banner ad

Fragment biografii „Gajos” Elżbiety Baniewicz

22 października 2013

Gajos - fragment
23 października wydawnictwo Marginesy opublikuje biografię Janusza Gajosa pióra Elżbiety Baniewicz. Poniżej prezentujemy wam jej fragment, z którego dowiecie się m.in. o rolach aktora w tak głośnych filmach, jak „Wahadełko” Filipa Bajona, „Przesłuchanie” Ryszarda Bugajskiego, „Ucieczka z kina Wolność” Wojciecha Marczewskiego. Książka ukaże się pod patronatem Booklips.pl.

Janusz Gajos stał się aktorem coraz chętniej angażowanym, bo niezawodnym. Nawet niewielkie zadanie potrafił wykonać perfekcyjnie. Jednak rolę główną dostał dopiero kilka lat po Milionerze, tym razem w telewizyjnym filmie zrealizowanym przez Filipa Bajona. Wahadełko powstało między sierpniem 1980 a grudniem 1981, kiedy społeczne protesty osłabiły ucisk cenzury. W tym okresie swobody powstało kilka filmów – Dreszcze Wojciecha Marczewskiego, Matka Królów Janusza Zaorskiego, Przesłuchanie Ryszarda Bugajskiego – podejmujących próbę rozliczenia się ze stalinizmem. Wahadełko Bajona ukazuje ten historyczny okres nie od strony kultu wodza, widowiskowych pochodów, lecz od strony ludzkiej psychiki. Bolesny cierń tkwi w duszy nawet tych, którzy wówczas, jak bohater filmu Michał Szmańda, byli dziećmi. Matka, zamiast wychować syna i córkę, poświęciła się wspieraniu jedynie słusznej ideologii, co wymagało poświęcenia życia rodzinnego. Potrafiła wypracować pięćset procent normy, ale, by tego dokonać, syna oddała na święta Bożego Narodzenia do sanatorium. Wiara matki w socjalizm położyła mroczny cień na życiu chłopca.

film WahadelkoMichał, gdy go poznajemy, jest człowiekiem trzydziestoparoletnim. Wiele czasu spędza w łóżku, ponieważ cierpi na depresję. Mieszka z matką, rencistką (Halina Gryglaszewska), która nadal chętnie bierze udział w spotkaniach z załogami fabryk jako dawna przodownica pracy. I z siostrą (Mirosława Marcheluk), starą panną, czas po pracy w biurze wypełniającą podawaniem bratu lekarstw oraz hodowaniem roślinek w kuchni. Ta trójka egzystuje na peryferiach rzeczywistości, w przedziwnym splocie miłości i nienawiści.

W pokoju straszą trofea matki ? puchary, ozdobne talerze, proporczyki. Stary telewizor Wisła, biedne sprzęty korespondują z dość niechlujnym wyglądem Michała, z jego rozpiętym szlafrokiem, pospolitymi koszulami i krawatami. Jednak tamte lata najboleśniej tkwią w psychice wszystkich trojga. Najbardziej traumatycznym wspomnieniem Michała jest Wigilia w sanatorium, gdy prezenty rozdawał Dziadek Mróz z twarzą Stalina, przygarniając go jak czuły ojciec. Ta scena śni mu się po nocach i jest ważniejsza niż ?Proust, Musil, Broch i Joyce? razem wzięci, jak powie, pokazując książki na półce. Był przecież ? wzorem matki ? działaczem organizacji młodzieżowej, wstąpił do partii, ale nie wytrzymał tego psychicznie. Zwariował.

Janusz Gajos zagrał tu wyraźne studium szaleństwa, rozłożone na poszczególne etapy. W pierwszych scenach filmu jego bohater zachowuje się spokojnie, jest nawet apatyczny, odwrócony do świata plecami. Później jednak byle drobiazg go drażni. Pamięć dzieciństwa wraca w snach, powoduje silną psychozę i lęki. Kolejna kłótnia z matką kończy się drastycznym atakiem epilepsji. Ważniejsza jednak od objawów pozostaje przyczyna schorzenia ? okaleczone dzieciństwo. Michał Szmańda drogo zapłacił za złudzenia matki. Na jego przykładzie dobrze widać, jak wysoka była cena społecznej wiary w jedynie słuszną ideologię.

