cooooooooo?

?Zzz? zjeee?

?Coooooo?

?Zzzzz drogi! ? krzyknąłem w końcu. ? Zjedź z drogi, bo jak nie ty, to ktoś inny nas zabije!

Jak na komendę mama przestała się śmiać. Wykręciła kierownicę, nacisnęła gaz i zjechała na pobocze. Przez chwilę siedziała bez ruchu z rękami na kółku. Histeryczny śmiech jak przyszedł, tak zniknął.
(…)

Robert Ziębiński „Czarny Staw”
Tłumaczenie:
Wydawnictwo: Burda Książki
Liczba stron: 223

Opis: Nikt nie wie, jak głęboki jest Czarny Staw. Nikt. No, może poza samym diabłem? Burzliwy rozwód rodziców Kamila powoduje radykalną zmianę w jego życiu. Z wielkiego miasta wyprowadza się na dosłowny koniec świata, do rodzinnego domu matki, położonego w Czarnym Stawie. Relacje między mamą i babcią są, delikatnie mówiąc? skomplikowane. Wszystko przez to, że dziadek Kamila zaginął wiele lat temu, od tamtej pory babcia za całe zło na świecie obwinia mężczyzn. Dzięki nowym znajomym ze szkoły (i nie tylko) Kamil dowiaduje się o mrocznych legendach krążących wokół lokalnego jeziora? W okolicy dzieją się dziwne rzeczy. Dodatkowo Kamila zaczynają dręczyć koszmary, w których tonie w czarnej wodzie. Wraz z przyjaciółmi postanawia odkryć tajemnicę kryjącą się w odmętach jeziora. Niebawem okaże się, że tylko on może uratować miasteczko? Książka zapowiada cykl powieści dla młodzieży inspirowanych postaciami z dawnych polskich legend. Pierwsi czytelnicy wskazują na podobieństwa klimatu powieści do serialu „Stranger Things”. A to chyba dobra rekomendacja?

Tagi: , , , , ,

Kategoria: fragmenty książek