banner ad

„Egzekucja w dobrej wierze” – fragment najnowszego kryminału Aleksandry Marininy o major Kamieńskiej

11 czerwca 2016

egzekucja-w-dobrej-wierze-fragment
Czwarta Strona to kolejne po oficynie W.A.B. wydawnictwo, które wzięło się za publikowanie serii kryminałów Aleksandry Marininy o major Kamieńskiej. Wydana właśnie powieść „Egzekucja w dobrej wierze” rozgrywa się nieco później od znanych nam dotychczas tomów, gdy Nastia Kamieńska jest już na emeryturze i pracuje w agencji detektywistycznej. Prezentujemy fragment książki w przekładzie Aleksandry Stronki.

Torba z książkami wypożyczonymi z biblioteki była niesłychanie ciężka, ale Nina Laszenko wcale się tym nie przejmowała. Mąż doszedł do siebie po udarze, jutro jedzie do sanatorium, żeby nabrać sił, i poprosił ją, by przyniosła kilka książek. To znaczy, że znowu poczuł chęć do życia. Wszystko, co było w domu, przeczytał już parę razy. Wolną ręką Nina wstukała kod, pchnęła drzwi wejściowe, w myślach przeklęła łobuzów, którzy po raz kolejny rozbili albo wykręcili żarówkę, po omacku włożyła kluczyk do zamka skrzynki pocztowej, po czym ledwie zdążyła złapać gazetki lokalne, ulotki reklamowe i listy, które się z niej wysypały. Wsunęła całą korespondencję pod pachę i ucieszyła się, że nie musi wysoko się wspinać ? jedynie na pierwsze piętro. Niegdyś, zaraz po otrzymaniu mieszkania ze spółdzielni, Nina się martwiła. Hałas, wąski chodnik, samochody jeżdżą niemal pod oknami, a oni z mężem przyzwyczajeni byli spać przy otwartym oknie. Natomiast teraz się cieszy. Mąż ma jeszcze kłopoty z chodzeniem, ale zejście z pierwszego piętra to wysiłek, któremu potrafi podołać, podobnie jak powrót do domu. Z drugiego czy trzeciego piętra raczej nie dałby rady. W domu nie ma przecież windy. Z wiekiem coraz trudniej dźwigać również ciężkie siatki. Pierwsze piętro ma jednak pewną przewagę?

W przedpokoju Nina zrzuciła krótkie kozaczki i nie zdejmując płaszcza, udała się do pokoju, żeby sprawdzić, co u męża. Na szczęście wszystko było w porządku, siedział w fotelu i oglądał telewizję. Teraz mogła odetchnąć i się rozebrać. Od udaru minął prawie rok, ale Nina wciąż nie umiała pozbyć się strachu, że po powrocie z pracy znajdzie męża leżącego na podłodze. Jak wtedy?

? Tu masz książki ? postawiła torbę koło fotela. ? A tu pocztę. Znowu pełno reklam, nie wiadomo, co z nimi począć. Chciałam je wyrzucić na dole, jest tam teraz specjalne pudełko, widziałeś. Ale są też jakieś koperty, pewnie rachunki albo pisma z funduszu emerytalnego? Żarówka znów rozbita, ciemno, nic nie widać. Bałam się, że razem z tą makulaturą wyrzucę przypadkiem coś potrzebnego. Przejrzyj wszystko, dobrze? A ja pójdę przygotować kolację.

? Oczywiście, Ninoczko ? mąż skinął głową. ? Rachunkami sam się zajmę? Rachunki to poważna sprawa.

Nina uśmiechnęła się z satysfakcją. Co prawda jego lewa ręka i noga są jeszcze bezwładne, ale i tak widać wyraźny postęp. Nie ma porównania z tym, co było. Koperty można otwierać jedną ręką, mąż nieźle się w tym wyćwiczył.

Pół godziny później kolacja była gotowa. Nina weszła do pokoju z tacą i zabrała się do nakrywania stołu.

? No i co tam? ? zapytała. ? Rachunki? Dużo się nazbierało?

? Jak zwykle. Telefon, rozliczenie za mieszkanie. Myślałem, że podniosą nam czynsz, bo się odgrażali, słyszałem w telewizji. Tymczasem nie, na razie wciąż tyle samo. Tylko pogratulować merowi, że dotrzymuje obietnic. Solidny z niego facet. Jeden list jest w ogóle nie do nas, przez pomyłkę wrzucono go nam do skrzynki. Kto tam pracuje na tej poczcie? Nie rozumiem! Przecież na kopercie jest wyraźnie napisane: ?Siewiernaja szesnaście, mieszkanie numer pięć?. A my mieszkamy w bloku numer osiemnaście. Gdzie oni mają oczy? Ninula, jutro po drodze do pracy zanieś list do domu obok, dobrze? Wrzuć do skrzynki. Nie możemy tego tak zostawić, pewnie ktoś na niego czeka?