„Skoro za pomocą ruchów wahadełka można u człowieka wywołać atak epilepsji, czy nie podobnie dzieje się ze społeczeństwem? Czy za pomocą pewnych psychospołecznych działań, w pewnej sytuacji, nie wywołuje się masowych konwulsji, masowej hipnozy? Czy ten kult nie był jednostką chorobową? ? pyta w swoim filmie Filip Bajon” (Tadeusz Sobolewski, Praca domowa Wahadełko, „Gazeta Wyborcza” 1988, nr 137).

Film pokazano w telewizji bez wcześniejszej zapowiedzi, późnym wieczorem 11 grudnia 1981 roku, czyli dwa dni przed wprowadzeniem stanu wojennego, a potem powędrował na półkę jako niecenzuralny. Dopiero jesienią 1984 roku został pokazany na festiwalu w Gdyni, gdzie został nagrodzony.

Dla Janusza Gajosa był szczególnym doświadczeniem zawodowym nie tylko dlatego, że ekipa korzystała z pomocy lekarza psychiatry, by nie popełnić błędu w obrazie choroby psychicznej. Zagranie ataków epilepsji wymagało przekroczenia pewnej bariery, nie tyle może psychicznej, ile zawodowej.

„To jest rodzaj scen […], których nie lubię grać, bo graniczą z ekshibicjonizmem, z odkrywaniem fizyczności. To jest bardzo krępujące. […] Ciało, ciało, to, jak się ciało porusza, że są drgawki, żeby to zrobić, trzeba przekroczyć w sobie jakąś barierę. Przekraczanie barier jest konieczne i należy do mojego zawodu, ale są momenty, których nie lubię. W takich scenach włącza się samoobserwacja, widzę siebie na podłodze, w drgawkach, i wstydzę się, że tak wyglądam. Oglądam siebie bezradnego, kiedy rządzi mną, jak zepsutym mechanizmem, nie umysł, lecz ciało. Nie przepadam za tym.” (Podróżowałem dookoła Pałacu Kultury, rozmowa z Katarzyną Bielas, ?Magazyn Gazety Wyborczej?, 16.05.2002).

W tej samej rozmowie Janusz Gajos mówi o kolejnej swojej roli ? majora Zawady w Przesłuchaniu Ryszarda Bugajskiego. Filmie, do którego zdjęcia zakończyły się 12 grudnia 1981 roku, a dzień później zaczęła się jego dziwna historia, zakończona premierą… siedem lat później. Dla aktora takie przetrzymanie filmu, w tym wypadku dwóch, jest tym bardziej trudne, że po latach odbiór się zmienia, przychodzi już inna publiczność, z innymi emocjami. I naprawdę nie można być pewnym, czy wówczas film się jeszcze obroni.

Major Kąpielowy ? podobnie jak Michał Szmańda ? wymagał pokonania barier, tylko nieco innej natury.

„Dostałem dobry scenariusz i wiedziałem, że to ma być bardzo ważny film, zastrzyk bolesnej wiedzy. Bardzo nie podobała mi się jednak postać majora Kąpielowego, którego miałem zagrać. Była ohydna, jednoznacznie zła, po prostu sztandar zła. Pierwszy raz odkąd uprawiam swój zawód, miałem poczucie rozdwojenia, wiedziałem, że trzeba i że chcę zagrać, a jednocześnie czułem obrzydzenie do postaci. […] Miałem też obawy, że będę postrzegany przez ludzi jako ktoś bardzo zły, że będą na mnie pluli na ulicy, a to zaszkodzi mojemu wizerunkowi. Nie było też we mnie zgody na to, że daję własne ciało, psychikę, własnego ducha takiemu właśnie człowiekowi.
To, co w tej chwili mówię, świadczy, że myślałem jak amator. […]
Oczywiście, jak większość z nas za mało mam wiedzy na temat pochodzenia zła. Faktem jest jednak, że źli ludzie i zło istnieje. Uważam, że najpierw trzeba się przyjrzeć jego formie.
Myślałem: major Kąpielowy ma jakąś żonę, pewnie dzieci. Prawdopodobnie na ulicy nikt nie wie, że on zawodowo kopie kobiety w brzuch. […]
W scenariuszu Przesłuchania niewiele było materiału na pokazanie, jaka idea przyświeca Kąpielowemu. Ale nie podejrzewam, żeby tacy ludzie wykonywali swoją pracę, jakby obsługiwali maszynę, musiało być w nich
przekonanie, że działają w dobrej sprawie.”

