banner ad

Przeczytaj premierowy fragment nowej powieści Leonie Swann „Pazur sprawiedliwości”

13 czerwca 2017


Nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka ukazała się nowa powieść autorki „Sprawiedliwości owiec”, „Triumfu owiec” i „Krocząc w ciemności”. „Pazur sprawiedliwości” to kryminał nawiązujący do klasyki gatunku, napisany z humorem i w niepowtarzalnym stylu Leonie Swann. Poniżej możecie zapoznać się z fragmentem książki, który przybliża postać głównego bohatera, Augustusa Huffa, nieco neurotycznego wykładowcy uniwersytetu, który przypadkowo wplątuje się w sprawę kryminalną. Niezwykle pomocny w rozwiązaniu zagadki okaże się… No właśnie, kto? Zobaczcie.

1. Bad romance

Doktor Augustus Huff, fellow i antropolog, siedział w fotelu i próbował zebrać się na odwagę, by zacząć stronę ósmą swojej rozprawy. Osiem: dwa razy czwórka. Cztery: dwa razy dwójka. Niedobra liczba, wręcz okropna. Jedna z najgorszych! Już sama dwójka była ryzykowna, czwórka budziła niejasne zagrożenie, a obie naraz sprawiały, że Augustus czuł ciarki na plecach. Ale tak to już jest, że rozprawy mają strony, i jeśli chciał zawinąć do bezpiecznego portu strony dziewiątej, musiał?

Rozległo się pukanie.

Huff zamrugał, na poły z ulgą, na poły z irytacją. Nie jest to miły odgłos, takie pukanie.

Żądający, szorstki. Wcale nieokazujący szacunku.

Na pewno znów jakiś student! To była słaba strona wspólnego mieszkania, tak blisko nich! Augustus Huff westchnął i ciut głębiej zapadł się w swoim zielonym fotelu do rozmyślań. Niemal całe życie marzył o tym, żeby mieszkać i pracować w jednym z tych szacownych college?ów w Cambridge, a teraz, gdy w końcu tutaj trafił, miał naprawdę mieszane uczucia. Och, lubił swój zawód i intelektualną wymianę z kolegami, lubił nawet studentów, dopóki siedzieli uważnie na tutoriatach, obgryzając ołówki, ale?

Pukanie rozległo się znowu.

Augustus nerwowo dotknął lewej poręczy fotela. Jeden raz. Drugi. Po trzecim pukaniu będzie musiał otworzyć.

Ale wtedy klamka po prostu opadła ze szczękiem i jakaś kobieta wetknęła do pokoju swoją lekko niedbałą fryzurę i zaczerwienioną twarz. W najwyższym stopniu przykre. Któż to mógł być?

Trochę za stara na studentkę. Zbyt nieznana jak na koleżankę. Mimo to kobieta wydała mu się niejasno znajoma, trochę tak jak mebel, który mija się codziennie, nie zwracając na niego większej uwagi.

I wtedy mu się przypomniało: pani? yyy, w każdym razie jedna z tych pań, które utrzymywały w porządku pokoje studentów i profesorów, kiedy się akurat nie patrzyło. Pokojówka.

? Naprawdę nie chciałam panu przeszkadzać, panie profesorze, ale? tam, po drugiej stronie? ? Jej głos przeszedł w falset.

Augustus Huff machnął ręką. Już mu przeszkodziła. Za późno. O wiele za późno. A poza tym wcale nie był jeszcze prawdziwym profesorem. Zamknął książkę, wstał i podszedł do drzwi, żeby zobaczyć, gdzie dokładnie wskazuje wyciągnięty w nakazującym geście palec pokojowej.

? Akurat sprzątałam pokój, wie pan, jego pokój, kiedy? ? Kobieta przeżegnała się, mamrocząc coś, co dla doświadczonych uszu Huffa zabrzmiało jak słowiańskie przekleństwo. Interesująca kombinacja. Chętnie zrobiłby sobie notatkę, ale oczywiście teraz nie było na to czasu. Zamiast tego ze swojego apartamentu spojrzał wzdłuż wyciągniętej znów kobiecej ręki w głąb długiego korytarza, gdzie w oddali widniały otwarte drzwi. Trzecie drzwi po prawej?

Drzwi Elliota.

Ach, tak.

Oczywiście.

? Ach. Tragiczny wypadek ? wymamrotał. ? Ale co też chce się? Doprawdy nie wiem?

? On został zamordowany ? syknęła kobieta. ? A teraz straszy tam jego duch! A ja mam to posprzątać!

? Elliot nie został zamordowany. On spadł. ? Stek bzdur.