? Ale jak ja tam wejdę? ? zaoponowała. ? Drzwi się otwierają na kod cyfrowy, jak u wszystkich, a kodu nie znam. Musiałabym zaczekać na któregoś z mieszkańców albo odnieść na pocztę.

Niespodziewanie mąż się stropił.

? Nie, na pocztę nie trzeba? Mieszkańcom też nie? Nie spojrzałem od razu na adres i rozerwałem kopertę? byle jak? a później przeczytałem. Niczego nie zrozumiałem, zwątpiłem i dopiero wtedy uważniej zerknąłem na kopertę. Widzę, że ulica ta sama, mieszkanie też numer pięć, jak nasze, ale dom nie nasz, sąsiedni. Tylko ta koperta? Wstyd ją komukolwiek pokazywać, Ninula.

? Ale przecież osoba, do której jest list, i tak zobaczy rozerwaną kopertę i domyśli się, że ktoś go czytał ? rozsądnie zauważyła Nina. ? Nie ma więc czego się wstydzić? A co jest w środku? Coś bardzo osobistego? Może o miłości?

? Ależ skąd, chodzi o jakąś sprawę? związaną z ekologią. Nic osobistego.

? Z ekologią? ? Nina się zaniepokoiła.

Przecież tamten mężczyzna, którego niedawno zabito, mieszkał akurat w sąsiednim bloku. Może list jest do niego? Jakże mu tam było? W zasadzie nikt o nim nic nie wiedział, mówiono, że był odludkiem, nie rozmawiał z sąsiadami, nawet nie wiedzieli, jak się nazywa. Ale w gazecie lokalnej dużo pisano o tym zabójstwie, wymieniono również jego nazwisko. Boże, jakże ono brzmiało??

Niecierpliwie chwyciła kopertę, wygładziła palcami porozrywane części i przeczytała nazwisko adresata. No proszę, Siomuszkin. Wszystko się zgadza. Właśnie o nim pisano w gazetach. Nina bez wahania wyjęła list i zabrała się do czytania:

?Nie mogę się z Tobą skontaktować. Telefon nie odpowiada, a maile wracają z adnotacją, że Twoja poczta nie działa. Skończyłem swoją część sprawozdania, teraz wyłania się pełny obraz ekologiczny. To sprawa kryminalna, wszyscy zostaną postawieni w stan oskarżenia, możesz mi wierzyć. Jak najszybciej zamelduj się w laboratorium. Czyżbyś gdzieś wyjechał? Drzwi nie otwierasz, telefonu nie odbierasz, więc musiałem wysłać list jak w zamierzchłych czasach. Nie zwlekaj, sprawa jest pilna?.

? A więc to tak ? cicho wycedziła Nina, przysiadając na skraju kanapy. ? Trzeba iść nie na pocztę, tylko na policję.

? Dlaczego na policję? ? mąż się przestraszył. ? Przecież ja nieumyślnie? Tak wyszło. Przypadkiem.

? To list do Siomuszkina. Tego, którego zabito. Z listu wynika, że zajmował się ekologią. Rozumiesz, co to znaczy?

? O mój Boże! ? jęknął mąż. ? No to pięknie? Myślisz, że znowu?
(…)

egzekucja-w-dobrej-wierzeAleksandra Marinina „Egzekucja w dobrej wierze”
Tłumaczenie: Aleksandra Stronka
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 568

Opis: Seria tajemniczych zabójstw, psychologiczna rozgrywka i major Kamieńska w zupełnie nowej odsłonie. Czy jej wieloletnie doświadczenie pozwoli wyprzedzić ruchy przeciwnika i powstrzymać egzekucje niewinnych osób? Rok 2015. Nastia Kamieńska po przejściu na emeryturę pracuje w agencji detektywistycznej swojego dawnego przyjaciela ? Władisława Stasowa. Kolejne zlecenie, które ma wykonać w syberyjskim Wierbicku, z początku wydaje się nieskomplikowane. Na miejscu okazuje się jednak, że rosyjska prowincja postawi przed nią zupełnie inne zadanie. Kamieńska trafia w sam środek lokalnych zatargów. W Wierbicku zbliżają się wybory na mera miasta. W szczytowym momencie przedwyborczych zmagań eskalację napięcia wywołuje fala zagadkowych zabójstw ekologów. Cień podejrzenia pada na władze miasta, tym bardziej że mer i jego przyjaciele zawzięcie bronią fermy zwierząt ukrytej w głuchej tajdze. Kamieńska rozpoczyna własne śledztwo, a to, co odkrywa, przechodzi jej najśmielsze wyobrażenia. Marinina w swojej najnowszej powieści mistrzowsko kreśli ponury obraz rosyjskiej prowincji i po raz kolejny udowadnia, że nie bez powodu nazywana jest ?carycą rosyjskiego kryminału?.

fot. Dmitry Rozhkov/Wikimedia Commons

Tagi: , , ,

Kategoria: fragmenty książek