Wypowiedź aktora pokazuje sposób jego myślenia o roli i obawy, jakie budziła. A także sposób budowania postaci, drążenia tematu, szukania jakiegoś szczegółu, zachowania, reakcji, które charakteryzują człowieka. Takim szczegółem były równiutko zatemperowane ołówki, pedantycznie układane na biurku, jakby w tym porządku major szukał równowagi. Takie role nie zdarzają się często, bo też zło w tak czystej postaci pojawia się w okolicznościach wyjątkowych. Jak każde dzieło sztuki Przesłuchanie, choć oparte na wielu faktach, dokumentach i relacjach świadków, także pozostaje uogólnieniem prawdy historycznej, a nie jej dokumentalnym zapisem. Aktor właśnie swoją rolą musi takie uogólnienie skonstruować i uwiarygodnić. Bez talentu Janusza Gajosa przerażająca metafora stalinizmu nie
osiągnęłaby aż takiej siły wyrazu.

film PrzesluchanieMajor Zawada rzeczywiście jest postacią odrażającą, ale o tym przekonamy się w trakcie akcji. Na pierwszy rzut oka wygląda elegancko ? tenisowy garnitur, zaczesane starannie do góry włosy, układny. Mówi spokojnie, grzecznie przekonuje aresztowaną dziewczynę, że lepiej dla niej będzie niczego nie taić, tylko wyczerpująco odpowiadać na pytania. W każdym razie dość długo nie daje się wyprowadzić z równowagi. Doświadczenie śledczego podpowiada, że dobrocią ? pozorną ? osiągnie lepsze efekty. Dopiero reakcje młodej piosenkarki, jej bunt, ironia, kpina, doprowadzają go do szału. Nic tak nie boli jak ośmieszenie, a major jest wystarczająco inteligentny żeby wiedzieć, że Tonia ma rację. Wykpiwa pytania pozornie neutralne i te coraz bardziej intymne, prowokacje i kłamstwa o jej kochankach i mężu. Kiedy major kopie ją w brzuch, upokarza składaniem zeznań nago, z pistoletem przystawionym do głowy, ona się nie poddaje. I to go kompromituje bardziej niż zamroczenie ideologią nakazujące wydobywanie zeznań.

Major postępuje tym brutalniej, im wyraźniej Tonia obnaża swoją naiwność. Dobrze wie, że ta lekkomyślna dziewczyna jest niewinna, że nie ma nic wspólnego z przestępczą szajką. Reaguje agresją, żeby ukryć swą słabość. To ona dyktuje mu pomysł zastraszania Toni, najpierw psychicznego, a później fizycznego. Major będzie polewał ją strumieniem zimnej wody, później zostanie umieszczona w piwnicy, gdzie brudna woda podpływa jej pod usta, grożąc utopieniem, wreszcie oprawca każe zainscenizować na jej oczach rozstrzelanie innego więźnia. Wszystkie te wymyślne tortury stosuje bez jakichkolwiek widocznych wahań. Opór i niezłomność dziewczyny prowokują go do agresji, bo zdaje sobie sprawę, że to ona w tym układzie jest silniejsza. Z dnia na dzień z głupiej gąski staje się istotą świadomą rzeczywistości, w jakiej żyła do tej pory, i coraz bardziej zdeterminowana walczy o swoją godność.

Krystyna Janda świetnie zagrała Tonię Dziwisz. Widz w naturalny sposób utożsamia się z ofiarą systemu, przyjmuje jej perspektywę. Ale przecież bez Gajosa Janda nie zagrałaby tak doskonale. Wzajemna tortura tych postaci, jego przewaga i jej osaczenie, jego bezwzględność i jej wrażliwość, jego cynizm i jej ?naiwna? walka o prawdę pozostają dwiema stronami paranoicznego układu. Jak awers i rewers chorego od ideologii świata.

Przesłuchanie prowokowało do zastanowienia się nad sposobami przełamywania wewnętrznych oporów, jakie napotyka aktor, realizując skomplikowane zadania. Tym samym wybiegłam dość daleko w przyszłość. Pamiętajmy o tym, że film Ryszarda Bugajskiego powstawał w bardzo nietypowych warunkach. Zdjęcia ukończono 12 grudnia 1981 roku. Dzień później wprowadzono stan wojenny. Życie uległo zawieszeniu.

