banner ad

Holly Randall opowiada o branży pornograficznej od kuchni. Przeczytaj fragment książki „Porno. Jak oni to robią?” Roberta Ziębińskiego

17 lutego 2021

W książce „Porno. Jak oni to robią?” Robert Ziębiński zawarł kilkanaście wywiadów z osobami z branży filmów pornograficznych oraz seksuologami. Jedną z rozmówczyń jest Holly Randall znajdująca się na samym szczycie najbardziej wpływowych reżyserek i producentów porno. „Rozmowa z Holly była jednym z najciekawszych przeżyć podczas pracy nad tą książką, bo… była spotkaniem z kimś, kto nie ma potrzeby kłamać. Opowiada szczerze, z emocjami i bez zadęcia. Porno to świat, który Holly zna na wylot – jego złe i dobre strony. I opowiada o tym bez gloryfikacji pornografii, za to z należytym szacunkiem dla ludzi, którzy w tym świecie żyją” – komentuje Robert Ziębiński. Pochodzący z książki fragment wywiadu z Holly Randall możecie przeczytać poniżej.

Zacznijmy od tego, co powtarza wiele osób w sieci. Opowiedz o tym, jak dorastanie w domu gwiazdy porno zniszczyło ci życie.

(Śmiech) Muszę cię rozczarować. To się niestety nie stało. Miałam zupełnie normalne dzieciństwo. Moi rodzice, mimo że utrzymywali się z branży porno, byli ze sobą zawsze bardzo blisko. Byłam ich pierwszym dzieckiem. Byłam rozpieszczana i kochana. Jeździłam konno, grałam w tenisa, zapisano mnie na kurs tańca, chodziłam do dobrego liceum. Zawsze jadaliśmy razem obiady, niedziele były dla bliskich. Wszystko jak w normalnej rodzinie. Oczywiście był też sekret.

Porno?

Tak. To była rzecz, o której nie mogłam mówić.

Nie mogłaś czy nie chciałaś?

Inaczej – wiedziałam, z czego utrzymują się moi rodzice, dla nas seks i pornografia nigdy nie były tabu, ale dla reszty społeczeństwa? Podejście do branży wtedy było podobne do tego, jakie jest dziś. Więc dla własnego dobra, aby nie być napiętnowaną, po prostu o tym nie mówiłam. Praca rodziców była sekretem nie dlatego, że się jej wstydzili, ale dlatego, że większość osób spoza branży by tego nie zrozumiała.

Czego? Że można żyć z porno i być normalnym szczęśliwym człowiekiem?

Właśnie. Ludzie mają tendencję do kategoryzowania innych. Grasz w porno, kręcisz porno? Jesteś zboczeńcem.

W Polsce nie ma dyskusji na temat życia ludzi z branży, w większości przypadków są z miejsca traktowani albo jak podludzie, albo jak zboczeńcy.

Ludzie, którzy mają problemy z seksem, najczęściej przenoszą swoje problemy na innych. Bardzo dobrze widać to właśnie na przykładzie pornografii. Załóżmy, że wychowano cię w domu, w którym seks był czymś złym, traktowanym w kategorii grzechu i brudu. Patrzysz na kobietę uprawiającą seks w filmie porno i na twoje wychowanie, to, czego nauczono cię myśleć o seksie, samo podsuwa ci myśl: „To jest obrzydliwe, nikt normalny czegoś takiego nie robi, ta kobieta musi być odurzona narkotykami i zmuszona do takich brudnych rzeczy”. Ludzie są zero-jedynkowi. Do głowy im nie przychodzi, że dziewczyna, na którą patrzą, może mieć zupełnie inne odczucia.

Co może czuć?

Może czuć się wyzwolona. Może zaspokajać swoje potrzeby, fantazje. Może tego chcieć, bo daje jej to rozkosz. Wreszcie porno daje im wolność – niezależność zarówno finansową, jak i życiową. Ale tak pomyśli garstka ludzi. Większość ją oceni.

Bo porno to jednak kontrowersyjna branża.

Przede wszystkim porno to branża nie dla wszystkich.

Czyli?

