banner ad

Fragment zbioru opowiadań „Najpiękniejsza dziewczyna w mieście” Charlesa Bukowskiego

25 sierpnia 2014

najpiekniejsza_dziewczyna_fragment
Wydawnictwo Noir sur Blanc wznawia w nowej szacie graficznej książki Charlesa Bukowskiego. Właśnie ukazał się zbiór opowiadań „Najpiękniejsza dziewczyna w mieście”. Jeśli nie mieliście dotąd do czynienia z prozą Bukowskiego (są tacy?), poniżej zamieszczamy fragment jednego z opowiadań pochodzącego z tegoż tomu. To satyryczna i w dużej mierze fikcyjna opowieść o powstaniu jak najbardziej autentycznej undergroundowej gazety („Open City”), do której autor „Szmiry” pisywał swoje felietony.

Narodziny, żywot i upadek gazety podziemnej (fragment)

Z początku było kilka spotkań u Joe Hyansa, ale zwykle przychodziłem zalany, więc niewiele pamiętam z powstania „Otwartej Cipy”, gazety podziemnej, i dopiero później mówili mi, co się działo. A raczej, co wyrabiałem.

Hyans: ? Powiedziałeś, że wyrzucisz wszystkich na ulicę i że zaczniesz od tego kaleki na wózku. Wtedy on się rozpłakał i ludzie zaczęli wychodzić. Walnąłeś jednego faceta w głowę butelką.

Cherry (żona Hyansa): ? Za nic nie chciałeś iść do domu i wypiłeś całą butelkę whisky i powtarzałeś, że wyruchasz mnie przy biblioteczce.

? I co, zrobiłem to?

? Nie.

? Aha, no to następnym razem.

Hyans: ? Posłuchaj, Bukowski, próbujemy się jakoś zorganizować, a ty przychodzisz i to rozpirzasz. Jesteś najwstrętniejszym moczymordą, jakiego w życiu widziałem!

? Dobra, kładę na to lachę. Pierdolę. Kogo obchodzi jakaś gazeta?

? O nie, chcemy, żebyś pisał felieton. Uważamy, że jesteś najlepszym pisarzem w Los Angeles.

Podniosłem rękę ze szklanką.

? To skurwysyńska obraza! Nie przyszedłem tu, żeby mnie obrażano!

? No dobrze, to może najlepszym w całej Kalifornii.

? No masz, znowu mnie obrażasz!

? W każdym razie chcemy, żebyś pisał felieton.

? Jestem poetą.

? A jaka jest różnica między poezją a prozą?

? Poezja mówi za dużo w zbyt krótkim czasie, proza mówi za mało i za długo się ciągnie.

? Chcemy felieton do „Otwartej Cipy”.

? Nalej mi jeszcze i masz załatwione.

Hyans nalał. Zgodziłem się. Dopiłem i poszedłem do swojej nory, myśląc, że robię błąd. Miałem prawie pięćdziesiąt lat, a skumałem się z tymi długowłosymi, brodatymi gówniarzami. O Boże, wdechowo, ojczulku, wdechowo! Wojna to gówno. Wojna to piekło. Chuj, no to nie walcz. Wiem o tym wszystkim od pięćdziesięciu lat. Mnie to tak nie rajcowało. A, no i nie zapomn? o marysi. O działeczce. W dechę, serdeńko!

W domu znalazłem pół kwarty, cztery puszki piwa, wypiłem i napisałem pierwszy artykuł. Był o kurwie ważącej sto trzydzieści pięć kilo, którą wyjebałem kiedyś w Filadelfii. Dobry artykuł. Poprawiłem literówki, zwaliłem gruchę i poszedłem spać?

Zaczęło się na parterze w dwupiętrowym domu wynajmowanym przez Hyansa. Przyszło paru półdupnych ochotników, stawiano pierwsze kroki i wszyscy byli zaaferowani oprócz mnie. Lustrowałem dziewczyny, szukając dobrej dupy, ale wszystkie wyglądały i zachowywały się jednakowo ? dziewiętnaście lat, blond włosy z czarnymi odrostami, mały tyłek, małe cycki, przejęte, zajęte i zarozumiałe nie wiedzieć czemu. Ilekroć dotykałem którejś moimi p?anymi łapami, zachowywała się dość spokojnie. Dość.

? Posłuchaj, dziadku, jedyne, co chcemy, żeby się podniosło, to flaga Północnego Wietnamu!

? A tam, i tak ci pewnie capi z pizdy!

? Och, ty stary świntuchu. Ale jesteś? obrzydliwy!

