banner ad

Nastolatki na tropie istot z polskich legend. Przeczytaj fragment „Wiły” Roberta Ziębińskiego

26 maja 2021

Dzięki wydawnictwu Słowne do sprzedaży trafiła powieść „Wiła” Roberta Ziębińskiego, czyli drugi tom z serii „Czarny Staw”. Książka, w której Kamil Jura i jego paczka: Długi, Niedźwiedź i Akira muszą stawić czoła duchowi pięknej kobiety, jest już dostępna w księgarniach, a poniżej przeczytacie jej fragment.

Wchodząc po schodach w bloku, w którym mieszkał Niedźwiedź, uświadomiłem sobie, że choć walcząc z demonem z Czarnego Stawu, przeżyliśmy wspólnie największą przygodę, jaką zapewne kiedykolwiek przeżyję, nie miałem pojęcia, gdzie i jak mój przyjaciel mieszka.

Małe osiedle czteropiętrowych bloków bez wind. Na szczęście mieszkanie rodziców Niedźwiedzia było na pierwszym piętrze. Nacisnąłem dzwonek. Na pustej klatce rozległ się jego miękki dźwięk. Po chwili drzwi się otworzyły i stanęła w nich kobieta. Burza kręconych włosów, miły uśmiech, okrągła twarz. Nawet gdyby wyparła się Niedźwiedzia, wystarczyłby jeden rzut oka, by stwierdzić, że nikt inny nie może być jego mamą.

– Dzień dobry. Jestem Kamil Jura. Ja do Nie… – Ugryzłem się w język. – Znaczy Kacpra.

– Och, to ty! W końcu mogę cię poznać! – ucieszyła się szczerze. – Tyle o tobie słyszałam…

– Mamo! – Za jej plecami rozległ się głos mojego kumpla. – Wpuść go do środka!

– Ach tak, przepraszam. Wejdź. Oczywiście.

– Nic się nie stało… – wybąkałem.

– Stało, stało – powiedział Niedźwiedź, który wyłonił się zza pleców mamy. – Mama potrafi godzinę rozmawiać z listonoszem w progu.

– Młody człowieku, chciałam zaznaczyć… – Mama Niedźwiedzia zabrzmiała tak, jakby chciała go skarcić. A potem nagle zmieniła ton, czochrając go po czuprynie. – Kacper ma rację. Czasami lubię się zagadać w drzwiach. Dobra, czego się napijesz, Kamilu?

– Wody – odparłem. – Może być woda.

Zdjąłem buty i ruszyłem za Niedźwiedziem, podczas gdy jego mama zabezpieczała nasze tyły, zupełnie tak jakby pilnowała, czy przypadkiem nie wycofam się i nie ucieknę. Szliśmy korytarzem, po którego obu stronach znajdowały się drzwi do innych pomieszczeń. Skręciliśmy do pokoju po lewej.

– Jesteś! – ucieszyła się na mój widok Akira.

– Obżartuch – zwyzywał mnie Długi.

– Nie słuchaj go – powiedziała dziewczyna. – On nie ma pojęcia, że w zasadzie nie da się uciec przed obiadem babci.

Uśmiechnąłem się. Kiedy widzieliśmy się kilka godzin temu, Akira była ubrana w granatową plisowaną spódniczkę i białą bluzkę. Teraz miała na sobie swój ulubiony T-shirt z Akiry i przylegające do ciała niebieskie legginsy. Wyglądała zjawiskowo. Chyba zbyt długo się w nią wpatrywałem, bo Niedźwiedź klepnął mnie mocno w plecy, mrucząc coś pod nosem.

– Słucham? – zapytałem, bo nie zrozumiałem ani jednego słowa.

– Nie gap się, tylko patrz w monitor – wyjaśnił mi Niedźwiedź. – My widzieliśmy to już z siedem razy.

Usiadłem przed komputerem, Niedźwiedź wcisnął klawisz spacji, a moim oczom ukazał się obraz z kamer zainstalowanych w szkolnej szatni. Mój przyjaciel miał pewien talent. Potrafił obsługiwać komputery, a gdy mówię „obsługiwać”, mam na myśli, że naprawdę się na tym znał znacznie lepiej niż my wszyscy razem wzięci, na dodatek gdy było trzeba, umiał włamywać się do sieci komputerowych, takich jak ta w szkole. Nie tylko do tej. Choć jak sam mówił: „Nigdy nie będę zmieniał ocen w Librusie, bo jestem zbyt młody, by skończyć jak Mitnick”. Kevin Mitnick, legendarny haker, był idolem Niedźwiedzia, tylko że mój kumpel postanowił uczyć się na błędach swojego guru i unikać wpadek.

