Henry Miller wysyła do Ana?s Nin protegowanego ? przedpremierowy fragment „Dziennika 1944-1947” Ana?s Nin

7 września 2014

Dziennik-44-47-Nin
Przedstawiamy przedpremierowy fragment IV tomu „Dziennika”, który przez ponad 60 lat prowadziła amerykańska pisarka Ana?s Nin. W czerwcu 1944 roku jej były partner, Henry Miller, przesłał do niej swojego protegowanego. Fascynacja autorem „Zwrotnika raka” przerodziła się u Harry’ego Herkovitza w fascynację dawną miłością pisarza, czego dowodem są zamieszczone poniżej wpisy z „Dziennika”. Premiera IV tomu „Dziennika” obejmującego lata od 1944 do 1947 zapowiedziana została na 9 września 2014. Książka ukazuje się w polskim przekładzie po raz pierwszy, a jej wydawcą jest Prószyński i S-ka.

(CZERWIEC 1944)

Zaczęłam pisać nową książkę, This Hunger [Ten głód]. Nakreśliłam portret Stelli, po części wzorowany na Luise Rainer.

Henry przysyła mi gościa, Harry?ego Herkovitza. Mówi on ?Anis?, tak jak Henry. Był marynarzem. Ma ciemne włosy i takąż karnację, jest bardzo uczuciowy, szczupły i napisał dziwne opowiadanie w stylu Edgara Allana Poego, o krukach, które zaatakowały wędrowca. Powiada, że poprosił Henry?ego, by zostawił mu wszystkie swoje rękopisy i listy. Ale Henry odpowiedział wymijająco. Przy pierwszej wizycie dojrzał we mnie połączenie June1 i kobiet z House of Incest. Uzmysłowiłam sobie, że nie widzi mnie takiej, jaka jestem, lecz szuka mitu. Odwiedził Ana?s, jaką opisał mu Henry, niemającą się nijak do rzeczywistości.

 

Rozwijam skrzydła, rozkwitam. Frances powiada, że rozbudzam wenę twórczą w osobie, z którą jestem związana, ale ona tak samo oddziałuje na mnie. Pracuję nad nową książką i rozmawiam z Charlesem Duitsem, którego poezji nie rozumiem. Twierdzi on, że ciągle się zmieniam, jestem wciąż nowa, inna. Nabrałam niezwykłej wprawy w ?odblokowywaniu? nie tylko siebie, ale i innych.

 

Wydrukowałam kolejne ryciny. Obejrzałam z Gonzalem rosyjski film. W pewnym okresie każdy rosyjski film, jaki widziałam, paraliżował moją pracę, ale tym razem porównanie mnie nie zmroziło. Udało mi się przezwyciężyć sprzeczność. Każda wojna, każda rewolucja zabija i okalecza emocje i wrażliwość. Trzeba je na nowo rozbudzić. Trzeba przywrócić do życia ludzi, których uśmierciły powalające dawki bólu.

Harry powiedział, że nie wstrząsnęła nim śmierć tysięcy ludzi, czego był świadkiem w Chinach, ale odejście jednej osoby porusza go głęboko. Ogrom popełnianych potworności może zniszczyć możliwość odczuwania. Niezmiennie uważam, że należy chronić indywidualne życie.

W miarę jak człowiek dojrzewa, te paraliżujące konflikty i wybory przestają go blokować. Same się rozwiązują, gdy spojrzy się na nie z szerszej perspektywy.

Widuję się z Charlesem Duitsem, Edmundem Wilsonem, Johnem Stroupem, Harveyem Breitem.

Moja jedyna siła bierze się z całościowości, wszechogarniającego uczucia. Piszę całym sercem. Harry powiada, że jest symbolicznym synem Henry?ego. Urodził się w tej samej dzielnicy Brooklynu. Ale jest poszukiwaczem przygód, żeglarzem, szczupłym, ciemnym, żarliwym Żydem. Historię Henry?ego i June przedstawił jako studium miłosnych złudzeń. Nie chcę go więcej widzieć. Pragnę się uwolnić od tej przeszłości. Harry z powrotem mnie w nią zanurza. Powiedziałam mu to przez telefon. Próbował mnie wzruszyć. Napisał list miłosny (do June, Ana?s, Sabiny, Djuny, Alraune, Isoliny etc.). Po dwóch tygodniach pozwoliłam mu znowu przyjść. Mona, June, Alraune zniknęły. ?Teraz mówi Harry, nie imitacja Henry?ego? ? rzekłam. Zaczął własną książkę, nie rzecz o Henrym, June etc. Jest gwałtowny, prymitywny i zagubiony.

