banner ad

Co kryje „Grząska ziemia”? Fragment siódmego tomu Serii Szetlandzkiej Ann Cleeves

5 czerwca 2020

Nakładem wydawnictwa Czwarta Strona ukazał się siódmy tom Serii Szetlandzkiej Ann Cleeves zatytułowany „Grząska ziemia”. Książka zaczyna się od osunięcia się ziemi, wskutek którego dochodzi do makabrycznego odkrycia. Polecamy lekturę fragmentu powieści.

ROZDZIAŁ 1

Ziemia osunęła się, kiedy Jimmy Perez stał przy grobie. Rodzina zmarłego pochodziła z Fouli, więc trumnę niesiono na dwóch wiosłach ? tak jak zawsze robiono to na tamtej wyspie. Dźwigali ją dalecy krewni, których przodkowie przenieśli się na południe, do Anglii, a którzy jednak uznali, że warto podtrzymać tę tradycję. Mieli czas, żeby zaplanować uroczystość. Magnus Tait dostał wylewu i zanim zmarł, leżał w szpitalu sześć tygodni. Perez odwiedzał go w każdą niedzielę, siedział przy jego łóżku i mówił o przeszłości. Nie o złych czasach, kiedy Magnusa oskarżono o morderstwo, ale o późniejszych dobrych chwilach, kiedy w Ravenswick włączono go do wszystkich wydarzeń organizowanych w tej społeczności. Magnus uwielbiał chodzić na przyjęcia, tańce i niedzielne herbatki. W szpitalu nie reagował na to, co mówił Perez, i jego śmierć nie była zaskoczeniem.

Trumnę opuszczono do grobu, zanim ruszyło osuwisko. Perez odwrócił wzrok od mogiły, gdy na trumnę rzucano pierwsze grudy ziemi, i spojrzał na rozciągający się przed nim widok na Ravenswick. Widział Hillhead, zagrodę Magnusa na samym szczycie wzniesienia, znajdującą się obok zaadaptowanej na dom kaplicy, w której Perez mieszkał ze swoją pasierbicą, Cassie. Bliżej brzegu stały kircha i plebania, która po przekształceniu w dom prywatny stała się o wiele okazalsza niż sam kościół. Widać było tunele foliowe na farmie Gilsetter i maleńką chatę, niewidoczną z drogi. Perez nie wiedział, kto tam teraz mieszka. Szkoła, do której chodziła Cassie, znajdowała się jeszcze dalej na północ i nie było jej widać z cmentarza, a za przylądkiem kryły się Ravenswick Hotel i elegancki kompleks skandynawskich domków letniskowych. Tu był jego dom i nie wyobrażał sobie, że mógłby zamieszkać gdzie indziej.

Krajobraz był lekko rozmyty deszczem. Wydawało się, że pada od miesięcy. Dwa tygodnie wcześniej mówiono nawet o odwołaniu Up Helly Aa z powodu pogody, ale w czasach pokoju festiwal ognia odbywał się zawsze, bez względu na sztormowe wiatry i ulewy. Perez znowu zaczął słuchać słów pani pastor, ale jednocześnie wspominał pochowaną tu także Fran, matkę Cassie i miłość swojego życia.

Początkowo ziemia zaczęła osuwać się bez żadnego dźwięku. Na wzgórzu cały rok stosowano intensywny wypas owiec, które wyrywały trawę, niszczyły jej korzenie, odsłaniały leżący pod nią czarny torf. Teraz, po miesiącach silnych opadów deszczu, woda przesączyła się pod powierzchnię, zmieniając konsystencję gleby, i wyglądało to tak, jakby całe zbocze wzgórza zaczęło się ruszać. Zarysy otoczenia zmieniły się, odsłaniając znajdujące się pod ziemią głazy. W tym jednak momencie Perez odwrócił się, aby spojrzeć na mogiłę, w której Magnus Tait został złożony na wieczny spoczynek, i nic nie ostrzegło go przed tym, co miało się zdarzyć.