Przez chwilę ekran migotał.

– Sorki, kamery nagrywają wszystko jak leci, więc musiałem ciąć i przemontować to, co nas interesuje, stąd te zakłócenia.

Nie odpowiedziałem. Pokiwałem tylko głową, wpatrując się w ekran, na którym nagle stojące w rzędach szafki w naszej szkolnej szatni zaczęły się same otwierać. Zupełnie jakby w pomieszczeniu pojawił się niewidzialny człowiek, który postanowił zrobić małą demolkę. Data na nagraniu wskazywała 31 sierpnia, w szkole nie było jeszcze uczniów, więc szafki były puste i ów niewidzialny człowiek nie miał czym rzucać. Na pocieszenie pozostały mu wieszaki i półki, które wylatywały z szafek, uderzając z impetem o ściany lub szafki stojące naprzeciwko. Przez kilka minut trwał bezgłośny armagedon, a gdy się zakończył, na zielonym ekranie widać było szatnię, która wyglądała, jakby wpadł do niej zagubiony tajfun. Drzwiczki były wyłamane lub pogięte, część szafek została przewrócona, a kilka z nich przeleciało przez pół szatni.

– Nieźle – powiedziałem.

Teraz Niedźwiedź wcisnął jakieś klawisze, a chwilę potem zobaczyłem to samo nagranie, ale puszczone o wiele wolniej. Dopiero wtedy zauważyłem smugę, która zatrzymywała się przy każdej szafce. Coś na kształt dziwnego, półprzezroczystego cienia.

– Teraz. Uważaj – rzucił szeptem Długi, gdy Niedźwiedź po raz kolejny pochylił się nad klawiaturą.

Smuga zmieniła kierunek swojego ruchu. Oddaliła się od szafek i zbliżyła się do oka kamery. A potem to się stało. Obraz zamarł, a moim oczom ukazała się nie smuga, a powoli unosząca się twarz. Cień zamienił się w postać kobiety, która patrząc wprost w kamerę, nagle wyszczerzyła upiorne zęby.

Niedźwiedź wcisnął stopklatkę.

– Oto ona – oznajmił. – Jedyny moment, kiedy widać, czym tak naprawdę jest.

– Taaaa… – powiedziałem, wpatrując się w obraz.

Gdy oglądaliśmy to na telefonie Niedźwiedzia, siedząc na szkolnym boisku, wydawała się mniej groźna. Teraz na wielkim monitorze wyglądała koszmarnie. A co najgorsze, im dłużej się w nią wpatrywałem, tym bardziej miałem wrażenie, że ona nas widzi. Że patrzy przez ekran komputera i przygląda się naszym twarzom.

– Myślisz o tym samym co my – powiedziała Akira i było to bardziej stwierdzenie niż pytanie.

– Czyli? – zapytałem, nie odrywając oczu od upiora na monitorze.

– Że na nas patrzy.

– No tak.

– Duchy nie mają takich mocy. – Długi postanowił przywołać nas do porządku.

– A skąd to wiesz? Demon ze stawu potrafił niszczyć zapisane w sieci nagrania. Pamiętacie? Kasował strony na fejsie – odparowała mocnym głosem Akira.

– Ale to tutaj to nie jest demon – wyjaśniłem. – Chyba nie. Nie mam doświadczenia z duchami…

– Nikt z nas nie ma – przerwała mi Akira.

– Ale to chyba najprawdziwszy duch. Spójrzcie w jej oczy. – Wskazałem palcem.

Gdy czubek mojego palca dotknął ekranu, nagle głowa na nagraniu poruszyła się, przekręcając się w prawo, jak zaciekawiony kundel. Wszyscy krzyknęliśmy równocześnie, a Niedźwiedź odruchowo wyłączył zasilanie komputera.

W tej samej sekundzie do pokoju weszła mama Niedźwiedzia, niosąc tacę ze szklankami i karafką z wodą. Nasz krzyk tak ją wystraszył, że mama podskoczyła, a taca zawirowała jej w rękach, a potem z hukiem upadła na podłogę.

– Czy wyście powariowali?! – krzyknęła nasza gospodyni.

Na podłodze wszędzie było pełno odłamków szkła.

– Przepraszam, mamo! – zawołał Niedźwiedź. – To przypadek – dodał, rzucając się na pomoc.

– Wszystko rozbite – powiedziała pod nosem mama. – Idź po zmiotkę.

