banner ad

Pijany Bukowski we francuskiej telewizji – fragment wywiadu rzeki „Śmieję się z bogami”

12 października 2016

smieje_sie_z_bogami_fragment1
Podczas swej jedynej trasy promocyjnej po Europie w 1978 roku Charles Bukowski odwiedził m.in. Francję, gdzie wywołał niemały skandal, występując pijany w prowadzonym na żywo przez Bernarda Pivota programie telewizyjnym „Apostrophes”. Jak sam pisarz oraz jego żona Linda wspominają tamto wydarzenie? Polecamy lekturę fragmentu wywiadu rzeki „Śmieję się z bogami”, który z Bukowskim przeprowadziła Fernanda Pivano. Wywiad w formie książkowej ukazał się nakładem Wydawnictwa w Podwórku.

PIVANO: Joe opowiedział mi coś, o czym wcześniej nie wiedziałam, chociaż powinnam. Że miał pan? coś się zdarzyło w Paryżu podczas wywiadu telewizyjnego. Niech pan opowie, bo nie bardzo rozumiem.

BUKOWSKI: Wtedy byłem pijany w sztok, więc odeślę panią do Lindy. Nie mam pojęcia, co się wydarzyło.

LEE: Program nazywał się Apostrophe i dziś we Francji jest to program telewizyjny numer jeden. Ogromnie popularny we francuskiej telewizji publicznej. Taki program literacki w stylu talk-show, z udziałem moderatora i czterech lub pięciu pisarzy. Hanka zaproszono jako głównego gościa wieczoru.

BUKOWSKI: Nie wiedziałem.

LEE: ?z grupą kilku innych osób. Już wcześniej, zanim dojechaliśmy na miejsce, wypił trochę wina, a tam, podczas programu, postawiono przed nim jeszcze dwie pełne butelki. Każdemu uczestnikowi przyczepiono takie małe urządzenie do tłumaczenia ? żeby natychmiast tłumaczyło.

BUKOWSKI: Pamiętam, że zażądałem wina, bo inaczej bym nie ujechał.

LEE: Tak. Więc kiedy przyjechaliśmy, to wino już czekało. Wszystko jakoś ruszyło z miejsca i na początku było dobrze, tylko Hankowi nie bardzo przypadł do gustu ten moderator, Bernard Pivot, bardzo tam popularny i lubiany przez kręgi konserwatywne. Więc Hank go zapytał: „Chce pan trochę wina?” i był bardzo przyjazny, a ten facet mówi: „O nienienienie, dziękuję za wino”.

BUKOWSKI: Pamiętam, jak przed programem powiedziałem do niego: „Jest pan bardzo zdenerwowany. Czemu się pan tak denerwuje? Czym się pan martwi? Może naleję panu trochę wina?”. „O nie, dziękuję”.

LEE: Koleś strasznie zadzierał nosa. Program trwał, pierwsze pół godziny było całkiem w porządku, ale potem Hank był coraz mocniej wstawiony. W pewnym momencie zdominował spotkanie, a to się nie podobało Pivotowi, bo chciał, żeby inni goście też mogli rozmawiać, i tak dalej. A Hank się trochę spiął, bo chciał być główną atrakcją i zaczął komentować uczestników. Była tam jedna pisarka należąca do tak zwanych „pisarzy niszowych”. To był zasadniczo temat całego programu.

PIVANO: Kim oni byli?

BUKOWSKI: Był tam jakiś stary, siwowłosy komunista. Powiedziałem do niego: „Wyglądasz na grzecznego chłopca, mały” i takie tam.

LEE: Siedział tam też psychiatra, który leczył Antonina Artauda elektrowstrząsami, które koniec końców go zniszczyły. Był również jednym z zaproszonych.

BUKOWSKI: I wciąż się na mnie gapił (śmiech).

PIVANO: Dziwne. Może był zainteresowany.

LEE: Więc czas mijał i było coraz gorzej i gorzej, bo Hank był coraz bardziej pijany. Tymczasem program leciał na żywo, więc?

WOLBERG: Miliony ludzi?

BUKOWSKI: Aa, tak, była tam ta pisarka. Powiedziałem do niej: „Mogę powiedzieć, czy jesteś dobrą pisarką czy nie. Podnieś spódnicę i pokaż mi nogi, to powiem, czy jesteś dobrą pisarką czy nie”. Takie rzeczy gadałem, to pamiętam. Pewnie jeszcze inne też były.