Dziwnym trafem Wytwórnia Filmów na ulicy Chełmskiej nie została zamknięta, tam spotykali się filmowcy. Na początku żeby pogadać o tym, co się działo dookoła, ale później, niejako z nudów, zaczęto myśleć o pracy. W styczniu, nie całkiem legalnie, zespół zrobił kilka potrzebnych dokrętek i Ryszard Bugajski zaczął montować film. W kwietniu 1982 roku odbyła się kolaudacja w Ministerstwie Kultury i Sztuki. Film okazał się całkowicie niecenzuralny, nawet pewien reżyser, członek komisji kolaudacyjnej, proponował, by zniszczyć negatyw, ale, o dziwo, urzędnicy resortu wyrazili zgodę na wykonanie kopii wzorcowej, która powędrowała na półkę filmów zakazanych. Reżyser został ukarany najniższą notą artystyczną, co dla debiutanta oznaczało oblanie egzaminu i brak dyplomu.

Okazało się jednak, że Przesłuchanie krąży po Polsce, i to w niejednej kopii. Było pokazywane nieoficjalnie, a to w wybranych jednostkach wojskowych, a to na zebraniach ważnych działaczy, o czym dowiedzieli się jego realizatorzy. Reżyser wydobył ukrytą taśmę i skopiował kilka kaset, by uruchomić tak zwany drugi obieg. Film wiódł więc potajemne życie w dwóch nieoficjalnych obiegach. W 1985 roku Ryszard Bugajski zdecydował się na emigrację, w ślad za nim opuściła kraj kaseta z Przesłuchaniem. W Kanadzie została opatrzona angielskimi dialogami i film rozpoczął jeszcze jedno życie ? był pokazywany na różnych zebraniach polonijnych, a nawet w 1987 roku trafił na festiwal filmowy do Rotterdamu.

Oficjalna premiera Przesłuchania odbyła się już po zmianie ustroju ? 13 grudnia 1989 roku w warszawskim kinie Skarpa, z udziałem Bugajskiego, który po raz pierwszy od chwili wyjazdu pojawił się w Polsce, ale jako… reżyser kanadyjski. Nawet ambasada tego kraju wydała specjalny bankiet na cześć ?swojego? artysty. W maju następnego roku film został wysłany na festiwal do Cannes, gdzie rola Krystyny Jandy zdobyła najwyższe uznanie jury i aktorka została uhonorowana Złotą Palmą.

Rola ofiary przyćmiła rolę kata. Choć mówi się, że zło jest bardziej fotogeniczne niż dobro, to o tej wielkiej roli nikt nie chciał pisać. Tylko Zdzisław Pietrasik w ?Polityce? (1981, nr 52) zauważył: ?Gajos był wspaniały?. To tłumaczy obawy aktorów przed graniem złych charakterów. Budzą one odrazę i strach tak wielki, że trudniej o uznanie zawodowych umiejętności. Na szczęście nie recenzje są miernikiem zawodowych sukcesów. We wrześniu 1990 roku odbył się w Gdyni Festiwal Polskich Filmów Fabularnych, który Janusz Gajos może zaliczyć do swoich największych triumfów. Właśnie wtedy został pokazany ? jako ostatni zwolniony ?półkownik? ? film Ryszarda Bugajskiego, jak również film Wojciecha Marczewskiego Ucieczka z kina ?Wolność? (Gajos w głównej roli cenzora). Za obie role aktor otrzymał najwyższe trofeum ? Złote Lwy Gdańskie ? a zgromadzona publiczność zgotowała mu długą, kilkunastominutową owację na stojąco. Wprawdzie od kilku lat, zwłaszcza po telewizyjnych spektaklach ? Opowieści Hollywoodu, Ławeczka, Przedstawienie Hamleta we wsi Głucha Dolna ? mówiło się, że jest aktorem znakomitym, wybitnym, ale po tym festiwalu stał się aktorem wielkim.

