banner ad

Nadchodzi „Wiosna”, zwiastunka nadziei. Przeczytaj fragment trzeciego tomu tetralogii „Pory Roku” Ali Smith

9 kwietnia 2021

14 kwietnia do księgarń trafi trzecia część cyklu „Pory Roku” wybitnej szkockiej pisarki Ali Smith. „Wiosna” zabiera czytelników poza granicę Szkocji, podążając za postaciami w ich najbardziej intymnych, druzgoczących momentach. Co ciekawe, akcja książki rozgrywa się głównie jesienią. „To prawda, nie tylko w przypadku powieści, ale także w odniesieniu do sezonowej zmiany w przyrodzie – to jesienią rozpoczynają się procesy, które spowodują następne kwitnienie i wyrastanie liści na drzewach – liść spada z drzewa, aby zrobić miejsce nowemu” – mówi autorka. „A więc książka dzieje się w ciemności – ponieważ zwrot ku nadziei nadchodzi w najciemniejszym momencie” – dodaje. Poniżej możecie przeczytać fragment „Wiosny”, która ukaże się w przekładzie Jerzego Kozłowskiego.

Ostatni kwiecień. Ostatni kwiecień. Za cztery miesiące umrze. Choć naturalnie nikt jeszcze o tym nie wie.

Tego dnia wszyscy za to wiedzą, że jest najgorętszy kwietniowy dzień od roku, w którym urodził się Richard. Trąbią o tym w radiu i w telewizji, jakby to było niewyobrażalnie dawno temu, w innej epoce.

No, może rzeczywiście.

Wstępuje do sklepu sieci Maplin, żeby kupić pamięć USB. Maplin się likwiduje. WSZYSTKO MUSI PÓJŚĆ. Sklep wygląda jak splądrowany. Richard pyta mężczyznę – na plakietce ma napisane, że jest kierownikiem sklepu – czy zostały jakieś pendrive’y. Mężczyzna kręci głową. Nieco za późno Richard zauważa ciemną czerwoną obwódkę wokół jego oczu, człowiek sukcesu, awansował nawet na kierownika, a teraz to nic nie znaczy, ostatecznie wszystko poszło na marne.

Jego dotychczasowe życie zawisło na włosku, a ja go pytam o cholerną pamięć USB. Zero wyczucia, Richard ruga siebie, wychodząc z upadłego sklepu.

Idzie chodnikiem w tym nienaturalnym upale.

Ale ze mnie kretyn – zwierza się Paddy, gdy dociera do jej domu. – Zachowuję się jak nierozgarnięty ciołek.

Paddy to teraz głównie układ kostny. Jej furia też właściwie całkowicie się wypaliła; do rzeczy, które jeszcze kilka dni temu budziły w niej wściekłość, podchodzi z filozoficznym spokojem.

Zaledwie kilka dni temu wściekała się na brytyjski rząd i kwestię irlandzką.

Możliwe, że oni nie wiedzą, co robią – powiedziała wtedy. – Ale możliwe też, że doskonale wiedzą, co robią. Nie wybaczę im tego ani ja, ani nikt, kto pamięta, jak było kiedyś. Igrają z historycznymi antagonizmami.

Na inne rzeczy też się wściekała.

Och, ja rozumiem brexit – rzekła. – Tylu ludzi miało tyle powodów do złości. Nie rozumiem natomiast skandalu Windrush. Nie mieści mi się w głowie to, co się stało w Grenfell. Windrush, Grenfell nie są przypisami do historii. To jest historia.

Cała historia składa się z przypisów, Pad – wtrącił.

Wspólnota narodów – zżymała się. – Co za kłamstwo. Dlaczego nie było protestów na miarę tego tak zwanego Zjednoczonego Królestwa? W każdym innym okresie mojego życia takie afery skończyłyby się upadkiem rządu. Co się stało ze wszystkimi ludźmi dobrej woli w tym kraju?

Zmęczenie współczuciem – stwierdził Richard.

Pieprzyć zmęczenie współczuciem – odparła. – Ludzie tu mają martwe dusze.

Rasizm – kontynuował Richard. – Legitymizowany. Przez całą dobę legitymizowany podział we wszystkich wiadomościach i we wszystkich gazetach, na niezliczonych ekranach za sprawą boga wiecznych nowych początków, boga, którego nazywamy internetem.

Wiem, że ludzie są podzieleni – rzekła. – Zawsze byli. Ale ludzie nie byli i nie są niesprawiedliwi. Nawet brytyjski rasizm kiedyś ustępował, gdy dochodziło do niesprawiedliwości.