LEE: Hank cały czas mówił i ciągle wszystkim wchodził w słowo, a Bernard Pivot był coraz bardziej wkurzony. Nie potrafił sobie z tym poradzić, bo nigdy wcześniej nie spotkało go coś takiego. Był jak nakręcana zabawka. Wszystko miało się toczyć gładko i poprawnie tak, jak sobie przewidział, właściwe pytania i właściwe odpowiedzi. A Hank był zupełnie inny, więc Pivot nie wiedział, jak reagować, i był bardzo zakłopotany. Wreszcie zakrył Hankowi usta ręką i powiedział: „Niech się pan zamknie! Niech się pan zamknie!”, a Hank na to: „Poczekaj chwilę”, zabrał tę rękę i dalej gadał, a wszyscy byli wściekli, bo nie mogli nawet dojść do słowa. Sytuacja nie ulegała zmianie, aż wreszcie moderator nie wytrzymał i powiedział: „Dość tego, jeśli się pan w tej chwili nie zamknie?”. Na te słowa Hank chwycił swoją butelkę, wstał, wyszarpnął z ucha to urządzenie tłumaczące, cisnął je na podłogę, przechylił butelkę i opróżnił ją jednym haustem, i ruszył ku wyjściu.

BUKOWSKI: Wcześniej nikt nigdy nie wyszedł w trakcie?

LEE: Nie z tego programu. Nikt nie wiedział, jak zareagować. Publiczność wiwatowała, tłumacze w kabinie tak się śmiali, że nie byli w stanie tłumaczyć, a ten cały Bernard Pivot o mało nie zwariował. Dostał furii, zupełnie nie wiedział, jak nad wszystkim zapanować, pozostali goście mówili: „Niech pan się go pozbędzie, żebyśmy mogli mówić”. W rezultacie wyszliśmy w towarzystwie prawie dziesięcioosobowej świty.

PIVANO: A co potem?

LEE: Wtedy doszliśmy do wyjścia. Stało tam kilku strażników, bo to był budynek rządowy, więc stali tam jacyś wojskowi. A Hank wyciągnął nóż i zaczął do nich wrzeszczeć: „Dajcie mi, kurwa, stąd wyjść. Ale to już!”. On wrzeszczy, a oni nie wiedzą, czy on tak na serio czy nie. Po chwili zdali sobie sprawę, że może komuś zrobić krzywdę, bo zupełnie nie panował nad sobą. Wtedy chwycili go, podnieśli i siuuup ? przez drzwi.

PIVANO: O nie?

LEE: Wszyscy robili zdjęcia i wyglądało to jak jakiś film. Obłędny film.

PIVANO: Dziękuję, Lindo.

LEE: Ale następnego dnia wszystkie główne gazety francuskie opisały ten incydent. Telewizja francuska miała wreszcie co pokazywać. Charles Bukowski ? nasz bohater.

BUKOWSKI: Dobrze wyszło, choć było zaimprowizowane.

LEE: Tak, naprawdę doskonale. Szliśmy sobie ulicą w jakiejś bardzo drogiej dzielnicy Paryża i naprzeciwko idą trzy kobiety, takie z bardzo-bardzo wyższych sfer. Jedna z nich zauważyła Hanka i woła do swoich przyjaciółek: „Patrzcie”. Wszystkie były strasznie zakłopotane. „Ojej, to jest Charles Bukowski, Charles Bukowski”. To były starsze panie, a tak się podnieciły.

PIVANO: Dziękuję, Lindo. A teraz, kiedy usłyszał pan tę całą historię, to co pan o tym sądzi? Jest pan z siebie dumny?

BUKOWSKI: No chyba tak. To mi się całkiem podoba. Tylko chodzi o to, że ja robię coś takiego trzy razy na tydzień. W dowolnym towarzystwie. Tak już mam. A wtedy tak się złożyło, że byłem w telewizji, a nie tutaj.
(…)

smieje_sie_z_bogamiCharles Bukowski „Śmieję się z bogami. Rozmowy z Fernandą Pivano”
Tłumaczenie: Krzysztof Filip Rudolf
Wydawnictwo: W podwórku
Liczba stron: 168

Opis: W 1980 roku Fernanda Pivano, znana krytyczka literacka, tłumaczka i pisarka, wybrała się do Stanów Zjednoczonych, aby przeprowadzić wywiad z Charlesem Bukowskim ? jednym z najbardziej oryginalnych pisarzy amerykańskich. Książka „Śmieję się z bogami” jest wiernym zapisem tamtego spotkania, zawiera też osobisty komentarz rozmówczyni pisarza. Pivano notuje: „Fakty i pogłoski o życiu Bukowskiego są równie niewiarygodne jak pisane przez niego opowiadania. W pewnym sensie Bukowski stał się legendą za życia ? odludek, kochanek, człowiek czuły, zepsuty, straszny, święty? Werdykt wciąż nie został ogłoszony. W jego wypadku po prostu trzeba się określić. Ludzie kochają go lub nienawidzą. Jedno nie ulega wątpliwości: po lekturze jego książek nikt nie pozostaje tym, kim był wcześniej”.

Tagi: , , , , , , , , ,

Kategoria: fragmenty książek