? Spadł! Ha! ? Pokojówka skrzyżowała ręce i spojrzała na Augustusa uderzająco pięknymi ciemnymi oczyma. ? Oczywiście tak się mówi. Ale pan, panie profesorze, wie lepiej, prawda?

Powoli zaczęło mu świtać, co tu jest grane. Kiedy student tak nagle i w tak teatralny sposób opuścił ziemski padół, ludzie naturalnie wpadli w popłoch. I do kogóż przychodzili? Oczywiście do niego, doktora od czarownic! Jak, u licha, do tego doszło, że wszyscy w college?u uważali go za speca od zjawisk nadprzyrodzonych?

Przy czym on nawet nie wierzył w duchy. Wręcz przeciwnie! Badał? powiązania. Przesądy. Myślenie magiczne. I ewentualnie ? bardzo ewentualnie ? może kiedyś dowie się przy tym, dlaczego lewa strona jest lepsza od prawej i co czyni ósemkę liczbą tak straszliwą. To oczywiście było o wiele więcej, niż mógł wyjaśnić personelowi sprzątającemu.

Huff wziął byka za rogi.

? No dobrze. Przyjrzę się tej sprawie!

Przestąpił próg, stawiając najpierw lewą nogę. Na razie wszystko w porządku. Zamknął swoje drzwi, przekręcił klucz i trzykrotnie sprawdził, czy naprawdę jest zamknięte. Sprzątaczka obrzuciła go dziwnym spojrzeniem. Augustus znał je, zbyt często się z nim spotykał. ?To nie jest normalne? ? mówiło. Uśmiechnął się z zakłopotaniem, po czym stanowczym krokiem ruszył do pokoju Elliota i odważnie wszedł do środka.

Łał.

Oczekiwał jednej z tych okropnych studenckich nor, z wytartymi dywanami, stosami książek w nieładzie i paskudnymi plakatami na ścianach. Akurat! Światło słoneczne i stare drewno. Nad kominkiem pozłacane lustro. Osiemnasty wiek? Na przeciwległej ścianie pysznił się gobelin wysokości człowieka. Przez świetliste błękity szlachcic jedzie konno na polowanie ze swoim sokołem, u jego stóp dzikie kwiaty i charty, na drugim planie blanki i powiewające chorągwie. Przepiękne detale. Augustus podszedł bliżej. Nie śmiał nawet spekulować, ile lat ma ta tapiseria. Być może tyle, ile sam college. A może jeszcze więcej. Oszałamiające. Arystokrata spoglądał w górę, ku gwieździe, za to ptak? Nagle Augustus odniósł wrażenie, jakby sokół zmierzył go zimnym, taksującym spojrzeniem drapieżnika. Cofnął się o krok i przypomniał sobie o rzekomym duchu.

Tutaj, pomiędzy średniowieczem a oświeceniem, w każdym razie go nie było. Także reszta pokoju nie wydawała się oferować specjalnej przestrzeni dla zjawisk nadnaturalnych. Elliot zdecydował się na łóżko na antresoli, prawdopodobnie po to, żeby zrobić miejsce dla imponującego biurka. Wszystko było czyste, porządne i absolutnie wolne od duchów. Elliot często uskarżał się na skromne warunki mieszkaniowe tu, w college?u, niesłusznie jednak, ocenił Augustus. Ale kiedy się było Fairbanksem, prawdopodobnie stosowało się w tym względzie inne kryteria.
Od biurka dało się obserwować rzekę Cam z jej dostojnym ruchem wód i krowy pasące się na common. Sielanka. Ideał.
A mimo to coś nie było w porządku. Ale co?

Na środku pokoju stał wielki brązowy odkurzacz, trywialny i poniekąd nie na miejscu, zostawiony zapewne w pośpiechu przez pokojówkę, i nagle do Augustusa dotarło, co się nie zgadza: odkurzacz był wyłączony, nawet wtyczkę miał wyciągniętą z kontaktu, a mimo to Augustus słyszał cichy, lecz wyraźny odgłos odkurzacza ? tu, w tym pomieszczeniu, całkiem blisko.

Faktycznie, dziwne.

Rozejrzał się ponownie.

Może było w tym jednak coś więcej niż tylko nadmiernie pobudzona wyobraźnia sprzątaczki. Znowu niesmaczny studencki żart! Przypuszczalnie ktoś siedział gdzieś i nagrywał wszystko jednym z tych przeklętych smartfonów.

Huff wyprężył się, żeby dobrze wypaść na YouTubie.

? Duch ? powiedział głośno, tonem być może z lekka belferskim. ? I ten duch odkurza. No, no. Nad wyraz oryginalne. Gdzie też się podziewa?

