banner ad

Gdy kobieta w Gruzji się rozwodzi. Fragment książki „Pokazucha. Na gruzińskich zasadach” Stasi Budzisz

2 września 2019


4 września nakładem Wydawnictwa Poznańskiego ukazuje się reportaż „Pokazucha. Na gruzińskich zasadach” autorstwa Stasi Budzisz. Książka pozwala nam zajrzeć za drzwi gruzińskich domów ? za fasadą tamtejszej tradycji skrywane są historie, od których prościej odwrócić wzrok. Polecamy lekturę fragmentu publikacji.

Ideał

Rodzina jest na Kaukazie najważniejsza, to nie ulega wątpliwości. Wybór partnerów życiowych to ważne zadanie dla całej rodziny. O stereotyp idealnej kandydatki na żonę pytam gruzińskich znajomych.

Oto, co mówią:

Merabi: ? Według tradycyjnych norm idealna kandydatka powinna być dziewicą. Najlepiej piękną. Nie zawsze i nie dla każdego ważne jest, by była mądra, ale zawsze ważne, by była ładna. Jak byliśmy dziećmi, to mówiono nam, żeby wylizać przy jedzeniu talerz do czysta, bo jak tego nie zrobimy, to trafi nam się brzydka żona. Z pomocą przychodzi Facebook. Rodziny korzystają z niego, by ocenić, czy dziewczyna nadaje się fizycznie i jak się prowadzi. Nie chcą się zgadzać na małżeństwa z rozwódkami, wdowami czy samotnymi matkami. One nie są czyste. Taki związek to wstyd.

Misza: ? Ważne jest, by była z dobrej rodziny.

Ana: ? O przyszłej synowej zbiera się informacje z różnych źródeł. Ważny jest także jej stan zdrowia. Powinna przecież rodzić dzieci. Gdyby z płodnością były jakieś problemy, to zwyczajowo można ją oddać. Choć coraz częściej spotyka się to ze społecznym ostracyzmem, to wiem, że na wsiach takie praktyki mają miejsce.

Lika: ? Nie może palić papierosów. Jeszcze dziesięć lat temu dziewczyna, która paliła papierosy, była uważana za kobietę lekkich obyczajów. Teraz to się zmienia, ale tylko w miastach. Na prowincji pokutuje nadal taka opinia i dziewczyny, nawet dorosłe kobiety, kryją się z nałogiem. Nie przystoi.

Giorgi: ? Dobra żona to posłuszna żona. Domasznaja, pokorna i robotna.

A idealny kandydat?

Ana: ? Ważne, by był zaradny. I silny, by mógł obronić nie tylko fizycznie. Także zwraca się uwagę, z jakiej jest rodziny: czy nie było rozwodów, ile ma rodzeństwa i jak ono poukładało sobie życie.

Marika: ? Najważniejsze jest, jaki status ma jego rodzina. Oczywiście ważne, by był wykształcony, miał dom po rodzicach oraz pieniądze. Praca jest ważna, ale ważniejsze są pochodzenie i obrotność rodziny.

Merabi: ? Ważny jest status materialny, ale kiedy dziewczyna jest już starsza, to mniej się liczy. Trochę się pozmieniało w ostatnich latach i dziewczyny bardziej zwracają uwagę na wykształcenie.

Trzy rozwody

Natia szybko wyszła za mąż. Miała 19 lat i motyle w brzuchu. Acziko był karateką, ona ? studentką archeologii. Wielka miłość, ślub, syn. Natia studiowała w Kutaisi, mały Sandro wychowywał się u jej rodziców na wsi, a mąż Acziko został w Zugdidi w swoim mieszkaniu i zajmował się własnymi sprawami. Rodzinne życie wiedli w weekendy, kiedy Natia nie miała zajęć. Po 2 latach usłyszała, że Acziko kogoś ma.

Potwierdziła informację, spakowała walizkę, wzięła syna i odeszła do rodziców. Ojciec powiedział, że jej miejsce jest przy mężu i to nie jest już jej dom, ale może ich odwiedzać. Matka też uznała, że rozwód to wstyd, a rodzina jest najważniejsza i Natia musi to przetrwać. Acziko był tego samego zdania. Przyjechał i zabrał ich do siebie. Tłumaczył, że to nic poważnego, tak bywa. Po prostu.