Zawsze żyłaś pod kloszem – stwierdził Richard.

Nie rozśmieszaj mnie. Jestem Irlandką. Byłam Irlandką w latach pięćdziesiątych. Byłam Irlandką, kiedy Irlandczyków w Londynie traktowano nie lepiej niż czarnych i psy. Znam Brytyjczyków na wylot. Byłam Irlandką w latach siedemdziesiątych. Pamiętasz?

Pamiętam – przyznał. – Ja też jestem stary.

Zjawił się bliźniak.

Uspokój się, mamo – powiedział. – Richard. Proszę cię. Nie prowokuj jej do rozmów o Donaldzie Trumpie.

Nie rozmawiamy o Trumpie – zapewnił Richard.

Boże broń. Nie róbmy niczego, co ten demagogiczny narcyz bardzo by chciał, żebyśmy robili.

Proszę cię, Richard – nalegał bliźniak. – I nie rozmawiajcie o zmianach klimatycznych, rosnących w siłę nacjonalistach, kryzysie migracyjnym, brexicie, Windrush, Grenfell i irlandzkiej granicy.

Żartujesz? – rzekł Richard. – Nie zostanie nic, czym można by ją zdenerwować.

Nie nazywaj tego kryzysem migracyjnym – zaprotestowała Paddy. – Powtarzałam ci milion razy. To są l u d z i e. To jest indywidualny człowiek przemierzający świat na przekór wszystkim przeciwnościom. Razy sześćdziesiąt milionów, ale to w każdym przypadku indywidualny człowiek, wszyscy przemierzają świat, borykając się z coraz gorszymi przeciwnościami. Kryzys migracyjny. I to w ustach syna imigrantki.

Richard – nalegał bliźniak, jakby jego matki tam nie było. – Mówię poważnie. Jeśli nasza mama będzie się tak nakręcać przy każdej twojej wizycie, będziemy musieli cię poprosić, żebyś więcej nie przychodził.

Po moim, kurwa, trupie – oświadczyła Paddy.

Robi się taka rozdrażniona – dodał bliźniak.

Nie jestem rozdrażniona.

Po twoim wyjściu nigdy nie możemy jej namówić do zażycia leków – powiedział rozdrażniony bliźniak.

I bardzo dobrze, do cholery – wymamrotała Paddy.

I teraz już jest po jej, kurwa, trupie.

Nafaszerowali ją lekami na śmierć.

Ale była stara, była chora, przyszedł na nią czas, takie życie to nie życie. Metamorfinoza: w jednym tygodniu tryskała dowcipem, energią, rzeczowością. W następnym „co to za piski? Ciągle mi coś piszczy w uszach”. Potem nie była w stanie nadążyć za rozmową, potem jej twarz, zmartwiona, jak gdyby czegoś jej brakowało, ale nie wiedziała czego.

Nie żeby przestała do samego końca używać słów większych niż wszyscy obecni.

„Nie będzie się tutaj tolerować żadnej psychopompatyczności” – oświadczyła na łożu śmierci.

Nie żeby kiedykolwiek przestała tak naprawdę być obecna, nawet w delirium wywołanym kroplówką. „Oni wszyscy zapominają o jednym: Windrush to rzeka, a rzeka wypływa ze źródła, rozrasta się, prowadzi do innych rzek, a potem do czegoś rozmiaru oceanu”.

Czy ona naprawdę musi być podłączona do tej kroplówki? – zapytał Richard jednego z bliźniaków.

Bliźniak poprosił Richarda, żeby wyszedł.

Potem bliźniak rozkazał Richardowi, żeby wyszedł.

Drugi bliźniak siedział na krześle na podeście przed zamkniętymi drzwiami. Wbijał wzrok w swoje stopy albo w deski podłogowe. Mijając go, trzeba było uważać, żeby go nie zepchnąć na schody.

Czy ona naprawdę musi być podłączona do tej kroplówki? – spytał Richard drugiego bliźniaka.

Co ja mogę? – odpowiedział bliźniak. – Nie mam nic do powiedzenia. Nie mogę mu rozkazywać. Jestem młodszy.

Tak, o cztery minuty – przypomniał Richard. – I jesteś dorosły. Masz ponad pięćdziesiąt lat, na litość boską.

Bliźniak wciąż wpatrywał się w podłogę. Richard minął go, niezbyt uważnie, i wrócił do swojego mieszkania.

Dziesięć dni później w „Guardianie” przeczytał:

Patricia Heal z domu Hardiman.

Ale to dopiero przyszłość. Teraz mamy kwiecień.

Opowiada jej o kierowniku z Maplina.