Warto zastanowić się, jak wyglądałaby kariera aktora, gdyby Przesłuchanie nie zostało zatrzymane na siedem lat. W chwili powstania było obrazem demaskatorskim, otwierającym zakazane dotąd obszary historii, natomiast w roku 1990 było jej bolesnym podsumowaniem, zamknięciem pewnego etapu. W 1990 roku rzeczywistość niejako przerosła nadzieje, nikt się przecież nie spodziewał, że komunizm rozpadnie się tak szybko i przestanie istnieć cenzura. Fakt, że w nowej epoce film nie przepadł, lecz przeciwnie ? zdobył nagrody ? było zasługą świetnej roboty ekipy i aktorów. Choć, jak mówił reżyser w wywiadach ? ?w filmie zawarta jest cała frustracja mojego życia w PRL-u? ? w chwili oficjalnej premiery Przesłuchanie zachowało moc moralnego oskarżenia i klasę dzieła sztuki.

film Ucieczka z kina WolnośćRzeczywistość wyprzedziła również film Wojciecha Marczewskiego, zrodzony z poczucia absurdu życia w PRL-u , a szczególnie z protestu wobec rzeczywistości stanu wojennego. Przypomnijmy, że Ucieczkę od ostatniego filmu reżysera, Dreszczy, dzieli dziewięć lat milczenia. Długi czas twórczych zwątpień, wahań i depresji, które artystyczny wyraz znalazły w jego filmie Ucieczka z kina ?Wolność?. Owej groteskowej, filozoficznej bajce o ?oporze materii?.

Otóż bohaterowi filmu przydarza się osobliwa przygoda. W czasie projekcji filmu Jutrzenka w kinie Wolność postacie przestają grać swoje role. Najpierw rozmawiają ze sobą o marności scenariusza, jaki przyszło im grać, a później z widzami o różnych problemach. Cenzor, zmęczony życiem pięćdziesięcioletni mężczyzna, wpada w przerażenie, a widząc, że postacie z ekranu przemawiają także do niego, słabnie. Przed kinem ustawia się tłum ludzi i on, jako osoba odpowiedzialna za praworządne myślenie, musi zapobiec ?buntowi materii?. Poleca wykupienie wszystkich seansów, ale to, że film idzie przy pustej widowni, sprawy nie rozwiązuje. Kiedy cenzor wraca odebrać zostawiony w kinie płaszcz, jedna z bohaterek pyta, dlaczego podjął się tak wstrętnej pracy, skoro był kiedyś poetą i krytykiem teatralnym. I to jest moment jego duchowej przemiany, ale na drugą stronę ekranu przejdzie dopiero później, sprowokowany przez cenzora wyższej instancji, który poleca spalić dziwną taśmę. ?Być świnią a być mordercą to zupełnie co innego? ? odpowiada. Skoro postacie filmu uzyskały samodzielny byt ? rozumuje ? nie można ich unicestwiać, bo są jak żywi ludzie. Cenzor namawia je do ucieczki z kina i sam wyrusza z nimi w wędrówkę po dachach, rezygnując z dalszej kariery. Ale w czasie tej wędrówki spotyka osoby, którym zniszczył życie.

Obok doskonale napisanego, oryginalnego scenariusza ? podejmującego finezyjną grę z filmem Woody?ego Allena Purpurowa róża z Kairu ? o sukcesie filmu zadecydowała właśnie kreacja Janusza Gajosa. Swoim powściągliwym aktorstwem potrafił uprawdopodobnić ten dziwny sen? marzenie? przeczucie? bohatera. Jego cenzor, pozostając w każdym odruchu prowincjonalnym urzędnikiem cenzury, odsłania swe niespełnione ambicje literackie, nieważne, że raczej niskiego lotu. Tacy jak on, bezwolni oportuniści, podpory systemów przemocy ? a znajdą się w każdym środowisku, grupie zawodowej ? nie zyskują szczęścia. Cenzor Gajosa jest człowiekiem wyraźnie zawiedzionym, praca, jaką wykonuje, skazuje go na ostracyzm, stąd w rozmowach unika spojrzenia prosto w oczy. Nie przynosi ona ani specjalnego dostatku ? sądząc po skromnym zadymionym mieszkaniu ? ani satysfakcji. Wciąż czuje się zmęczony, boli go głowa i chętnie sięga po kieliszek. Gajos pokazuje, jak w niezbyt lotnym człowieku budzi się jeśli nie sumienie, to wrażliwość, sublimując niegdysiejsze artystyczne ambicje w akt świadomego wyboru wolności. Ponadto aktor przenosi swego bohatera ze sfery realistycznej w obszar fantazji i z powrotem z taką łatwością, jakby były one utkane z jednej materii. Wodzi nas za nos, przeprowadza z jednej strony rzeczywistości na drugą.