Natia skończyła studia i zaszła w kolejną ciążę. Lizi urodziła się z porażeniem mózgowym i Acziko stwierdził, że nie chce takiego dziecka. Kazał jej odejść. Powiedziała, że nigdzie się nie wybiera, więc sam spakował walizkę i pojechał do innej kobiety. Natia została z 4-letnim synem i 2-miesięczną córką bez pracy, ale za to z mieszkaniem, o które do dziś walczy.

Od tego czasu minęły 4 lata. Natia poszła do pracy, Sandro do szkoły, a Lizi opiekuje się jej mama. Natia pracuje w Centrum Informacyjnym dla Osób z Niepełnosprawnościami w Zugdidi i gdyby nie pomoc rodziców oraz brata, pewnie sama nie dałaby rady. Acziko nie płaci alimentów, nie zabiega o widzenia z dziećmi, ale dokłada starań, by pozbyć się ich z mieszkania. Założył nową rodzinę i chce rozwodu.

Natia: ? Jestem samotną matką, mam niepełnosprawne dziecko i dlaczego mam być jeszcze rozwódką? Zostałam sama z tym wszystkim, a on jest wolny i nic go nie obchodzi. Mam dwadzieścia osiem lat i pełną świadomość, że moje prywatne życie się skończyło. W tym społeczeństwie mam zerowe szanse na to, żeby je ułożyć z kimś innym. Nawet jeśli taki śmiałek by się znalazł, jego rodzina nigdy nie zgodzi się na przyjęcie mnie z taką historią. Do tego trzeba jeszcze dodać powszechne przekonanie o moich złych genach, bo urodziłam dziecko z niepełnosprawnością. Z taką opinią to ja mogę zostać tylko czyjąś kochanką, a za to bardzo dziękuję.

*

Weriko mówi, że wyszła za mąż na złość nielubianej koleżance. Baczo nigdy jej się za bardzo nie podobał, ale Maiko, jej koleżance, szalenie. Zaczęła się z nim spotykać, by zrobić jej przykrość. Potem ?zamroczyło ją?, tak to określa.

? Nie umiem racjonalnie wytłumaczyć swojej decyzji. Spotykaliśmy się tylko dwa miesiące i zdecydowaliśmy, że się pobieramy. Pojechaliśmy na noc do Batumi i już byliśmy mężem i żoną. Potem rodzice Baczo zorganizowali wesele. Dopiero co skończyłam studia, miałam dwadzieścia trzy lata i kaszę w głowie. Baczo był kierowcą autobusu. Szybko się okazało, że nie mamy o czym ze sobą rozmawiać. Moi rodzice bardzo się na mnie wkurzyli, siostra nie odzywała się przez rok, ja w zasadzie od razu zaszłam w ciążę, a Baczo szybko znudził się rodzinnym życiem.

Weriko przez 2 lata nikomu nie przyznawała się do tego, że mąż ją zdradza, ale kiedy przez tydzień nie pojawił się w domu, zadzwoniła do rodziców i wszystko im powiedziała. Jeszcze tego samego dnia przyjechał jej ojciec i mimo sprzeciwu teściowej zabrał ją i wnuczkę. Z rozwodem poszło szybko, zresztą mężowi było to na rękę. Córka też mu przeszkadzała i w zasadzie do dziś się nią nie interesuje. Alimentów nie płacił nigdy. Od czasu do czasu jakieś pieniądze przesyłała była teściowa.