Są ludzie, którym seks daje władzę, a przez władzę zaczyna im odbijać. Niestety nie da się weryfikować tego, kto się nadaje do porno, a kto nie, dlatego znajdziesz tu i wspaniałych ludzi, którzy spełniają swoje marzenia, pracują tu, bo lubią seks, jak i takich, którzy chcą tu być, bo mogą poniżać innych, mieć władzę nad kobietami itp. Tego nie da się uniknąć.

Zanim przejdziemy do tego, chciałem zapytać, jak ty trafiłaś do branży. Podobno przez przypadek.

Zawsze kochałam robić zdjęcia. W efekcie zaczęłam studiować fotografię w Santa Barbara. Był rok chyba 1998, świat zachłysnął się internetem, a moja matka wpadła na pomysł otworzenia strony suze.net. Porno powoli przenosiło się do sieci, matka to wyczuła. W mediach możesz wyczytać, że trafiłam do branży na jej prośbę, ale to nie jest prawda. Tak naprawdę to mój tata do mnie zadzwonił, mówiąc: „Holly, nie mam sił przerobowych na produkcję, za duży popyt, mogłabyś nam pomóc?”. I tak trafiłam do porno – przez mojego tatę. To był bardzo ważny moment w branży, bo zmienił się układ sił. Przed internetem byłeś zdany na klienta i zamówienia i nagle wszystko się zmieniło. Już nie trzeba było czekać na zlecenie. Można było robić, co, jak i kiedy się chciało. Internet był rewolucją dla porno, zmienił się cały model biznesowy branży.

A jaki był twój plan na życie?

Zupełnie inny! Chciałam skończyć studia, uczyć fotografii i robić modowe zdjęcia. W sumie to mama była przeciwna mojej pracy u nich. To ona mówiła: „Weź jej tu nie wciągaj, ona miała skończyć studia”. Ale stało się inaczej. Najpierw pomagałam rodzicom w biurze, a potem szybko wkroczyłam na plan i zaczęłam reżyserować filmy porno.

Dlaczego zostałaś?

Bo zobaczyłam, a raczej przekonałam się, że kręcenie filmu porno to coś zupełnie innego, niż mi się wydawało.

Czyli?

Ten plan nie był obskurny i brzydki. Wydawaliśmy fortunę na scenografię, na makijaż, na wszystko, co sprawiało, że zdjęcia wyglądały pięknie. Matce zawsze chodziło o piękno. O to, że ma to być estetyczne i zmysłowe. No i co najważniejsze – zawsze dla niej na pierwszym miejscu była modelka. To ona była siłą napędową, to ona sprzedawała i to ona miała czuć się tak komfortowo, jak to tylko możliwe. Matka sprawiała, że kobiety czuły się silne, piękne i seksowne. Ponieważ matka zawsze dbała o to, żeby nie trafiały do jej ekipy osoby przypadkowe, wszystko układało się idealnie. Bardzo sekspozytywne doświadczenie. Poza tym kręcenie dla siebie i u siebie dawało mi wolność. Mogłam robić to, na co miałam ochotę. Jaki dziś mamy dzień – wtorek? Super, to we wtorek zróbmy scenę w stylu gangsterzy z lat trzydziestych. Jechaliśmy wynająć samochód, ustawialiśmy plan i robiliśmy, co nam przychodziło do głowy. Takiej wolności nie dawał mi nikt. Więc mając taką przestrzeń do rozwijania się jako artystka, byłabym głupia, gdybym z niej zrezygnowała.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Holly Randall (@hollyrandall)

Jesteś reżyserką, producentką, powiedz, proszę, głównie facetom, którzy nas czytają, jak wygląda dzień na planie filmu porno. Bo mam wrażenie, że ogromna część mężczyzn myśli, że to seks, seks, seks.

(Śmiech) To zaczynam. Najpierw papierologia, ogarnianie dokumentów, jeśli nie są ogarnięte, kontrola badań itp. To trwa Egzemplarz recenzyjny z godzinę, może dłużej. Potem charakteryzacja. Około dwóch godzin. Czyli mamy już jakieś trzy, cztery godziny z głowy. Potem zdjęcia; nie film, a zdjęcia. Robisz zdjęcia planu, zdjęcia aktorki, aktora. Potem kręcimy. Najpierw sceny z dialogami, wszystkie ujęcia, gdy dziewczyna wchodzi do pokoju, wychodzi itp. Na koniec mamy seks, czyli różnie, czasami pół godziny, czasami dłużej. Jeśli kręcimy film fabularny, to 80 procent czasu zajmuje nagrywanie dialogów. Ale reasumując, żeby nikogo nie zanudzić – seks to najmniejsza część zdjęć. Ja na planie siedzę czasami po osiemnaście godzin, z czego może dwie godziny to kręcenie sceny stosunku, a reszta to praca, która sprawia, że tę scenę da się nakręcić. Pod tym względem kręcenie porno niczym nie różni się od kręcenia normalnego filmu. Różnica jest jedna – w porno dla widza się liczy, jak zrobisz scenę stosunku, a w filmie liczy się całość (śmiech).