Na gdyńskim festiwalu spotkały się Przesłuchanie i Ucieczka z kina ?Wolność? ? filmy z dwóch różnych epok. Oba wybitne, z wybitnymi, choć jakże odmiennymi rolami Janusza Gajosa. Można pomyśleć, że gdyby nie polityka, moglibyśmy mieć aktora wielkiego już wcześniej. Pod warunkiem, że powstałyby wybitne filmy. Niestety, lata osiemdziesiąte dla wszystkich chyba twórców okazały się okresem trudnym.

Za najlepszy obraz z tamtego czasu należałoby uznać Nieciekawą historię (1983), bardzo piękny, głęboko filozoficzny film Wojciecha Hasa, będący adaptacją noweli Antoniego Czechowa. Janusz Gajos wystąpił w nim jako narzeczony Lizy, córki głównego bohatera, starzejącego się profesora pogrążonego w rozważaniach nad sensem minionego życia, którego doskonale zagrał Gustaw Holoubek ? to na nim spoczywał ciężar filmu. Janusz Gajos zaś budował postać Aleksandra Gnekkera świadomie jako kontrastową wobec nobliwego profesora. Już sam jego strój zdradzający gust prowincjusza ? monstrualne bokobrody, spodnie w kratkę, fulary ? wprowadzał dysonans w atmosferę dostatniego mieszczańskiego domu. Jeszcze większy niepokój profesora budziły jego umysł i charakter. Pretendent do ręki Lizy ujawniał podejrzane koneksje albo nieprawdziwe informacje o swoim pochodzeniu i bogactwie, pretensjonalnymi wypowiedziami o sztuce i muzyce obnażał zaś marny intelekt. W kapitalnej scenie obiadu, kiedy to przy stole spotyka się cała rodzina, Janusz Gajos każdym ruchem, każdym odezwaniem się brawurowo charakteryzował i kompromitował swego bohatera. Stworzył figurę obmierzłego, lepkiego karierowicza, który licząc na naiwność zakochanej panienki z dobrego domu, funduje sobie dostatnie życie. Nic dziwnego, że mądry profesor reagował alergicznie na jego pokraczne maniery i hucpę. Tak kontrastowe postacie aktorzy tworzą w duecie; czasem się mówi, że jeden pracuje na drugiego. Tu spotkali się partnerzy doskonali, świadomi swoich umiejętności. Powstał więc kolejny świetny film Wojciecha Hasa, gdzie Gajos był już postacią wiodącą.

Stan wewnętrzny, przeciętny obraz debiutującego Krzysztofa Tchórzewskiego, próbował uchwycić atmosferę pierwszych dni stanu wojennego i środowiska związanego z ruchem Solidarności. Młoda kobieta, Ewa (Krystyna Janda), wyrusza w samotny rejs dookoła świata, żegnana przez przyjaciół, byłego męża (Jan Englert) i zakochanego w niej Jakuba (Janusz Gajos), który zadbał o doskonałe wyposażenie jachtu. Samotną żeglarkę dosięga wiadomość o wprowadzeniu stanu wojennego. Odcięta od kraju ? jej rozmowę z Kubą kontroluje oficer, więc niczego naprawdę się nie dowie ? postanawia wrócić.

Znani aktorzy starali się oddać atmosferę tamtych gorących dni, pełną entuzjazmu dla zmian, jak i poczucia zagrożenia. Emocje bohaterów związane z ich sympatiami politycznymi udało się przekazać bardziej wiarygodnie niż psychologiczne. Film, zrealizowany na przełomie 1982/1983 roku, oficjalnej premiery doczekał się dopiero po siedmiu latach, co znów miało spore konsekwencje dla odbioru i oczywiście dla aktorów. Oglądało się ten obraz z zadumą i niejaką nostalgią w stosunku do dobrze zachowanej ?ikonografii? tamtego czasu, ale brak dobrze napisanych ról widoczny był chyba bardziej niż w czasie jego powstawania.