? Tam wysoko, na łóżku! ? Pani sprzątająca poszła za nim i, stojąc pod drzwiami, z powątpiewaniem ściskała swój kij od miotły. Elena. Teraz sobie przypomniał.

Miała na imię Elena.

Przez półotwarte okno do pokoju wdarł się przeciąg. Huff jeszcze przez moment widział przestraszoną twarz Eleny, po czym drzwi zatrzasnęły się jej przed nosem i Augustus został sam z wykwintną schedą po martwym studencie.

Odgłos odkurzacza umilkł.

Na podłogę opadło jedno jedyne szare piórko.

Augustus spojrzał w górę, a potem ? niedorzecznie ? w drugą stronę, na sokoła z gobelinu. Nic. Oczywiście nic.

? Głupi! ? z wysoka zabrzmiał nosowo wyraźnie rozpoznawalny głos Elliota Fairbanksa.

Augustus poczuł, że blednie. Nagranie, oczywiście nagranie, ale kto robi coś tak makabrycznego ? i po co?

Uklęknął w poszukiwaniu ukrytego pod biurkiem nadajnika.

? Chybić ciut, ciut to też nie trafić! ? zadrwił Elliot. ? Zimno. Całkiem zimno. Nie licz na winogrona!

Elena miała rację: głos jednoznacznie dobiegał z łóżka na antresoli.

Nastawiwszy się na odkrycie w ten czy inny sposób nieprzyjemne, Augustus postawił lewą nogę na drabinie.

Dwa szczeble dalej mógł wreszcie zajrzeć do łóżka. To, co tam zobaczył, sprawiło, że ciarki przeszły mu po grzbiecie: niepościelone. Najwyraźniej Elena nie dopełniła tu jeszcze swojego obowiązku słania łóżek. Poczuł nieprzyjemne mrowienie w rękach.

Przynajmniej nikt nie leżał tutaj na górze ? ani Elliot, jak się absurdalnie obawiał, ani nikt inny.

? Halo? ? zapytał i poczuł się jak idiota.

? Cześć, śmierdzielu! ? odpowiedział głos Elliota ze skotłowanej pościeli, niemal czule, doskonale formując każdą samogłoskę. Arogancki smarkacz! Nikt lepiej od niego nie potrafił zapewnić człowiekowi poczucia, że jest beznadziejnym prostakiem.

? Rah-rah-ah-ah-aah! Ga-ga-uhh-la-laa! ? zaśpiewało nagle spomiędzy prześcieradeł. Zdecydowanie nie Elliot. Augustus znał tę piosenkę.

? I want your love and
I want your revenge!
You and me! Ohh-la-laa!

Do tego coś poruszyło się pod kołdrą. Coś niezbyt dużego ? mniej więcej wielkości królika. Szczur? Śpiewający szczur?

? Ga-ga-uhh-la-laaa! ? ryknęło wybrzuszenie w kołdrze i zakołysało się do rytmu. ? Want your bad romance!

Po czym znowu zabrzmiał warkot odkurzacza.

Tego już za wiele! Augustus zebrał się na odwagę i ściągnął kołdrę.

W tym samym momencie rozległ się przeraźliwy krzyk. Nie ludzki, a Augustus nigdy wcześniej nie słyszał takiego krzyku, nawet podczas swojej wyprawy nad Amazonkę przed pięcioma laty.

Mało brakowało, a spadłby z drabiny, potem jednak skonsternowany wpatrzył się w małe szare coś, co nastroszywszy pióra, skrzeczało na niego z materaca.

? Fuck me! Fuck me! Ale kanał! Potwór! Morderca! Morderca!

Leonie Swann „Pazur sprawiedliwości”
Tłumaczenie: Agnieszka Walczy
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 376

Opis: Doktor Augustus Huff, wykładowca sławnego Uniwersytetu w Cambridge, staje przed poważnym problemem: Elliot Fairbanks, jeden z jego studentów, zginął w nieszczęśliwym wypadku. Augustus podejrzewa, że mogło to jednak być morderstwo, gdyż ofiara bynajmniej nie była aniołkiem. Morderca w wieży z kości słoniowej ? to niedopuszczalne; Augustus więc, przy wsparciu Graya, afrykańskiej papugi żako, która należała do zmarłego studenta, wyrusza na poszukiwanie zabójcy. Augustus z początku popełnia błąd za błędem, papuga zaś okazuje się ptaszyskiem nad wyraz przemądrzałym. Lecz niebawem to właśnie Gray zaczyna stawiać właściwe pytania i Augustus pojmuje, że tylko razem są w stanie rozgryźć tę zagadkę.

Tagi: , , , , , , ,

Kategoria: fragmenty książek