Czyli nie ma seksu przez całą dobę.

Nie ma. Jest zmęczenie i chęć położenia się spać. Przykro mi, ale dziewczyny grające w filmach porno to nie są napalone nimfomanki. One robią swoje i idą do domu spać.

A jak wyglądają związki osób z branży?

Są trudne. Ludzie często mają problem z zaakceptowaniem faktu, że dziewczyna, z którą chodzą, w pracy uprawia seks z innymi. W świecie monogamii to bardzo skomplikowane. Do tego większość facetów uważa, że dziewczyny ze świata porno muszą mieć problemy, być skrzywione… To nie ułatwia budowania związków. Dlatego bardzo często wiążą się one z partnerami z planów czy ludźmi z branży – bo oni rozumieją, na czym polega ich praca.

Powiedziałaś coś bardzo ważnego – kobiety są najważniejsze na planie. Najczęstszym argumentem przeciwko pornografii jest właśnie argument, że są wykorzystywane. Że są zostawione na pastwę facetów, robią to dla facetów i są traktowane przedmiotowo.

To zacznijmy od początku, żeby to wybrzmiało dobrze. Są dziewczyny, które były skrzywdzone. Są dziewczyny, które padły ofiarą przemocy na planie. To nie ulega wątpliwości i nikt tu nie będzie branży wybielał. Są źli reżyserzy, są przemocowi aktorzy. Są szemrane agencje. To wszystko prawda. Ale prawdą jest też, że tacy ludzie są w każdej branży. Możesz pracować w korporacji i mieć szefa zboczeńca, może zgwałcić cię kolega z biura albo zmusić do seksu w zamian za awans. To, co różni porno od pracy w korporacji, to status prawny, a raczej jego brak. Sexworkerzy funkcjonują w szarej strefie. Popatrz na to w ten sposób: jeśli dziewczyna, normalna, pracująca w biurze dziewczyna zostaje zgwałcona, idzie na policję, a tam ktoś przyjmuje jej zeznania, ale znamy przecież takie przypadki, że często dopytuje, czy aby nie prowokowała. Straszne, prawda? A teraz weź aktorkę porno, która miała nakręcić prostą scenę boy-girl, a reżyser zwyrol nagle kazał aktorowi wsadzić jej w pupę. Seksu analnego nie było w umowie, ona nie była przygotowana. Dziewczyna zostaje zgwałcona na planie. Idzie na policję, mówi o okolicznościach gwałtu. I jak myślisz, jaka jest reakcja?

Wybuchają śmiechem.

Tak. Właśnie. Mówią: „Dziewczyno, pracujesz w takim miejscu, to musisz się liczyć z konsekwencjami”. Granie w filmie porno nie jest traktowane jak praca, nie ma więc przepisów chroniących cię w miejscu pracy, a za to masz w branży wielu zwyrodnialców, którzy traktują porno jako arenę do spełniania swoich chorych fantazji. Tacy ludzie sprawiają, że porno jest odbierane w taki sposób, o którym wspominasz. Że wiele osób myśli, że kobiety muszą być zmuszane do seksu, źle traktowane. To bierze się ze złego podejścia do branży leżącego u jej genezy.

Kiedyś jeden z polskich polityków błysnął stwierdzeniem: „Jak można zgwałcić prostytutkę?”.

Doskonały przykład! Bo przecież prostytutka nie jest człowiekiem i nie ma praw. Kiedy ktoś pyta mnie, czy aktorki grające w filmach porno są prostytutkami albo czy można z nimi sypiać, bo grają w porno, zawsze odpowiadam w ten sam sposób. Czy kiedy widzisz boksera, myślisz o nim w kategorii: skoro bije się na ringu, to podejdę na ulicy i dam mu w mordę, bo lubi się bić? No nie. Bokser nie bije się poza ringiem, a na ringu obowiązują go zasady. Łamiesz zasady – wylatujesz z konfederacji czy drużyny. Niestety w porno tak nie ma.