Dudnienie dało się słyszeć, gdy osuwisko nabierało prędkości i zaczęło porywać głazy i mniejsze kamienie z murków otaczających pola. Kiedy zwały ziemi przesunęły się przez główną drogę, nie zagarnęły żadnego samochodu, ale uderzyły w maleńkie gospodarstwo. Bezlitosna jak rzeka w czasie powodzi góra ziemi sunęła, zmiatając zabudowania gospodarskie, i wdarła się do chaty, rozbijając okna i wyłamując drzwi. Perez usłyszał huk jej uderzenia o dom i poczuł wibrację pod stopami. Odwrócił się w tym samym momencie, w którym zrobili to pozostali żałobnicy. Na Szetlandach miejsca pochówku znajdowały się niedaleko wody. Zanim zbudowano drogi, ciała dostarczano na nie łodziami. W Ravenswick cmentarz leżał tuż nad morzem, na płaskim dnie doliny, osłonięty przylądkiem. Teraz dolina ta wypełniała się błotem i gruzem, a ziemia z coraz większą prędkością sunęła w ich stronę. Ogłuszający huk ostrzegł żałobników przed niebezpieczeństwem. Zamarli na chwilę, a potem rozproszyli się, biegnąc byle wyżej. Perez objął ramieniem starszego sąsiada i prawie przeniósł go w bezpieczne miejsce. Pani pastor, kobiecie w średnim wieku, pomógł jeden z młodszych mężczyzn. Wszyscy zdążyli w samą porę. Teraz patrzyli, jak nagrobki przewracają się niczym kostki domina, a osuwisko pełznie przez kamienistą plażę wprost do wody.

Nagrobek Fran był prosty, wykonał go zaprzyjaźniony z nią rzeźbiarz. Widniało na nim wyobrażenie kulika, jej ulubionego ptaka. Perez widział, jak porywa go fala błota.

Bardzo szybko odzyskał spokój. W grobie nie pozostało nic z Fran i nie potrzebował żadnego kamienia, aby mu o niej przypominał. Odwrócił się, aby sprawdzić, czy nikomu nic się nie stało. Zastanawiał się, co Magnus Tait, który przez większą część życia był odludkiem, powiedziałby o dramatycznym przebiegu jego pogrzebu. Pomyślał, że pewnie uśmiechnąłby się szelmowsko i zachichotał. A potem zaproponowałby, żeby wszyscy poszli do centrum kultury na kieliszeczek czegoś mocniejszego. Nie ma sensu stać na tym pustkowiu, chłopcy. Żadnego sensu. Poza panią pastor wszyscy żałobnicy byli mężczyznami. Pogrzeb miał staroświecki charakter i kobiety nie poszły do grobu. Zebrała się tylko mała grupa. Chociaż pod koniec życia Magnusa ludzie starali się go lepiej poznać, miał niewielu znajomych poza Ravenswick. Teraz wszyscy stali, wstrząśnięci potęgą osuwiska. Z oddali wyglądali pewnie jak wielkie owce rozproszone po zboczu, zagubione i błądzące bez celu.

Parez popatrzył za siebie, na skarpę. Pomyślał, że gdyby ziemia zaczęła się osuwać milę dalej na północ, szkoła w Ravenswick mogłaby zostać zniszczona ? jak ta zagroda, prezentująca się teraz, jakby trafiła w nią bomba. Osuwisko ominęło farmę Gilsetter i starą plebanię w jeszcze mniejszej odległości. Przyjrzał się ruinom.

? Kto tam mieszka? ? Nie wyobrażał sobie, że ktoś znajdujący się w środku mógłby ocaleć. Ktokolwiek by tam był, utonąłby w błocie albo został zmiażdżony przez gruz niesiony wraz z ziemią. Nie pamiętał jednak, aby od śmierci Minnie Laurenson ktokolwiek mieszkał w tej chacie.

? Chyba jest tam pusto, Jimmy. Dom zajmował przez jakiś czas syn Stuarta Hendersona, ale wyprowadził się wiele miesięcy temu ? odezwał się Kevin Hay, wielki mężczyzna w średnim wieku, który mieszkał w Gilsetter i uprawiał większość ziemi w Ravenswick. Perez nie mógł sobie przypomnieć, kiedy ostatnio widział go w koszuli i pod krawatem. Pewnie na poprzednim pogrzebie. Czarne włosy miał tak zmoczone deszczem, że przylepiły mu się do czoła. Wyglądały, jakby były namalowane.

? Nie wynajmowano go? ? O tej porze roku znalezienie zakwaterowania było tak wielkim problemem, że nawet domy letniskowe udostępniano odpłatnie robotnikom zatrudnionym w przemyśle gazowym czy naftowym.

? O ile wiem, to nie. ? Tym razem Hay wydawał się mniej pewny siebie. ? Nie zauważyłem tu nikogo. Żadnego samochodu zaparkowanego na zewnątrz. Ale jawory i nasze tunele foliowe zasłaniają widok.

? W takim razie mało prawdopodobne, by ktoś tam był ? stwierdził Perez. Trudno byłoby tu dotrzeć z tak oddalonego miasta bez jakiegoś pojazdu. Żałobnicy zbierali się wokół pani pastor. Była spokojna i najwyraźniej objęła przywództwo. Przypuszczał, że rozmawiają o tym, jak wrócić do domów. Parking przy cmentarzu znajdował się na wyżej położonym terenie i pojazdy nie zostały uszkodzone, część uczestników pogrzebu mieszkała jednak po drugiej stronie osuwiska. ? Ale chciałbym to sprawdzić.