Nakręcony rok później film Przemytnicy także nie przyniósł Gajosowi wielkiego sukcesu, mimo że wystąpił w głównej roli Józka Trofidy, szefa gangu przemytników, który po wyjściu z więzienia wraca w swe rodzinne strony, w rejon Karpat, by znów podjąć nielegalną robotę. Podczas jego nieobecności powstał nowy rodzinny gang Alińczuków, więc Józek musi walczyć o odzyskanie swego terytorium. Wprawdzie nadal demonstruje z upodobaniem ułańską fantazję (wraca z więzienia do domu dorożką, szampan leje się strumieniami) i maniery króla Janosików, który rozdaje pieniądze i dobra wedle własnego uznania, to nie jest już królem kontrabandy. Konkurenci walczą zaciekle; Józek wpada w zastawioną przez nich pułapkę, łamie nogę i w końcu przegrywa.

film Big BangGajos dał pyszny portret prowincjonalnego kanciarza, utracjusza z charakteru i pijusa, który dla dobrej zabawy gotów poświęcić wiele fatygi i pieniędzy, ale w gruncie rzeczy jest szlachetny i sprawiedliwy, zwłaszcza gdy stosuje w praktyce zasady kodeksu złodziejskiego. Film powstał na podstawie powieści Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy Sergiusza Piaseckiego, autora po wojnie raczej nieobecnego, co miało być jego atutem. Ale nie było. Scenariusz oparty na schemacie znanym z popularnych powieści międzywojnia nie wnosił do znanych legend wiele nowego. Nie bardzo było wiadomo kto co przemyca, dlaczego akcja dzieje się na granicy polsko-rumuńskiej itd. Pomysł na kino popularne czy przygodowo-historyczne w postaci ekranizacji trzeciorzędnych powieści dwudziestolecia okazał się w połowie lat osiemdziesiątych anachroniczny.

Zupełnie innej klasy film zrealizował natomiast Andrzej Kondratiuk. Jego telewizyjny Big Bang opowiada o ludziach prostych, którzy oprócz tego, że pracują na roli albo w gminnym sklepiku, potrafią się zastanawiać nad strukturą świata. Mieszkańcy podwarszawskiej wioski, sprowokowani lądowaniem kosmitów na przywiślańskich piaskach, zadają sobie fundamentalne pytania.

Gajos zagrał tu krewniaka bohaterów. Ponieważ to on dostrzegł późnym wieczorem statek kosmitów na polu wuja, staje się spiritus movens całej przygody. Organizuje wódkę i zagrychę, budzi w nocy sklepową, zmusza wujostwo do wydania przyjęcia dla kosmitów, którzy się nie pojawią, ale zamiast nich w wiejskiej chałupie zbierze się lokalna społeczność i zacznie dyskutować o życiu i wszechświecie. Oprócz doskonale podpatrzonych realiów obyczajowych, prawdziwych dialogów prowadzonych niby gwarą, aktorom udało się wznieść postacie na wyższy poziom refleksji.

„Po raz pierwszy zetknąłem się z takim zadaniem w filmie. Na pierwszy rzut oka mój wieśniak to postać zwyczajna. Ale Andrzej chciał, żeby to był ktoś, kto się nie tylko dziwi światu, ale ten świat próbuje rozumieć, komentować. Powtarzał: 'Nie graj patałacha, tylko faceta, który mnie fascynuje’. Dopiero po kilku dniach znaleźliśmy stosowną formę. Moja postać została ociosana do wymiaru, jaki chcieliśmy pokazać: że zwykłe życie może być cudem zdziwień, że może być podszyte metafizyką. Człowiek wie, gdzie kończy się stół, ale gdzie zaczyna się kosmos.”
(…)

GajosElżbieta Baniewicz „Gajos”
Tłumaczenie:
Wydawnictwo: Marginesy
Liczba stron: 424

Opis: Przenikliwy, bogato ilustrowany portret wybitnego, niezwykle lubianego aktora, który już od debiutanckiej roli Janka w Czterech Pancernych cieszy się ogromną popularnością. Książka pozwala prześledzić jego drogę artystyczną, podejrzeć tajemnice warsztatu, dowiedzieć się, co myśli o swoim zawodzie, i przypomnieć sobie jego kreacje teatralne, filmowe i telewizyjne. Jerzy Pilch w wywiadzie dla ?Kuriera Wydawnictwa Literackiego? 2002 powiedział: ?Gajos pochodzi niestety z małej kinematografii […], a jest aktorem, który powinien grać o najwyższe stawki kinematografii światowej.? (więcej o książce)

 

Tematy: , , , , , , , , ,

Kategoria: fragmenty książek