 

Gonzalo nie odchodzi od radia. To on przekazuje nam wszystkie wiadomości. Przed paroma dniami świętowaliśmy lądowanie aliantów w Normandii. Co się teraz stanie? Rozmawiamy o tym. Myśl o przyszłości dręczy nas po nocach.

A zarazem, ponieważ Gonzalo ma tylko jedno życie, to, które toczy się obecnie, w historii, ponieważ nie tworzy odtrutki na trucizny historii, nie żywi żadnych nadziei. Bieg wypadków go przytłacza. Nie ma życia wewnętrznego, które pozwoliłoby mu przetrzymać te wydarzenia i przetworzyło je.

 

Odwiedziłam Marthę i jej męża w ich domku w górach. Górska cisza, ich życie zastygłe jak martwa natura, ciężkostrawna kuchnia i zaklęty krąg ich niepokojów były dla mnie udręką. Czułam się przytłoczona. Słuchałam wyznań ich obojga. Martha prosiła, bym pomogła jej mężowi, a on ? bym pomogła żonie, ale przywrócenie ich życiu harmonii to sprawa na lata. ?Martha nie żyje ciałem. Jestem wyposzczony do cna? ? skarżył się on. A Martha, pogrążona w rozpaczy, chce oddać męża w moje ręce. ?Może ty na niego wpłyniesz. Ufam ci?. Zimą usiłował popełnić samobójstwo.

? Martho, gdy miałam kłopoty, zwróciłam się do lekarza. Radzę wam zrobić to samo. Przyjaciółka nic tu nie pomoże.

 

Wróciłam do szaleństwa Harry?ego. On splata życie Henry?ego ze swoim i nie potrafi ich rozdzielić.

? Wybaw mnie od pustki June ? prosi. (Jego June jest baletnicą).

Odmówiłam.

? Nie będę ciągle walczyć z symbolem June ? rzekłam. ? Sam to zrób. Wróć do mnie, gdy będziesz wolny.

Ma na ustach słowo ?zniszczenie?.

To fałszywy dramat, z drugiej ręki. Płynie z pisarstwa Henry?ego, utożsamienia się z nim. Harry powtarza niemal słowa Henry?ego: ?Chcę pisać, chcę pracować, a ona (baletnica, replika June) mi nie daje?.

Ale ja nie jestem tą samą Ana?s, nie mogę wiecznie ciągnąć tego samego dramatu. Nie zamierzam wspierać jednej połowy Harry?ego w walce z drugą.

? Kiedyś, w jakimś ponurym mieście, leżałem na tapczanie i czytając u Henry?ego opis twojego dziennika, myślałem sobie: Muszę poznać tę kobietę. Bałem się tylko, że mogłaś była ugrzęznąć w Europie.

? Ale ja nie jestem tą samą kobietą, Harry.

Jest młody i niezmiernie wygłodniały. Przychodząc, kładzie mi rękopisy na kolanach, jakby składał ofiarę. Te stronice pełne są okropności, przemocy, strachu, zbrodni i kary. Zwierzęcy świat. Sam Harry zaś zdaje się młodzieńcem łagodnym i czułym. A cóż za straszna furia bije z jego pisania. Pożądliwość, zbrodnia, szaleństwo. Ileż tu niedociągnięć i fałszu. Samolubność instynktu. Pierwotny człowiek, któremu nie dane jest iść za głosem natury.

? W mojej rodzinie panowały głód i nędza.

? Ale to nie powód, by obarczać tym innych, niszczyć i pozbawiać świat wszelkich soków żywotnych, żeby pokazać go taki, jaki go pierwszy raz ujrzałeś.

Głód zawsze mnie pociągał, tak jak gołe pole pociąga siewcę. Ale tym razem zdołałam się oprzeć. Można uniknąć zwyczajowych wzorców. Harry marzy o miłości i pracy, która wymaga mojej obecności. Mam być odpowiedzią na jego głód.

? Nie wyprawię się już na morze ani na wojnę. Mam dość niebezpieczeństw i samobójczych przedsięwzięć. Zostanę tu i będę pisał ? powiada Harry.