? Na początku udawaliśmy przed sąsiadami rodziców, że przyjechałam na jakiś czas, ale potem zaczęły się plotki. Nawet kiedy wszystko stało się jasne, nadal byłam pod ciągłą obserwacją i musiałam się bardzo pilnować, żeby nie przynieść jeszcze większego wstydu moim rodzicom. Chodziłam do pracy, odbierałam małą z przedszkola i od razu szłam do domu. Żeby się nie rzucać w oczy, nawet nie wychodziłam zbyt często do najbliższego sklepu. Załatwiałam wszystko na trasie: praca?przedszkole?dom. Ale oczom sąsiadów nic nie umykało. Potrafili skomentować, że ufarbowałam włosy. Albo zapytać moją mamę, dla kogo się tak stroję. Miałam dwadzieścia siedem lat, a oni mnie chcieli ubrać w czarne suknie i zrobić męczennicą. Jak gdzieś wychodziłam, to potajemnie. Pilnowałam, żeby znajomi nie oznaczali mnie na zdjęciach na Facebooku, żeby nie prowokować plotek. Ludzie by gadali, że nie bez przyczyny mąż mnie ?oddał?, bo przecież się szlajam. Z moim obecnym mężem zaczęliśmy się spotykać w wielkiej konspiracji. Przez trzy lata wiedziało o tym tylko pięć osób. Moi rodzice dowiedzieli się o ślubie na kilka dni przed. Jak informacja gruchnęła na miasto, to całe szambo wylało się na mojego męża. Pytali, po co mu taka żona, którą już ktoś miał, i do tego z dzieckiem. Mówili, że będzie wychowywał cudzego bękarta. Już siedem lat jesteśmy po ślubie, mamy dwóch synów a ja, mimo wszystko, wiem, że jestem pod społecznym nadzorem. Zdaniem niektórych powinnam do końca życia udowadniać, że zasługuję na mojego męża. Bo on ożenił się ze mną mimo takiej opinii i taką zużytą mnie zechciał. Na szczęście ani on, ani jego rodzina tak nie myślą. W Gruzji można się rozwieść jak są do tego przyczyny, ale inaczej patrzy się na rozwódkę, a inaczej na rozwodnika. Rozwodnikowi mówią, żeby sobie poukładał życie na nowo, że na jednej świat się nie kończy. A na rozwódce wiesza się psy, kiedy zaczyna sobie to życie układać. Jeśli dziewczyna jest przyzwoita, powinna do końca życia być sama. Wtedy może liczyć na jakieś ochłapy szacunku. Mój były mąż nie widział córki od trzech lat. Kiedy wyszłam za mąż, od jego rodziny usłyszałam, że teraz już nie będą przesyłać mi żadnych pieniędzy, bo utrzymanie dziecka spadło na nowego męża.

Pytam o Maiko.

? Wyszła szczęśliwie za mąż i mieszkają w Stanach. Lubię czasem myśleć, że ją uratowałam od typowego, gruzińskiego życia.

*

Teko mąż zostawił dla innej kobiety po 12 latach małżeństwa. Powiedział, że już jej nie kocha i niech wraca z dzieckiem do rodziców. Tak zrobiła. Po pół roku ojciec spotkał się z zięciem i zażądał, by ten zabrał swoją żonę i syna z powrotem. Jago nie chciał o tym słyszeć. Jego nowa dziewczyna była z nim w ciąży i planował ślub.

? Ojciec postawił mi ultimatum: wracasz do męża albo się stąd wynosisz. Jego zdaniem nie byłam dostatecznie dobrą żoną i dlatego Jago mnie zostawił. Nie miałam wyjścia, musiałam się wynieść. Teraz wynajmuję pokój za sto pięćdziesiąt lari, a zarabiam w aptece czterysta pięćdziesiąt. Na szczęście dostaję od Jago na przedszkole dla syna, bo na to już by mi nie starczyło, ale nie wiem, czy będzie jeszcze płacił, jak urodzi mu się dziecko. Z ojcem nie widziałam się już od czterech miesięcy. Nie chce mnie widzieć. Uważa, że zhańbiłam naszą rodzinę. To jest najtrudniejsze, bo wygląda, jakby Jago odszedł z mojej winy i ojciec mnie za to ukarał. Mama przyjeżdża do mnie, ale musi to ukrywać przez tatą. Jestem jedynaczką i mam nadzieję, że ojciec się opamięta. Najwięcej problemów z rozwodem miałam w pracy, ze strony koleżanek. Oceniają mnie też inne matki z przedszkola syna, sąsiadki.

Z roku na rok Gruzini zawierają coraz mniej małżeństw. W 2017 roku na ślubnym kobiercu stanęły 23 684 pary. To o ponad 1,4 tysiąca mniej niż w 2016 i o ponad 11 tysięcy niż w 2013 roku, który zapoczątkował tendencję spadkową po chwilowym, rocznym, wzroście.

Rozwodów za to regularnie przybywa. Według danych Gruzińskiego Urzędu Statystycznego 2017 rok przyniósł 10 222 rozwody, o 683 więcej w stosunku do roku wcześniejszego i o 2133 więcej niż w 2013.

Najczęściej (w 2017 roku ? 32 procent) na ten krok decydują się pary do 4 lat po ślubie. Gonią ich małżeństwa z ponad 20-letnim stażem, które stanowią kolejną najliczniejszą grupę rozwodników ? 23 procent.