Potem wychodziły, kręcąc do mnie tymi swoimi pysznymi krąglusimi dupeczkami, ściskając w ręku zamiast malinowej główki mojego interesu jakiś smarkaty tekst o gliniarzach, którzy obcesowo traktują dzieciaki na Bulwarze Zachodzącego Słońca i zabierają im batony. Oto ja, największy żyjący poeta po Audenie, a nie mogę nawet wyruchać psa w dupę?..

Gazeta zbytnio się rozrosła. Albo raczej Cherry zaczęło martwić moje wylegiwanie się po p?aku na kanapie i łypanie na jej pięcioletnią córeczkę. Sprawy zaszły za daleko, kiedy mała zaczęła mi siadać na kolanach, wiercipięta, mówiąc:

? Lubię cię, Bukowski. Porozmawiaj ze mną. Przyniosę ci drugie piwo.

? Tylko wracaj migiem, słonko!

Cherry: ? Słuchaj, Bukowski, ty stary zboczeńcu?

? Cherry, dzieci mnie uwielbiają, nic na to nie poradzę.

Dziewczynka, Zaza, przybiegła z piwem i wpakowała mi się na kolana. Otworzyłem piwo.

? Lubię cię, Bukowski. Opowiedz mi coś.

? Dobrze, dziecino. Dawno, dawno temu był sobie starszy facet i mała dziewczynka, którzy zabłądzili w lesie?..

Cherry: ? Posłuchaj, ty stary zboczeńcu?

? Ej, ej, Cherry! Ale ty masz brudne myśli!

Pobiegła na piętro szukać Hyansa, który akurat robił kupę.

? Joe, Joe! Musimy przenieść redakcję gdzie indziej! Mówię poważnie…!

Znaleźli pusty budynek od ulicy, dwa piętra, i pewnej nocy, p?ąc portwajn, przyświecałem Hyansowi latarką, a on włamał się do aparatu w budce telefonicznej przy tym budynku i tak pozamieniał druty, żeby mieć numer za darmochę. Mniej więcej w tym samym czasie jedyna poza naszą gazeta podziemna w Los Angeles ? „Wolna Prasa” ? oskarżyła go o kradzież listy ich stałych czytelników. Wiedziałem oczywiście, że Joe ma zasady moralne, skrupuły i ideały ? dlatego rzucił robotę w wielkomiejskiej gazecie. Dlatego rzucił robotę w tej drugiej podziemnej gazecie. Joe był kimś na podobieństwo Chrystusa. Powaga.

? Trzymaj porządnie tę latarkę?

Rano u mnie w domu zabrzęczał telefon. Dzwonił mój przyjaciel Mongo Gigant od Wiecznego Odlotu.

? Hank?

? Co?

? Cherry była u mnie wczoraj.

? No i?

? Miała tę listę czytelników. Była bardzo zdenerwowana. Chciała, żebym ją gdzieś ukrył. Powiedziała, że Jensen węszy. Schowałem tę listę w piwnicy pod plikiem szkiców, które Jimmy Karzeł narysował przed śmiercią.

? Zerżnąłeś ją?

? Po co? Sama skóra i kości. Posiekałaby mnie żebrami, jak bym ją dymał.

? A zerżnąłeś Jimmy’ego, chociaż ważył tyle co duży pies.

? Ale on miał osobowość.

? Ta?

? No ta.

Rozłączyłem się?
(…)

najpiekniejsza_dziewczyna_w_miescieCharles Bukowski „Najpiękniejsza dziewczyna w mieście”
Tłumaczenie: Robert Sudół
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
Liczba stron: 280

Opis: Opowiadania z tego tomu stanowią kwintesencję twórczości Bukowskiego; z bezwzględną szczerością, bez upiększania opisuje w nich jedyny świat, w którym czuł się swojsko – i on, i wytwory jego literackiej wyobraźni – świat pijaków, dziwek, rozmaitych wykolejeńców i outsiderów. Twórczość Bukowskiego stanowi niepowtarzalne zjawisko w świecie zachodniej literatury. Często stawiany na równi z Hemingwayem i Henrym Millerem, zyskał uznanie krytyki i czytelników przede wszystkim za wspaniałe wyczucie formy, doskonale lapidarny styl i autentyzm. Powodem niesłabnącej fascynacji jego prozą jest też bez wątpienia awanturnicze życie, które z upodobaniem trwonił na inne swoje pasje: kobiety, alkohol, hazard. Otaczająca go atmosfera skandalu i prowokacji, przebijająca z jego prozy postawa buntownika, krytycznie nastawionego do akademickich, komercyjnych nurtów literatury amerykańskiej, obalanie obyczajowych tabu i dosadny język sprawiły, że stał się kultową postacią literackiego podziemia.

Tagi: , , , ,

Kategoria: fragmenty książek