Wszystko musi pójść – powtarza Paddy, jakby to był fragment wiersza.

A ja go tu pytam o pendrive’y. Jestem chyba najbardziej gruboskórnym człowiekiem na świecie.

Pendrive’y – powtarza Paddy. – Pamięć USB. Mam coś dla ciebie. Rozwinięcie skrótu. USB. Ulatuje szwankuje błądzi. Mam na myśli pamięć. W zależności od dawki morfiny, od której ulatuje bardzo dużo, ale też dużo się przykleja. Zwłaszcza prawdziwe gówno.

Paddy się śmieje.

Dlaczego ci ją podają? – pyta Richard. – Cierpisz?

Wcale.

Myślałem, że ludzie ją zażywają pod sam koniec – mówi Richard. – A tobie jeszcze daleko do końca.

Dzięki.

Bliźniak, który już się czai w holu, robi się coraz bardziej nerwowy.

Możesz już sobie pójść, Richard?

Dermot, dopiero co przyszedłem.

Paddy spogląda na bliźniaka.

Pokolenie dzieci, które nie mają pojęcia, że umrą – stwierdza.

Mamo.

Umieranie to rzecz zbawienna, Dick – kontynuuje Paddy. – To dar. Patrzę teraz na Trumpa i widzę ich wszystkich, nowych tyranów świata, wszystkich przywódców sfory, rasistów, białych suprematystów, demagogów nowych krucjat, jak trzymają się mocno, bandytów na całym świecie, i myślę sobie tylko: to trwałe, zbyt wytrwałe ciało*. Stopnieje, jak śnieg w maju.

Mówi to wszystko, cały czas patrząc na bliźniaka.

Wracam za minutę z łyżeczką, mamo – zapowiada Dermot. – Nie siedź za długo, Richard. Ona jest dzisiaj bardzo, bardzo zmęczona.

Bliźniak znika za drzwiami, idzie do kuchni.

Paddy odwraca się do Richarda.

Chcą, żebym umarła.

Wypowiada te słowa bez żalu.

To właśnie ma się stać w następnej kolejności – kontynuuje. – Tak to się kończy. Naturalny bieg rzeczy, Dubeltowy. Dzieci. Powinnam dziękować Bogu, że w końcu w jakiejś sprawie się ze sobą zgadzają.

Zamyka oczy i znów je otwiera.

Rodzina – mówi.

Ty przynajmniej miałaś rodzinę – zauważa Richard.

Tak. Miałam. Ale ty też.

W pewnym sensie, głównie dzięki tobie.

Paddy kręci głową.

Prawdę powiedziawszy, chciałabym, żeby moja była trochę bardziej taka jak twoja.

Ha. Cóż. Pogoda wariuje. Niczego nie tracisz, Pad. Jedna z najgorszych wiosen, odkąd pamiętam. Śnieg potąd ledwie dwa tygodnie temu. Minus siedem. A teraz to. Dwadzieścia dziewięć stopni.

Mylisz się. Jedna z najcudowniejszych wiosen w moim życiu. Rośliny nie mogły się doczekać, żeby zakiełkować. To całe zimno. Ta cała zieleń.
(…)
_
Przypisy:
* Fragment Hamleta Williama Shakespeare’a w przekładzie Józefa Paszkowskiego.

Ali Smith „Wiosna”
tłumaczenie: Jerzy Kozłowski
wydawnictwo: W.A.B.
ilość stron: 320

Opis: W „Wiośnie” głos Ali Smith przesycony jest nadzieją. Trzecia, po świetnej „Zimie” i rewelacyjnej „Jesieni”, część głośnego cyklu „Pory roku” to pełna uroku opowieść o związkach międzyludzkich i nadziei na lepsze jutro. Co łączy Katherine Mansfield, Charliego Chaplina, Shakespeare’a, Rilkego, Beethovena, brexit, współczesność, przeszłość, północ, południe, wschód, zachód, mężczyznę opłakującego dawne czasy, kobietę uwięzioną w czasach obecnych? Wiosna. Wielka łączniczka. Zwracając uwagę na migrację opowieści w czasie i nawiązując do motywów z „Peryklesa”, jednej z najbardziej opornych i zwariowanych sztuk Shakespeare’a, Ali Smith snuje nieprawdopodobną opowieść o nieprawdopodobnych czasach. W dobie murów i zamknięcia Smith otwiera drzwi. Czasy, w których żyjemy, zmieniają swoją naturę. Czy zmienią też naturę opowieści? Nadzieja umiera ostatnia.

Tematy: , , , ,

Kategoria: fragmenty książek