Chcieliśmy pomóc, ale kazała nam usiąść, żeby nie poroznosić kawałków szkła po domu. Czekaliśmy więc cierpliwie, patrząc, jak Niedźwiedź i jego mama powoli i dokładnie sprzątają pozostałości z karafki i szklanek. Gdy skończyli, mama oznajmiła, że wróci za chwilę z nowymi szklankami i lepiej, żebyśmy tym razem jej nie straszyli, bo w tym tempie nie zarobi na szkło w domu.

Gdy wyszła, spojrzeliśmy po sobie.

– Co to było? – przerwał milczenie Długi.

– Nie mam pojęcia – odparł Niedźwiedź, wycierając mokre dłonie w spodnie.

– Ona na nas spojrzała – powiedziała cicho Akira.

– Niemożliwe – zaprotestowałem, ale bez większego przekonania.

Nie mieliśmy pojęcia o duchach, ale doskonale wiedziałem, że istnieją nadprzyrodzone byty, które potrafią łączyć się z siecią.

– Sam w to nie wierzysz – powiedziała Akira.

– Nie – zgodziłem się. – Nie wiem, co to było, ale przeraziło mnie nie na żarty.

– Mnie też – przyznała.

– Ja się boję włączyć komputer! – krzyknął Niedźwiedź.

Wpatrywaliśmy się w wyłączony sprzęt, aż w końcu Długi sięgnął dłonią do przycisku zasilania.

– Raz kozie śmierć. Chyba nas nie zje – powiedział.

W milczeniu patrzyliśmy na pojawiające się komunikaty. Najpierw ten o niewłaściwym zamknięciu systemu, potem kolejny o jego uruchamianiu się. W końcu pokazał się niebieski ekran, a chwilę później zastąpiła go twarz Mitnicka, której zdjęcie Niedźwiedź miał ustawione jako tapetę. Pliki z nagrań ze szkolnej kamery wciąż widniały na środku pulpitu.

– I co teraz? – zapytałem.

– Nie wiem… Włączyć to jeszcze raz? – odezwał się niepewnym głosem Niedźwiedź.

– Ale normalnie – zastrzegła Akira. – Nic się nie działo, jak patrzyliśmy na to normalnie.

– OK – odparł nasz przyjaciel.

Znów oglądaliśmy wielką demolkę w szatni. Bez zwolnionych klatek obraz wyglądał niemal tak samo. Niemal. Wszyscy zauważyliśmy, że momencie, gdy środkowy rząd szafek przewracała jakaś siła, nawet bez stop-klatki i powolnego kadrowania, na ekranie dało się zauważyć cień.

– Tego wcześniej nie było – wyszeptała Akira.

– Ile razy oglądaliście to nagranie? – zapytałem.

– Przed twoim przyjściem siedem.

– Ja tylko raz, a wiem, że tego nie było.

Cień wirował dookoła szafek.

– Powiększę obraz – oznajmił Niedźwiedź.

Nie odezwaliśmy się słowem, co potraktował jako cichą zgodę. Mimo że nagranie nie było wysokiej jakości, nawet na rozpikselowanym obrazie widać było zarys postaci kobiety. Jej długie ramię przewracało szafki, a głowa…

Głowa była odwrócona w naszą stronę.

– Jakby się popisywała… – wyszeptała Akira.

– Weź to wyłącz – powiedział Długi.

Niedźwiedź wcisnął kwadratowy znak stop. Obraz zniknął.

– Nie wiem jak wy, ale ja muszę się przejść – powiedziała Akira dokładnie w tym samym momencie, w którym mama Kacpra wkroczyła do pokoju z kolejną partią szklanek i wody.
(…)

Robert Ziębiński „Czarny Staw. Wiła”
tłumaczenie:
wydawnictwo: Słowne
ilość stron: 272

Opis: „Stranger Things” w polskich realiach! Zgrana paczka przyjaciół na tropie tajemniczych i niebezpiecznych istot z polskich legend. Walka z duchem na rozpoczęcie roku szkolnego? Dzień jak co dzień w Czarnym Stawie. Kamil Jura i jego paczka: Długi, Niedźwiedź i Akira, widzieli już nie takie rzeczy w tym spokojnym na pierwszy rzut oka miasteczku. Ale pozory mylą. W Czarnym Stawie aż roi się od nadzwyczajnych zjawisk i dziwnych istot. A duch pięknej kobiety, z którym muszą się zmierzyć przyjaciele, ma już na sumieniu wiele tajemniczych zniknięć. I nie zamierza odpuścić. Ponieważ czarująca Wi zawsze dostaje to, czego chce. I biada temu, kto jej zaufa.

Tematy: , , , , , , ,

Kategoria: fragmenty książek