? Rozwód jest problemem dla kobiet, ponieważ często nie mają dokąd pójść ? twierdzi Manana Gociridze, psycholożka z kutaiskiej Fundacji Suchumi. ? Najtrudniej jest tym, które nie mają wykształcenia albo pochodzą z bardzo konserwatywnych rodzin. Kobieta, według tradycyjnego wzorca, odchodzi z domu z posagiem. Ten zależy oczywiście od majętności jej rodziny. Na posag składają się przedmioty domowego użytku oraz meble do sypialni. Rzadziej są to pieniądze, jeszcze rzadziej nieruchomości. Z reguły na tym się kończy jej własność. Dom i cała reszta zwyczajowo należy się synowi, ponieważ to on zostaje w domu i jest gwarantem przedłużenia rodu. W przypadku rozwodu powrót do domu zależy więc od zgody rodziców, ale także brata i jego rodziny.

Konstytucja zapewnia gruzińskim kobietom takie samo prawo do dziedziczenia ziemi i mienia jak mężczyznom, ale zwyczajowo na uprzywilejowanej pozycji stoi męski potomek.

Raport stworzony przez Azjatycki Bank Rozwoju w 2018 roku pokazuje, że niewiele ponad 50 procent kobiet jest właścicielkami lub współwłaścicielkami gruntów lub mieszkań. Jeśli zaś chodzi o gospodarstwa rolne, to zaledwie 30 procent zrejestrowanych jest na kobiety.

W 2017 roku przeprowadzono badanie opinii publicznej, z którego wynika, że brak możliwości dziedziczenia rodzinnego majątku przez kobiety za problem uważa 51 procent badanych kobiet i 42 procent mężczyzn.

? U nas kobieta musi mieć powód, żeby odejść od męża ? mówi Tamara Czkuaseli, psycholożka z organizacji Anti-Violence Network of Georgia (AVNG) w Tbilisi. ? Co więcej, musi przemyśleć, dokąd pójść, gdzie zamieszkać i za co żyć. Cały czas uważać na to, co o niej pomyślą rodzina, sąsiedzi, pracodawca. Kobieta w Gruzji jest przede wszystkim przygotowywana do roli żony i matki, więc to jej zadaniem jest dbać i walczyć o rodzinę. To ją społecznie określa. Do tego dochodzi fakt, że w patriarchalnym społeczeństwie to mężczyzna nadaje jej wartość, więc pozbawienie jej patrona (po gruz. ???????, patroni), tę wartość jej odbiera. Kobiety często nie uświadamiają sobie przemocy ekonomicznej od swoich mężów. Podobnie jest z przemocą seksualną w małżeństwach, ona też często jest nieuświadomiona.

Badanie opinii społecznej CRRC z 2017 roku pokazuje, że według 69 procent społeczeństwa kobieta może zainicjować rozwód z powodu przemocy domowej. Rozwód z powodu zdrady współmałżonki jest akceptowany przez 71 procent społeczeństwa, a w przypadku zdrady małżonka ? przez 25 procent.

Z raportu, który dotyczył przemocy wobec kobiet w Gruzji, przygotowanego przez UN Women w 2017 roku, wynika, że 38 procent mężczyzn i 44 procent kobiet uważa, że gwałt w małżeństwie jest przestępstwem.
(…)

Stasia Budzisz „Pokazucha”
Tłumaczenie:
Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie
Liczba stron: 248

Opis: Merabi ma 36 lat, pracuje w firmie ubezpieczeniowej, ma trzy siostry ? i uwiera go Gruzja. Mówi: „Budujemy szklane domy, robimy euroremont, ale zaraz spod spodu wychodzi grzyb, bo nie ocieplimy ścian, a zimą nie włączymy kaloryfera, bo nas na to nie stać. Ale chcemy być nowocześni, więc kupujemy to, co kojarzy nam się z Zachodem. Z klatek ? brudnych i śmierdzących, bez światła i z przeciągami, bo z jakichś powodów od zawsze buduje się je bez szyb ? wchodzisz w świat jak z Dynastii: złoto, szezlongi i kominki, w których nikt nie pali, bo są tylko na pokaz”. Stasia Budzisz, reporterka zajmująca się Gruzją od dekady, bada problemy kraju zamykanego często w skojarzeniach z gościnnością, smaczną kuchnią i malowniczymi krajobrazami. Jej bohaterami są wykluczeni, osoby z niepełnosprawnościami, członkowie mniejszości LGBT, kobiety i mężczyźni ? zwykli Gruzini, którzy czekają na prawdziwe zmiany. Razem z nimi autorka wchodzi za drzwi gruzińskich domów. Burzy fasadę.

Tagi: , ,

Kategoria: fragmenty książek