Przez zbocza doliny wiodły wydeptane przez owce ścieżki, więc Perez poszedł z Kevinem Hayem jedną z nich. Spojrzeli z góry na zniszczony dom. Teraz, kiedy lawina ziemi już stanęła, słychać było tylko padający deszcz. Dziwna, niesamowita cisza po dudniącym łoskocie. Ludzie już wezwali służby i wkrótce miały się pojawić samochody straży pożarnej i policji. Trzeba było jednak na nie poczekać.

Mury domu były prawie nienaruszone, ale sunąca ziemia osłabiła wewnętrzne ściany i nad połową chaty zapadł się dach, odsłaniając fragmenty pomieszczeń. Wszystko było czarne, w kolorze torfiastej ziemi. Perez zsunął się w dół skarpy, żeby lepiej widzieć odsłonięte pokoje. Hay poszedł za nim i położył mu rękę na ramieniu.

? Nie podchodź za blisko, Jimmy. Wzgórze nie jest stabilne. Może dojść do następnego osuwiska. A nie sądzę, by był tam ktokolwiek, kogo można by uratować. Nie ma sensu narażać życia.

Perez pokiwał głową. Zobaczył, że żałobnicy dotarli do parkingu i zaczęli odjeżdżać na północ, zabierając ze sobą przyjaciół mieszkających na południe od osuwiska. Przypuszczał, że jadą do ośrodka kultury. Kobiety miały przygotować tam stypę. Nie powinna się zmarnować, a poza tym pewnie wszyscy mieli ochotę napić się czegoś gorącego.

? Trzeba do nich dołączyć, Jimmy ? nalegał Kevin Hay. ? Nic nie możemy tu zrobić. ? Z oddali dobiegło ich wycie syren. Znowu spojrzał na wzgórze, obawiając się kolejnej lawiny ziemi.

? Idź. I tak powinienem tu zostać. ? Perez spojrzał na otoczenie domu. Na tyłach kuchni znajdowała się dobudowana komórka, teraz całkowicie zniszczona. Okna i dach z blachy falistej uniosło błoto. Ale kamienny mur oddzielający niewielki ogródek od leżącego za nim pastwiska był prawie nienaruszony. Prawdopodobnie skierował sunącą ziemię w lukę, w której wcześniej tkwiła drewniana brama. Najbliżej tego miejsca krawędzie muru były nierówne i poszarpane, lecz dalej, poza dziurą, ogrodzenie sprawiało wrażenie dość solidnego. Sunąca ziemia pozostawiła tu porwane po drodze szczątki. Wezgłowie łóżka, kilka plastikowych krzeseł, pewnie przechowywanych w komórce. I coś jeszcze, jaskrawo kontrastującego z szarym murem i czarną ziemią. Plama czerwieni. Jaśniejszej niż krew.

Perez zszedł po skarpie. Słabnąca lawina ziemi pozostawiła tu ciało kobiety. Ubrane było w czerwoną, jedwabną suknię. Egzotyczną i wytworną. Nie był to strój odpowiedni do noszenia w lutym na Szetlandach, nawet jeżeli kobieta znajdowała się w domu, gdy porwało ją osuwisko. Włosy i oczy miała czarne i Perez poczuł jakąś dziwną, atawistyczną więź ze zmarłą. Mogła być Hiszpanką, tak jak jego przodkowie sprzed wieków. Kevin Hay wracał już do samochodów, więc Perez stał samotnie nad zwłokami, czekając na przybycie służb ratunkowych.
(…)

Ann Cleeves „Grząska ziemia”
Tłumaczenie: Sławomir Kędzierski
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 464

Opis: Siódmy tom „Serii Szetlandzkiej”, wielokrotnie nagradzanego, kultowego cyklu kryminalnego! Szetlandzka zima. Ulewne opady deszczu powodują osunięcie się ziemi, która pędzi w dół zbocza. W tym samym czasie na pobliskim cmentarzu Jimmy Perez bierze udział w pogrzebie swojego starego przyjaciela. Widzi, jak lawina błota i ziemi uderza w dom. Wszyscy są przekonani, że nikt w nim nie mieszkał, ale Perez udaje się na oględziny miejsca. Odnajduje w zniszczonym wnętrzu ciało ciemnowłosej kobiety. Miała na sobie czerwoną, jedwabną sukienkę, zupełnie niepasującą do srogiej zimy. Wszczęcie śledztwa staje się konieczne, a w jego trakcie okazuje się, że kobieta była martwa, zanim osuwisko uderzyło w gospodarstwo. Sprawa staje się obsesją Pereza, który za wszelką cenę musi dociec prawdy. Kim była kobieta w czerwonej sukience i dlaczego zginęła?

Tagi: , , , , , ,

Kategoria: fragmenty książek