Myślisz, że to się kiedyś zmieni?

To już się zmienia! Na naszych oczach. Portale takie, jak Only Fans czy Snapchat, dały dziewczynom wolność. Kręcąc filmy na Only Fans, nie dzielą się pieniędzmi z wytwórnią czy agencją, nie są zależne od innych, a do pracy na planie zapraszają, kogo chcą, a nie kogo im się narzuca. Efekt? Kobiety w porno idą po niezależność i przestają się bać. W ciągu ostatnich miesięcy mieliśmy kilka głośnych procesów ludzi z branży porno, którzy traktowali kobiety jak przedmioty. To efekt tej niezależności. Dziewczyny zaczynają rozumieć, że nie są już zależne od agencji czy wytwórni, i zaczynają mówić.

Wcześniej się bały?

Tak. Wielka gwiazda zawsze miała status wyższy niż aktorka grająca kilka scen. Dla takiej dziewczyny donos na znanego kolegę kończył się tym, że zostawała wciągnięta na czarną listę aktorek, z którymi się nie pracuje. Teraz, kiedy dziewczyny zdobywają niezależność finansową, stają się odważne.

Pieniądze blokowały wolność?

A czy nie jest tak zawsze? I nie chodzi tylko o kobiety w porno, ale w ogóle o ludzi. Kiedy jesteśmy zależni od kogoś finansowo, często nie potrafimy zdobyć się na odwagę i walczyć o swoje. Zwłaszcza że mówimy tu o wielkich agencjach, które mogły skutecznie wstrzymać twoją karierę i pracę.

Mówimy o branży, ale jest jeszcze tzw. opinia publiczna – ludzie oceniają dziewczyny grające w porno.

Wiesz, jakie kobiety bardzo często trafiają do porno?

Jakie?

Kobiety o dużych potrzebach seksualnych, kobiety będące ekshibicjonistkami. Takich dziewczyn jest bardzo dużo. Zazwyczaj w domach czują się brudne, nie rozumieją swoich potrzeb. Nikomu o nich nie mówią, a zatem tłamszą je w sobie, co fatalnie wpływa na ich psychikę. I teraz część tych dziewczyn trafia do porno i odnajduje w nim spełnienie. W końcu są sobą, w końcu nie udają. Problem polega na tym, że ogromna część z nich, wstydząc się tego, co pomyślą znajomi, co powiedzą rodzice, odrzuca pornografię.
(…)

Robert Ziębiński „Porno. Jak oni to robią?”
tłumaczenie:
wydawnictwo: Mova
ilość stron: 272

Opis: W Hollywood rocznie powstaje ponad trzynaście tysięcy filmów porno, z których dochód to około piętnastu miliardów dolarów. Pornografia przynosi więcej pieniędzy niż NBA, Liga Bejsbolowa i NHL razem wzięte. Mimo to wiedza na jej temat zatrzymała na poziomie domniemywań, przekłamań i konfabulacji. W mediach głównego nurtu nie ma wywiadów z gwiazdami czy aktorkami porno, mało kto dopuszcza je do głosu. Tym razem jest inaczej. Na rozmowę na temat swojej pracy dali się namówić Robertowi Ziębińskiemu m.in.: Holly Randall, najbardziej wpływowa reżyserka i producentka porno według magazynu „Adult Video News”, Buck Angel, człowiek legenda i pierwszy transseksualny mężczyzna z waginą, który występował w filmach porno, czy aktorka Anna Kinski, Polka, która wyjechała do Francji szukać miłości, a przy okazji rozkochała się też w porno. W tych i kilkunastu innych rozmowach z gwiazdami i reżyserami, a także seksuologami, Andrzejem Gryżewskim i Justinem Lehmillerem, autor szuka odpowiedzi na pytanie: „Czym jest porno?”. Czy na pewno tym, za co się je uważa, czyli współczesnym boogeymanem, który jest odpowiedzialny za całe zło tego świata?

fot. Eva Gala

Tematy: , , , , , , ,

Kategoria: fragmenty książek