banner ad

Jak Beata Tyszkiewicz dała się zapamiętać garderobianym w teatrze – fragment książki „Seksbomby PRL-u” Krzysztofa Tomasika

7 października 2014

seksbomby_prlu_fragment
Prezentujemy poświęcony Beacie Tyszkiewicz fragment książki Krzysztofa Tomasika „Seksbomby PRL-u”. Bohaterkami tej publikacji są słynne aktorki, które rozpalały umysły i ciała Polaków minionej epoki. Książka ukazała się pod patronatem Booklips.pl.

Trudno jednoznacznie stwierdzić, kiedy Beata Tyszkiewicz stała się gwiazdą. Stawała się nią od początku kariery, ale za moment przełomowy należy uznać rok 1964. Już wcześniej pracuje na nią wiele atutów ? uroda, sylwetka, fotogeniczność (Zofia Nasierowska uznała ją za fotogeniczną w stopniu absolutnym), a co za tym idzie liczne okładki kolorowych magazynów filmowych (w 1957, a więc roku premiery Zemsty, pojawia się drugi tygodnik filmowy, „Ekran”, wcześniej był tylko „Film”).

Są jednak także atuty mniej oczywiste ? krytyk filmowy Jacek Tabęcki zwrócił uwagę, że Tyszkiewicz dzięki swojej prezencji i znajomości języków jest idealną kandydatką do reprezentowania polskiej kinematografii na przeróżnych festiwalach i przeglądach, przez co dla wielu widzów stała się nieformalną ambasadorką naszego kraju. Miała na to czas, bo jako pierwsza aktorka poświęciła się tylko filmowi, nie będąc na etacie w żadnym teatrze. Niemniej w styczniu 1964 roku odbyła się premiera jedynego spektaklu z jej udziałem (wcześniej statystowała we Współczesnym w Karierze Artura Ui Brechta1); Jacek Woszczerowicz, znajomy jeszcze z Zemsty, namówił ją do zagrania Renaty w reżyserowanej przez siebie sztuce Za rzekę, w cień drzew według Hemingwaya w warszawskim Ateneum. Teatr był więc niczym kaprys; zgodziła się, bo akurat miała ochotę, jak przystało na gwiazdę. I jak to bywa w takich wypadkach, sztuka cieszyła się powodzeniem, bo publiczność przychodziła zobaczyć na żywo Beatę Tyszkiewicz, względy artystyczne miały mniejsze znaczenie. Spektakl zagrano dwadzieścia pięć razy, tyle ile było można, biorąc pod uwagę zobowiązania filmowe aktorki.

Teatrolog Andrzej Hausbrandt, który uczestniczył w próbach Za rzekę, w cień drzew, piszący w 1973 roku powieść z kluczem Obcym wstęp wzbroniony, dziejącą się w środowisku aktorskim, kazał głównemu bohaterowi wspominać tamten czas i niezwykłe wrażenie, jakie robiła Tyszkiewicz:

„(…) otworzyły się drzwi i weszła Beata Tyszkiewicz. Niczym w najgorszej amerykańskiej szmirze, gdy zstąpiła ?star?, zamilkli wszyscy. Gwiazda, kobieta, pępek świata ograniczonego od góry ?kryształowym sklepieniem?”. To wspomnienie skłania bohatera do następujących przemyśleń: „Kiedy siedział przy stoliku z Niną, przyszło mu na myśl, że najostrzej, najbardziej zaborczo i bezapelacyjnie zaliczała sobie wszystkich właśnie Beata. Robiła to jednym wejściem, niczym klasyczna femme fatale z wagonowych
romansów”.

Dla samej Tyszkiewicz ten jednorazowy eksperyment teatralny musiał być bardzo ważny, bo wraca do niego regularnie w licznych wywiadach i wspomnieniach, różnie go zresztą oceniając. Dla „Filmu” w 1996 roku mówiła: „Nie bardzo sobie wyobrażam, jak można, mając dzieci, codziennie wychodzić z domu o szóstej wieczór i wracać o jedenastej. Poza tym jestem zdemoralizowana pracą dla kina ? film robi się raz, a potem on już na nas przez całe życie pracuje. W teatrze zaś za każdym razem odtwarza się od nowa to samo. Takie wielokrotne powtarzanie byłoby dla mnie chyba zbyt monotonne. Czasami tęsknię za teatrem, ale tylko teoretycznie”. Zapewne na taki moment „teoretycznej tęsknoty” trafił siedem lat wcześniej dziennikarz „Przekroju”, któremu po tradycyjnym zastrzeżeniu, że praca w teatrze ją przeraża, powiedziała: „Zazdroszczę aktorom teatralnym ? tak, bo ogromnie kusi mnie teatr, ten bliski i niepowtarzalny kontakt z ?widzem żywym?. Myślę, że taki moment przyjdzie”.

Z przygodą teatralną Tyszkiewicz łączy się zabawna anegdota opisana przez Alinę Budzińską: „Od razu zauważyła, że garderobiane traktują ją pogardliwie, trochę jak ?znalezisko z filmu? lub ?kaprys Woszczerowicza?. Postanowiła słodko się zemścić. Wykupiła trzy rzędy krzeseł i rozesłała bilety z zaproszeniami do osób, dla których pójście na premierę oznacza obdarowanie aktora kwiatami. Wnoszono je na scenę całymi pękami, aż zabrakło wiader w teatrze. Po spektaklu podziękowała paniom garderobianym za życzliwość i specjalną troskę, oddając im wszystkie kwiaty. Odtąd garderobiane wypominają innym aktorkom:

? Za Beaty Tyszkiewicz to była premiera!”.
(…)
_
Przypisy:
1 W autobiografi i Nie wszystko na sprzedaż na s. 104 Tyszkiewicz tak opisywała swój udział
w Karierze Artura Ui: „Grałam jedną z dziennikarek, udawałam, że coś notuję. W programie
zamiast mojego nazwiska były wydrukowane trzy gwiazdki, ale któregoś dnia Erwin Axer zorientował się, że publiczność próbuje ustalić, czy to ja, czy nie ja jestem na scenie, wywołując niepotrzebne szmery. Miałam już kilka filmów na koncie, więc na polecenie Axera w programie wbito fioletową pieczątką moje imię i nazwisko”.

seksbomby_prluKrzysztof Tomasik „Seksbomby PRL-u”
Tłumaczenie:
Wydawnictwo: Marginesy
Liczba stron: 440

Opis: Krzysztof Tomasik ? publicysta i biografista ? pisze o kobietach, które rozpalały umysły i ciała Polaków. Najważniejsze przeszły do legendy i są bohaterkami tej książki: Kalina Jędrusik, Beata Tyszkiewicz, Barbara Brylska, Grażyna Szapołowska. Autor zastanawia się nad fenomenem ?seksbomby epoki PRL-u?, opisuje obyczajowość tamtych czasów, ale przede wszystkim śledzi drogę artystyczną każdej z wybranych aktorek i ich ucieleśnienia seksu na ekranie. Książkę ilustruje bogaty materiał zdjęciowy i dokumentalny.

Tagi: , , , , , ,

Kategoria: fragmenty książek