banner ad

Wytwórca kapeluszy co roku wciela się w Dublinie w Jamesa Joyce’a

16 czerwca 2021

Każdego roku 16 czerwca na całym świecie, a szczególnie w Dublinie, obchodzone jest Bloomsday, święto ku czci Jamesa Joyce’a. Tego dnia irlandzki wytwórca kapeluszy John Shevlin jest bardzo zajęty. Dzięki uderzającemu podobieństwu od lat przypada mu bowiem rola wcielenia się w autora „Ulissesa”.

Shevlin zawodowo zajmuje się wytwarzaniem kapeluszy. To w jego przypadku tradycja rodzinna. Niewielki zakład założył w 1960 roku jego nieżyjący już ojciec, kupując XIX-wieczną maszynę, która służy po dziś dzień. Najwięcej pracy jest w sezonie jesienno-zimowym, kiedy pracownicy wytwarzają średnio 1000 kapeluszy tygodniowo. Kapelusze marki Shevlin są w Irlandii dobrze znane. Jego produkty zamawia nawet prezydent kraju. Właściciel od lat słynie jednak nie tylko z nakryć głowy. Co roku wciela się bowiem w największego irlandzkiego pisarza – Jamesa Joyce’a.

Shevlin mieszka w pobliżu Centrum Jamesa Joyce’a w Dublinie. Ludzie, którzy tam pracują, widzieli więc go wiele razy. Ktoś musiał dostrzec uderzające podobieństwo. Kiedy Shevlin zjawił się w centrum na jednym z organizowanych tam wydarzeń, podszedł do niego dyrektor placówki, Mark Traynor, i powiedział, że ma „niecodzienną prośbę”. Zaproponował kapelusznikowi, by ten wcielił się w pisarza podczas cyklu wydarzeń One City One Book w 2012 roku. I tak się zaczęło.

„Kiedy pierwszy raz mnie o to poproszono, pomyślałem 'Nie mam zamiaru przejć po mieście, wyglądając w ten sposób. Wezmę taksówkę, ale potem zmieniłem zdanie. Stwierdziłem, że muszę wcielić się w tę rolę. Więc przeszedłem przez miasto, nie bacząc na innych, ale kątem oka widziałem, jak niektórzy reagowali: 'Zobacz na niego', i zaczęto za mną wołać: 'Hej, James!'. Pomyślałem: 'A więc to działa'” – wspomina Shevlin. „Spodobało mi się, a ludzie, których spotkałem, byli wspaniali” – dodał.

Tak wygląda John Shevlin na co dzień.

Od tego czasu Shevlin każdego roku w Bloomsady przebiera się za pisarza. Jak przyznaje, to teraz jego najbardziej zapracowany dzień w roku. Wstaje wcześnie rano, potem udaje się do Centrum Jamesa Joyce’a, gdzie wita się ludźmi i robi sobie z nimi pamiątkowe zdjęcia. Można go też później spotkać na ulicy i podczas wydarzeń, które odbywają się w ramach obchodów święta. Jeśli kiedyś wybierzecie się do Dublina w połowie czerwca, to sprawdźcie, czy ulicami nie przechadza się jegomość uderzająco podobny do Joyce’a.

Artur Maszota
fot. (1,3) TheJournal.ie, (2) Wikimedia Commons, (4,5) Irish Times
źródło: TheJournal.ie, Irish Times

Tematy: , , , , , ,

Kategoria: ciekawostki