 

A potem ta jego ?June? przyszła mnie odwiedzić. Zupełnie nie przypominała June! Po prostu Harry obsadził ją w tej roli. Była bardzo wrażliwa i kochała go głęboką miłością. Zdawała sobie sprawę, że stworzył jej fikcyjny obraz. Rozumiała to.

? Ponieważ wiem, że to robi, chciałam się przekonać, czy wymyślił też panią i łączącą was przemożną więź. Chciałam się dowiedzieć, czy to nie złudzenie. Jeśli to prawda, ustąpię, gdyż ma pani dobry wpływ na jego twórczość.

Spojrzała na mnie szczerym wzrokiem, w którym wyczytałam wszystko: oddanie, bezinteresowność.

? Cieszę się, że pani do mnie przyszła. Harry to marzyciel. Nadal żyje życiem Henry?ego. Nie ma między nami żadnej szczególnej więzi. Początkowo odpowiadałam na echa przeszłości. Ale prawdziwego Harry?ego nie znam. Może dlatego, że jestem pisarką, mogę napełnić go chęcią pisania. Ale jest pani zupełnie inna niż June, nie widzę w pani żądzy niszczenia, za to obdarzona jest pani intuicją. Pomogę pani. Po pierwsze, nie łączy nas żadna wielka miłość. To tylko jego wymysł. Pani jest kobietą jego życia.

Jeszcze nigdy nie widziałam tak wyraźnej ulgi na twarzy kobiety, której cierpienie ukojono. Tryskała nową wiarą i pewnością siebie.

? To nie ja odbieram pani jego miłość, Harry wypełniony jest życiem Henry?ego i jeszcze się nie odnalazł. Przenika go silniejszy duch Henry?ego, Harry karmi się cytatami i fikcją. Usiłuje żyć życiem Henry?ego. Niech go pani przywróci do rzeczywistości.

Objęłyśmy się jak siostry.

 

List do Henry?ego:

 

Wyjechałam, nie powiedziawszy Harry?emu, że źle robi, żerując na Tobie. Chyba nie powinnam więcej robić uwag na ten temat. Zawsze wiedziałam, że w dniu, w którym otrzymasz to, czego pragniesz (rok bez problemów finansowych, czas na pisanie), zmarnujesz ten dar, rozdając wszystko nieodpowiednim ludziom. Jestem gotowa zrezygnować z mojej części, ale wiem, że obdzielisz nią jakąś bidusię albo nicponia. Z Twego ostatniego listu wionął smutek. Twój ?protektor? pewnie się dowiedział, że obdarowałeś Harry?ego i innych, dla siebie zatrzymując tylko dwadzieścia pięć dolarów. Może był zły, że tak naprawdę wcale nie pomaga Tobie. Myśl przede wszystkim o własnej pracy. Tym kapitalikiem, który mógł i powinien był dać Ci chwilę oddechu, rozporządziłeś tak, że dzisiaj już nic nie masz, o czym donosisz mi z ulgą. Czy to z powodu poczucia winy nie potrafisz przyjmować? Ale dlaczego zawsze obdarowujesz niewłaściwą osobę? Szkoda gadać. Dość już na ten temat rozmawialiśmy.
_
Przypisy:
1Druga żona Henry?ego

Dziennik-44-47Ana?s Nin „Dziennik 1944-1947”
Tłumaczenie: Barbara Cendrowska
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 368

Opis: „Tom czwarty niesie najbogatsze treści z dotychczas opublikowanych. Czytelnik odkrywa w nim Ana?s Nin w rozkwicie twórczej weny. (?) poznajemy przeżycia, których zasadniczym rysem jest bunt przeciw powierzchownemu ?realizmowi? na rzecz rzeczywistości wewnętrznych, emocjonalnych krajobrazów” – „Washington Post”. „Podobnie jak Proust i Gide, Ana?s Nin przyjrzała się życiu poszczególnych ludzi i ich otoczeniu, po czym sportretowała bohaterów, targanych sprzecznościami, ujmując ich pod kątem własnej wrażliwości. Krótko mówiąc, tworzy powieść w formie systematycznie prowadzonego dziennika. To jedno z najbardziej ambitnych przedsięwzięć we współczesnym pisarstwie” – „The Nation”.

Tagi: , , , , ,

Kategoria: fragmenty książek